Facebook Google+ Twitter

Lekcje religii w szkole: czy rzeczywiście każą nam wierzyć?

Religia będzie wliczać się do średniej – proponuje Roman Giertych. Piewcy tolerancji po raz kolejny mają pole do popisu. Może jednak warto się zastanowić, czy religia to wcielone zło?

  fot. Dziennik Łódzki, Paweł NowakKolejny nikomu niepotrzebny przedmiot

Nie łudźmy się, że niechęć uczniów do lekcji religii ma podłoże ideowe. Haseł o tolerancji religijnej i ochronie indywidualności nie wymyślili gimnazjaliści ani licealiści. Podnosi się je, bo brzmią poważniej niż powiedzenie, że nastolatki wolałby spożytkować czas w przyjemniejszy sposób. Gdyby dać uczniom możliwość usunięcia ze szkoły przedmiotów, które uważają za niepotrzebne, prawdopodobnie w planie lekcji zostałby tylko w-f. Jednak o ile nikt nie bierze poważnie postulatów wycofania ze szkoły matematyki, o tyle gdy sprawa tyczy się religii, zdanie gimnazjalisty staje na równi z opinią fachowca.

Nikogo nie można nauczyć wierzyć

Śmiesznym jest podejrzewanie duchownych, mających na co dzień do czynienia z kwestiami dotyczącymi wiary, o niezdawanie sobie sprawy z tego faktu. Religia w szkole nie ma zmuszać do wiary. Nie ocenia się tutaj niczyjej pobożności, a jedynie znajomość omawianych na lekcjach zagadnień związanych z kwestiami religijnymi.

Ale po co to komuś, kto nie wierzy? Cała kultura, historia, jak również całe współczesne życie społeczne nawiązują do religii, opierają się o nią lub z nią polemizują. Nawet dla ateisty znajomość wiary wyznawanej przez miliardy ludzi ma chociażby wartość poznawczą i społeczną i z całą pewnością nikomu nie zaszkodzi. Warto zauważyć, że większość zasad obowiązujących powszechnie w naszym świecie, moralność i etyka, nawet tam gdzie nie mówi się o Bogu, pozostaje w zgodzie z chrześcijaństwem. Dziesięć Przykazań można spisać, odrzucając ich Boskie pochodzenie, jako zalecenia dla uczciwego obywatela i nikt nie próbowałby podważyć ich słuszności.

Gdzie teoria zderza się z praktyką

Jakie są wady lekcji religii w szkołach wie każdy? Powszechnie wiadomo, że jest to czas na zjedzenie kanapki, porozmawianie z koleżanką lub odrobienie pracy domowej z innych przedmiotów. Brak zainteresowania przedmiotem jest nie tylko winą prowadzących go księży i katechetów. Pokutuje nastawienie, podsycane często przez samych uczniów, a zakładające, że religia jest to podrzędny, głupi i niepotrzebny nikomu przedmiot. Faktem jest, że lepiej przygotowana kadra i ciekawszy program zajęć, z pewnością podniosłyby nieco status tego przedmiotu. Wystraszone panie katechetki, które czerwienią się na samą myśl o antykoncepcji lub surowi księża, którzy na każde pytanie odpowiadają „Bo tak chce Pan Bóg”, to niestety dość częste zjawisko - ale nie jedyne!

Lekcje religii są urozmaicane dyskusjami, pokazami filmów, katecheci mówią na zajęciach o innych religiach, sektach. Zarzuca się księżom, że ich lekcje mają charakter wykładu, który trzeba przyjąć jak „prawdę objawioną” nawet jeśli budzi wątpliwości. Weźmy jednak pod uwagę, że często jest to jedyna możliwa forma zajęć. Niewątpliwie dyskusja byłaby o wiele ciekawsza, ale jak ją przeprowadzić kiedy nikt nie ma ochoty poważnie rozmawiać? Co najwyżej jakiś dowcipny kolega z ostatniej ławki, zerkając co chwilę na chichoczących kolegów, zapyta: „Czy masturbacja jest grzechem?”, żeby sprawdzić jak ksiądz na to zareaguje i mieć się czym chwalić do końca szkoły.

Wirtualne lekcje etyki

Alternatywę dla znienawidzonej i wyśmianej religii ma stanowić etyka. Wiele osób twierdzi, iż jest to o wiele bardziej postępowy przedmiot, pozostający w zgodzie z zasadami demokracji i będący przejawem tolerancji religijnej. A teraz pytanie do wszystkich zwolenników etyki: Jak wygląda program zajęć? Czego uczy się na etyce? Ktoś wie? Prawie nikt, bo etyki tak właściwie nie ma. Funkcjonuje jako tajemniczy przedmiot, który z pewnością jest lepszy od religii, ale trudno wykazać w czym, bo w niewielu szkołach etyka rzeczywiście jest.

