Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Religia > Lekcje religii w szkołach: uczniowie buntują się i chcą zmian

Pozycja materiału w rankingach:

33787 miejsce

Dział: Religia

Ocena: 26pkt

Oceń:

Lekcje religii w szkołach: uczniowie buntują się i chcą zmian


Księża oraz katechetki uczący w szkołach kładą nacisk na naukę teoretyczną o Kościele Katolickim i na uczeniu się na pamięć modlitw, sakramentów i fragmentów książeczek modlitewnych. Czy to naprawdę pomaga w pogłębianiu swojej wiary i kochaniu Boga z głębi serca?

Konieczność uczenia się na pamięć suchych informacji na lekcję religii podburza większość uczniów, zwłaszcza licealistów, którzy chcieliby mieć chociaż jedną luźniejszą, bezstresową lekcję.

Pytaniem zatem jest, jak powinna wyglądać lekcja religii, aby zainteresować uczniów oraz zachęcić ich do wspólnego poznawania Boga takim, jakim jest naprawdę?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, zapytano się uczennicy z II Liceum Ogólnokształcącego im. C.K.Norwida w Jeleniej Górze, Malwiny Stochaj. Na pytanie jak według niej powinna wyglądać lekcja religii, odpowiedziała: - Uważam, że religia powinna być jedną z luźniejszych lekcji. Najlepiej gdyby nie była obowiązkowa i gdyby nie obowiązywał w niej system oceniania. Miałam już w swoim życiu religię z wieloma księżmi i tylko jeden z nich rozumiał młodzież. Większa część uczniów uczęszcza na ten przedmiot z przymusu, pytam się więć jaki to ma sens? Zmuszanie do wiary jest pozbawieniem wolności.

Pozbawieniem wolności, wolności wyboru co do tego, co każdy z uczniów chciałby praktykować w swoim życiu. Czy chce należeć do Kościoła Rzymskokatolickiego, czy do Luterańskiego lub innego protestanckiego - taka decyzja nie ma żadnej wartości na lekcjach religii w polskich szkołach. Problemem jednak jest to, że wiele młodych osób uznaje siebie za ateistów, jednak uczęszcza na lekcje religii z przymusu. Co oznacza z przymusu? Mianowicie to, że tacy ludzie, przez widzimisię rodziców, muszą brać w tym udział, czy chcą, czy nie.

Potwierdzają to słowa oburzonej uczennicy Malwiny:
- Najwięcej jest młodych ludzi, uznających siebie za ateistów, co jest jednak pseudoateizmem. Nie można wmówić im, że Bóg istnieje, bo oni podadzą milion kontrprzykładów. I to jest moment gdy księża się irytują. Osoby, które otaczają się tylko ludźmi wierzącymi, nie mają doświadczenia w rozmowach z innymi. Widzę to, gdy księża próbują obronić swoje stanowisko. Nie mają podejścia. Nie wiedzą jak rozmawiać, bo nie znają ich toku myślenia. Dlatego religii powinni uczyć teolodzy, niekoniecznie księża. Osoby, które nie mówią: "Bóg istnieje i koniec", ale przybliżają postać Boga. Sadzą ziarenko, by przy Bożej pomocy wykiełkowało. I tylko od tego księża są w szkołach. Od sadzenia ziarenka, a nie od zmuszania do wydawania owoców. Niestety, większość księży tego nie wie albo myślą, że jako nauczyciele mogą robić to, co im się zechce. Surowo oceniają, pytają na ocenę, zadają prace domowe i obrażają. Nie mówię o wszystkich, ale większość robi chociażby dwie z wymienionych rzeczy na lekcji. Mówię temu stop i wiem, że znajdę poparcie. Religia powinna być lekcją o różnych religiach, bez oceniania, dodatkową i dla wszystkich. Bez stawiania na piedestale wiary rzymskokatolickiej. Kościół i rodzina są od takich nauk, a szkoła powinna być dla wszystkich, dlatego religia jako przedmiot tylko dla katolików to strasznie niesprawiedliwe rozwiązanie.

Co należy zrobić, aby zreformować lekcje religii w polskich szkołach? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba będzie przeprowadzić wiele dyskusji na ten temat i posłuchać nie tylko zdań księży oraz katechetek, ale należy się w największym stopniu przystosować do potrzeb i wymagań uczniów, którzy są u progu dorosłości.