Słowo o nietolerancji na koniec

Pewne dowartościowanie katolicyzmu jako doktryny i religii przez polityków, w ostatnim czasie spotkało się z tak zajadłym i zdecydowanym sprzeciwem, że powinno to dać do myślenia. Warto pomyśleć, zanim zacznie się powtarzać bezmyślnie hasła o nietolerancji. Ile osób spotkało się z nieprzyjemnościami, jawną agresją, szydzeniem z tego, że są niewierzący? Pomińmy tu audycje wiadomego radia. Mówmy o codziennym życiu. Czy Katolicy jawnie dyskryminują wyznawców innych religii?

Nie jest natomiast odosobnionym przypadkiem drwienie z Kościoła, powtarzanie wulgarnych żartów o osobach duchownych, nadawanie obraźliwych przezwisk ludziom wierzącym. Nie róbmy więc z chrześcijan potężnej sekty fanatyków, uciskającej wszystkich którzy nie należą do jej szeregów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Nie oszukujmy się w mojej klasie wszystkie osoby które nie chodziły na religię chciały
mieć wolny czas...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cytuje Katarzynę "Jasnym jest taki punkt widzenia i wykładania – nauczycielami są księża, katecheci... Katoliccy oczywiście." A co myślałaś, że matematyki będzie wykładał nauczyciel historii???

A co do filmów wyśmianych na Zachodzie to możesz podać jakieś tytuły?(z tego co pamiętam to oglądaliśmy jedynie Białą Sukienkę coś o Św. Faustynie Kowalskiej i o św. Stanisławie Kostce)

Jak dotąd trafiłem na 2 katechetów (księdza i katechetkę) którzy potrafili ciekawie poprowadzić lekcję. Nie brakowało też dyskusji, która mimo iż nie było nic narzucane, była nie ciekawa bo nikt nie miał nic do powiedzenia( albo przynajmniej nie chciał mówić).... Co więcej osoby które prezentowały katolickie podejście do sprawy(zwykle 2 lub 3 ale zawsze...) nie spotykały się z ciepłym przyjęciem-jedynie z docinkami kolegów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

witam ja tam religię w szkołach jakoś niepopieram bo to rodzice powinni nauczać własne dzieci moim skromnym zdaniem pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po pierwszym zdaniu spodziewałam się, że Autorka ustosunkuje się do pomysłu wliczania oceny z religii do średniej...

Na marginesie. To zadziwiające, że jak Polska długa i szeroka wszyscy piszą w-f , gdy poprawnie jest: wf. Dlaczego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

z lekcji religii cytaty wybrane: 'szatan obniża autorytet boga, tak samo jak społeczeństwo Giertycha' 'Giertych nie ma nic do powiedzenia bo najpierw zrąbano jego autorytet...' 'sekta jest wilkiem w owczej skórze, tak jak unia europejska'

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobnie jak Katarzyna nie zgadzam się z tekstem o pierwszego słowa. Nie wiem skąd założenie, że młodzi ludzie nie myślą i nie wiedzą co jest dla nich dobre. Moim zdaniem stosunek uczniów do lekcji religii jest przede wszystkim zawiązany z ich poziomem. Nudne tematy, beznadziejni prowadzący oraz absolutny zakaz swobodnej wymiany myśli to wg główne zarzuty wobec tego przedmiotu. Ksiądz lub katecheta są jedynie słuszną wyrocznią a osoby o innych poglądach są skutecznie (zazwyczaj) tępione. Pomysł Pana Giertycha skutecznie spowoduje, że żaden uczeń nie odważy się skrytykować jedynie słusznej wykładni. Religia to nie matematyka, gdzie 2+2=4.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja uważam, że jeśli religia ma być wliczana do średniej itd., to przede wszystkim powinien zostać opracowany jej rzetelny program w porozumieniu z MEN... Tak, żeby z tego przedmiotu uczeń mógł coś wynieść - zarówno konkretną wiedzę, jak i różne pytania... No i z całą pewnością powinny nauczać tylko osoby z odpowiednum przygotowaniem.

To nie jest tak że religia w szkole jest sama w sobie błogosławieństwem albo złem. Tak samo jest w Kościołem - są okropni i mądrzy księża. To samo można powiedzieć o lekarzach, nauczycielach itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzetelny, spokojny i logiczny tekst. Chce się czytać i rozmawiać. Tak, niech tolerancja i szacunek biją też od tych, którzy się owej tolerancji domagają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie zgadzam się z tym tekstem niemal od pierwszego słowa. Skąd pomysł, że nastolatki, czy starsze, czy młodsze, muszą być z założenia nieuświadomione – społecznie, politycznie, religijnie? Gdyby dać uczniom możliwość usunięcia niepotrzebnych przedmiotów, z planu klasy matematyczno-fizycznej zniknęłyby chemia i biologia, humanistycznej matematyka i fizyka. Ośmielę się przypuścić, że i wychowanie fizyczne mogłoby być zagrożone. Uczniowie są doskonale świadomi bezrobocia w kraju, większość z nich w nauce widzi jedyną możliwość zapewnienia sobie życia na przyzwoitym poziomie.