Tematy dotyczące wiary są ważne, podobnie jak to, aby każdy z osobna potrafił się odnaleźć w takim środowisku wyznaniowym, w jakim czuje się najlepiej. Trudność polega na tym, aby połączyć różne potrzeby duchowe oraz skierować je na wspólną drogę z potrzebami, jakie ma młodzież. Rozmowy o seksualności, problemach, nałogach, życiu w rodzinie oraz przyszłości powinne być częściej praktykowane na zajęciach. Bez ocen, bez pytania, bez sprawdzianów i kartkówek.

Taka reforma nauki religii zmieniłaby przede wszystkim postawę uczniów i zachęciłaby ich do
uczęszczania na zajęcia z własnej woli. Polska jednak będzie potrzebowała jeszcze wielu lat, aby cokolwiek zmienić w systemie szkolnictwa - o ile w ogóle nastąpią zmiany...


źródło: własne

Zobacz także:

Juliane Berres OFFline profil autora

Autor: Juliane Berres

Napisz do autora

Artykuły (10) Galerie (1) Średnia ocen (4.49)

Miejscowość: Jelenia Góra | Kraj: Polska

O mnie: Interesuję się muzyką (gram na skrzypcach, gitarze oraz trochę na fortepianie). Bardzo lubię grać w bilarda oraz uprawiać sporty związane z wodą (pływanie, nurkowanie, snorkeling) i śniegiem (narty zjazdowe, narty biegowe, łyżwy) oraz uczyć się... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Robert Ramark 27.10.2010 18:34

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 42

Panie Ratomirze z całym szacunkiem proszę nie udawać dziewicy.Obaj dobrze wiemy w jakiej sytuacji politycznej i czasie historycznym Krzyż zawisł w budynkach szkołach publicznych. Dajmy spokój symbolice . W kraju gdzie ponad 90% ludzi utożsamia się z religią rzymsko-katolicką. Osoby wierzące uczą się kanonów wiary bo jak mają być katolikami bez tej podstawowej wiedzy?. Niech Pan nie żartuje z tą indoktrynacja. Proszę poczytać o niej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomir Wilkowski 27.10.2010 17:35

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 30

Panie Robercie - p. mówi o teorii, a co z praktyką? Tylko dorośli uczniowie mają ustawowe prawo sami decydować czy chcą chodzić na religię (i jaką), a i tu w praktyce rożnie z tym bywa (brak choćby rzeczywistej alternatywy w postaci etyki do wyboru)... Inna sprawa - jak inaczej niż właśnie indoktrynacją nazwać sytuację, że w świeckich, państwowych szkołach ponoć demokratycznego kraju, wiesza się krzyże i naucza praktycznie religii jednego systemu wyznaniowego (z nielicznymi wyjątkami)? Dobrego prawa nie konstruuje się tak by faworyzować dominujący, posiadający niemal monopol, system wyznaniowy, a złe prawo winno się jak najszybciej poprawiać (co przyspieszać winny takie głosy jak opisane w arcie).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Ramark 27.10.2010 17:10

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 38

Droga autorko. Ja doskonale wiem co znaczy słowo Religia i co kryje się pod tym pojęciem. Proszę czytać uważnie . trudno żebym na poziomie DO tłumaczył iż chodzi mi o polskie lekcje religii skoro wynika to z artykułu. O innych religiach jeśli ktoś ma życzenie może do woli się uczyć na specjalistycznych studiach. Używając pojęcia indoktrynacja autorka posuwa się stanowczo za daleko. Miła Julianno to pojęcie jest przynależne krajom reżimowym gdy pod przymusem kogoś poddaje się określonym procesom. Kambodża Pol Pota pranie mózgów w wielu krajach muzułmańskich albo z tą religią itd. Chyba nie muszę dodawać że nauka religii jest dobrowolna. Jeśli ktoś jak p.Malwina nie chce się uczyć to rezygnuje kropka. Proszę tylko nie mówić o ostracyźmie takich osób. Nie te lata. NIestety albo dobrze P Julianno taka jest Rzeczywistość. Gratuluję żarliwości przekonań i serdecznie pozdrawiam. P.S czytałem tekst o spisku. Chętnie bym podyskutował.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Juliane Berres 27.10.2010 14:31

Ocena: Ocena pozytywna 39 Ocena negatywna 33

RELIGIA nie składa się głównie z religii katolickiej. Religia to słowo kluczowe, które zawiera wszystkie wyznania (Islam, Buddyzm, Hinduizm, Chrześcijaństwo itp.). Absolutnie się nie zgadzam z p. Robertem. To, co dzieje się w dzisiejszych czasach jest czystą indoktrynacją, inaczej tego nazwać nie można. Niestety, Panie Robercie, ale taka jest przykra rzeczywistość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Ramark 26.10.2010 16:45

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 31

Droga autorko. Znaczną cześć tekstu stanowi opinia panny Malwiny. Wniosek jest smutny. Ta młoda osoba myli pojęcia . Lekcja religii to lekcja religii rzymsko=-katolickiej. Kropka . Jeśli tego nie wie .. to czy wie o czym mówi. Ona chce sobie wybrać co ma być na ''religii' a co nie. To kuriozum. Jeśli przyjmiemy że religia to przedmiot nauczania taki jak inne to pytam p.Malwinę-- czy wybiera sobie zakres matematyki polskiego geografii? Może chce umieć tylko dodawać , pisać poprawnie i wiedzieć że Warszawa leżaca nad Wisłą to stolica Polski. To ma być kanon nauki? Oddzielmy konieczną wiedzę każdego katolika i zajmijmy się tym co młodzieży lezy na sercu ale może po zdobyciu podstawowej wiedzy o Piśmie? Tekst b. ważny i nader interesujący.Pokazuje /może wybiórczo/ stosunek młodych ludzi do Kościoła P.s ateizm to też wiara.:))))))Pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 26.10.2010 15:55

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 35

Uważam, że religia to sprawa indywidualna. Kiedyś lekcję były na organistówce w kościele. Chodził kto chciał. I dostawał zaświadczenie, że uczęszczał na lekcje religii. Na świadectwie jej nie było. Czy to dobrze czy źle? Temat trudny, kontrowersyjny ale na takie właśnie trzeba rozmawiać. Co zrobić z ludzmi innego wyznania? Etyka - żaden dyrektor nie zatrudni nauczyciela etyki dla 1-2 uczniów. (brak pieniedzy). Wieś - tu jest jeszcze gorzej gdyż nie chodzenie na religie oznacza napiętnowanie (co ludzie powiedzą?) Problem jest poważny. Wymaga gruntownej reformy, którą musi poprzedzić dyskusja wielu specjalistów z róznych dziedzin nauki nie tylko religii

Komentarz został ukrytyrozwiń

doulos achreios 14.10.2010 08:57

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 31

Jest rzeczą bezsporną, że dzieci i młodzież potrzebują rozumnego kierownictwa w sprawach duchowości.
Potrzebują zdrowych zrębów, na których wybudują własną, silną wiarę i mądrą hierarchię wartości.
W tym celu należy dostarczyć im wiedzy, gdyż "wiara idzie w ślad za tym, co się słyszy" (Rz 10:17), zachęcić do przemyśleń i wyciągania wniosków.
Wg Prawa Mojżeszowego nauczaniem Bożych zasad postępowania mieli się zajmować Lewici, w szczególności - kapłani (Kpł 10:10-11).
Co ciekawe, jednak najważniejszych przepisów Prawa - tj. miłości do Boga i do bliźniego - nie oni mieli nauczać.
Tak ważne zadanie, jak kształtowanie sfery duchowej dzieci - złożono na barki tych, którym w oczywisty sposób leży na sercu ich dobro - mianowicie rodzicom.
" I te słowa, które ci dzisiaj nakazuję, mają być w twoim sercu; i wpajaj je swym synom, i mów o nich, gdy siedzisz w domu i gdy idziesz drogą, i gdy się kładziesz, i gdy wstajesz.  I przywiąż je jako znak do swej ręki, i będą ci służyć za przepaskę między twymi oczami;  i wypisz je na odrzwiach swego domu i na swoich bramach" (Pwt 6:6-9)
Jak widać, warunkiem skutecznego wpajania zasad w dzieci było posiadanie ich we własnym sercu - czyli życie wg tych zasad i dawanie dzieciom własnego dobrego przykładu.

W świetle tych informacji złożenie nauczania dzieci w ręce opłacanej klasy duchownych można by uważać za wyraz wygodnictwa; konsekwencje zaś - jak widać, są poważne; skutkować mogą nawet utratą wiary.

No i oczywiście: uczyć można religii, wiary się nie nauczy - bowiem własną wiarę buduje się samemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomir Wilkowski 12.10.2010 11:13

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 30

> Co należy zrobić, aby zreformować lekcje religii w polskich szkołach?

Np.: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.