Owszem, nawet dla ateisty wiedza o religii może mieć wartość. Powiem więcej, bywa, że to ateiści właśnie, nawykli do dyskusji na tematy z religią związane, mają większą wiedzę niż osoby deklarujące się jako wierzące. Poznanie religii jest wartościowe, ale dlaczego stało się obowiązkowe? I jaka jest proporcja ilości godzin religii do innych przedmiotów?

Zamiast Dziesięciu Przykazań powołałabym się raczej na Przykazanie Miłości – czy powszechną normą społeczną powinno być „Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną”? Nawiązania do religii we współczesnym świecie nie powinny być przyczyną odgórnego nakazu studiowania jednej religii.

Dyskusje na lekcjach religii to pozwolenie na wypowiedzenie swego zdania, a potem nakaz zapisania opinii Kościoła. Filmy to filmy prokościelne, często wyśmiane na Zachodzie, jak choćby nieszczęsna produkcja o aborcji. Jasnym jest taki punkt widzenia i wykładania – nauczycielami są księża, katecheci... Katoliccy oczywiście.

Problemem nie jest poziom nauczania na lekcjach etyki, ale brak tychże lekcji. Alternatywa, dzięki której lekcje religii w szkole są zgodne z konstytucją (Art. 53, ust. 4) jest alternatywą papierową. Nikomu nie było dane sprawdzić, jak na większa skalę wyglądałyby lekcje etyki. Wiadomo natomiast, jak wyglądają lekcje religii.

Dyskryminacja i szykany, z jakimi spotykają się niekatolicy, mają miejsce szczególnie na wsi i w małych miasteczkach. Nie chodzić do kościoła to zbrodnia przeciwko społeczności, przeciwko ojczyźnie i przeciwko Matce Boskiej.

Nie religia w szkole, a religioznawstwo. Nie szkoła katolicka, a szkoła laicka. Nie odgórne nakazy, a świadomy, prywatny szacunek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popieram postulat wprowadzenia do szkół religioznawstwa. Ale zdaje się, że byłby to inny przedmiot niż katolicka religia. Rozumiem, że dla Autorki prezentowane na religii treści są słuszne, mam jednak wątpliwości czy nauka religii opiera się wyłącznie na 10 przykazaniach oraz czy prowadzący są w stanie zachować właściwy każdemu przedmiotowi krytycyzm.
Pamiętam z lekcji religii w szkole podstawowej (w LO nie uczestniczyłam) wykłady księdza o dziurach w prezerwatywach, przepuszczających wirus HIV. Zastanawiam się, czy program się zmienił - bo jeśli nie, mamy do czynienia z prezentowaniem w _szkole_ pseudonaukowego kłamstwa. Z własnych wspomnień mogę mnożyć podobne przykłady.

Zapewne część młodzieży nie chce chodzić na religię żeby mieć w tym czasie wolne, z tym nie polemizuję. Na pewno istnieje jednak grupa młodzieży, która chodzić na religię nie chce - właśnie dlatego, że ten "przedmiot" nie jest neutralny światopoglądowo. Na przykład osoby będące chrześcijanami innych wyznań wierzą w zupełnie inne dogmaty (na przykład nie uznają istnienia świętych, nie wierzą we wniebowzięcie Maryi). Nie wiem dlaczego miałyby być poddawane tego rodzaju "nauce", podawanej jako zbiór faktów... Inne osoby mogą być agnostykami lub ateistami. Gdyby ten przedmiot zastąpić czymś bardziej uniwersalnym i pozbawionym dogmatów na rzecz wiedzy, być może chodziłyby na zajęcia (na przykład ja chodziłabym, a nie jestem jedyna taka na świecie). Szkoła, moim zdaniem, nie powinna być miejscem gdzie się wierzy, tylko miejscem, gdzie się uczy.

Nie da się ukryć wpływu przeróżnych wierzeń na społeczeństwa i kultury - uczymy się o tym na polskim, historii. Jednak religia ma trochę inny kontekst niż wspomniane przedmioty.

Etyka, którą Autorka bagatelizuje, jest bardzo poważną dziedziną. Tyle, że zamiast etyki mamy w szkołach moralność, tak jak zamiast religioznawstwa mamy katolicką religię.

Mam także wiele zastrzeżeń co do przygotowania księży do nauczania w szkołach. Nauczyciele są zobowiązani legitymować się przygotowaniem pedagogicznym, prowadzący lekcje księża z jakiegoś powodu nie. Nie wiem też, dlaczego można zdawać maturę z przedmiotu, który jako jedyny nie ma żadnego programu nauczania skonsultowanego z ministerstwem. Sam fakt, że to KK jest odpowiedzialny za nauczanie tego "przedmiotu" wydaje mi się kontrowersyjny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.