Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35310 miejsce

Lektura obowiązkowa, nie tylko dla studentów zarządzania

Tygodnik "Wprost" postanowił zaprezentować swoją propozycję "lektury obowiązkowej" dla wszystkich i do ostatniego numeru dołączył książeczkę pt: "Sygnowano Jack Welch". Te 24 lekcje najwybitniejszego menedżera na świecie powinny stać się lekturą Polaków.

"Biurokracja nienawidzi zmian, boi się szybkiego działania i nie znosi prostoty" - Jack Welch

Opowiadał mi pewien tarnowski przedsiębiorca, jak zatrudniał w swojej firmie młodych ludzi. Jeden z kandydatów w czasie konkursowego przesłuchania na pytanie, jakie skończył studia i na jakiej uczelni, odpowiedział, wymieniając trzy litery, powiedzmy XYZ, aby nie urazić szkoły "wyższej", o którą tu chodzi. Przedsiębiorca nie miał pojęcia, co oznacza skrót, choć - jak się później okazało, chodziło o szkołę tarnowską.

Gdy kandydat precyzyjnie rozszyfrował użyty przez siebie skrót, przedsiębiorca dał mu radę: Jeśli ukończy Pan w przyszłości Uniwersytet Jagielloński albo Akademię Górniczo-Hutniczą, to proszę mówić UJ lub AGH, ale teraz radzę Panu nie używać skrótu wyższej szkoły, której dyplom Pan posiada, choć jest to świadectwo ukończenia czegoś, co brzmi poważnie "marketing i zarządzanie".

W ostatnim czasie coraz częściej okazuje się, że "wyższe" szkoły zarządzania i marketingu i im podobne są na katastrofalnie niskim poziomie. Ukoronowaniem różnych afer związanych z tego typu "prowincjonalnymi" szkołami jest proces karny przeciwko b. rektorowi jednej ze szkół "wyższych" na Podkarpaciu. Absolwentów marketingu i zarządzania mamy już tylu, że niedługo będzie trzeba zmuszać ich do emigracji do supermarketów brytyjskich czy zmywaków irlandzkich. O tym wszystkim pomyślałem natychmiast, gdy do ręki trafiła mi broszurka z lekcjami Welcha, załączona do ostatniego numeru Wprost.

Jack Welch został w roku 1981 dyrektorem naczelnym jednej z największych firm na świecie General Electric. Funkcję tę sprawował przez 20 lat. Z General Electric uczynił najwyżej wyceniane na świecie przedsiębiorstwo. Choć wspomniana książeczka, jest zbiorem jego 24 lekcji biznesu, rady Welcha powinni sobie wziąć do serca wszyscy, którzy chcą sprawnie działać. Osobiście uważam, iż książeczka ta powinna stać się lekturą obowiązkową nie tylko studentów w/w "wyższych" szkół biznesu i zarządzania, ale także polityków i urzędników polskich.

Szef, przywódca czy lider, zdaniem Welcha, nie powinien stresować, gnębić i kontrolować podwładnych. Powinien potrafić ekscytować, inspirować i dodawać energii innym. Nie należy zbytnio formalizować stosunków między szefem, a podwładnym. Nieformalne stosunki zachęcają bowiem do swobodnej oceny kiepskich pomysłów szefa. A to między innymi chodzi. Należy upraszczać wszystkie procedury. Proste jest piękne i skuteczne. Gdy ktoś spytał kiedyś Welcha, kiedy zakończone zostaną zmiany, które zaczął wprowadzać w General Electric, Welch odpowiedział, że nie zakończą się nigdy. Zmieniające się warunki sprawiają, że aby być skutecznym, trzeba cały czas wprowadzać zmiany. Należy zerwać z rutyną. Pomysły należy czerpać także ze wszystkich źródeł. Jeśli konkurencja ma lepszy od nas pomysł, należy go zrealizować. Nie można być bezczynnym. Ten kto się zatrzymuje, przegrywa. Wartości są zdaniem Welcha równie ważne jak konkretne wyniki pracy wyrażane liczbami.

Lider ma przedstawiać tylko główne założenia strategii. Realizacja szczegółów to sprawa załogi. Nie można zarządzać ludźmi, jeśli ufa się tylko sobie. Im więcej ludzi wciągnie się w proces tworzenia pomysłów, tym lepszy rezultat. Lider nie ma monopolu na prawdę. Nieustannie należy korygować nasze plany. Nie można kurczowo trzymać się wcześniej ustalonej strategii działania.Trzeba być szybkim, nie wolno marnować czasu. Należy natychmiast realizować pomysły. Walka z biurokracją, to upraszczanie procedur, eliminacja formalności. Welch często mówił "Osoby pewne siebie wiedzą, że liczy się głównie dążenie do osiągania rzeczy niemożliwych. (...) Przywódcy - do Roosevelta i Churchilla po Reagana - inspirują ludzi wizją tego, czego zamierzają dokonać". Nie wolno szefowi ograniczać podwładnych w ich dążeniu wprowadzania zmian, swoich pomysłów. "Punktem honoru jest zdobywanie wiedzy, niezależnie od jej źródła". Należy dodawać podwładnym pewności siebie. Za jakość odpowiada nie tamten, lecz ty osobiście. "Gdy zarządzasz wielką firmą, nie pusz się zbytnio. Jeśli nawet któregoś dnia napiszą o tobie na pierwszych stronach gazet, to i tak nazajutrz w te gazety ludzie zawiną ryby" - mawiał Welch.

Choć w ciągu ostatnich kilkunastu lat pojawiły się w Polsce tysiące absolwentów kierunku "marketing i zarządzanie", Polska znalazła się na przedostatnim miejscu w UE pod względem PKB na głowę (wyprzedzamy tylko Łotwę). Zamiast na tego typu studia, "menedżerowie" ci powinni raczej zapisać się na lekcje Welcha. Lepiej by to zrobiło im samym oraz naszej gospodarce i urzędom.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

...Polacy ...dużo czytają (?)
wg ostatnich badań 40% POlaków nie przeczyło w ub. roku ani jednej książki
.....znajomość jezyków jest w dalszym ciagu (po 17 latach!!!) bardzo słaba.....np. na ok. 500 osób zatrudnionych w Urzędzie Miasta Tarnowa może 2-3 znają dobrze jakiś język obcy
.....był też publikowany niedawno raport na temat nauczania języków obcych w szkołach -----masakra

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smarowanie (oliwienie) czegoś, co się nie porusza, powoduje, że smar (olej)... wycieka i wsiąka w podłoże. Tak samo jest z nauką i wiedzą, która bez praktyki niczego nie daje oprócz uczucia... przesytu lub frustracji.
Polacy ostatnimi czasy wiele się uczą i czytają (nawet w językach obcych), ale nijak się to ma do tego, co ich spotyka na codzień - osobiście uważam, że niemożliwe jest na szerszą skalę (!) pogodzenie zasad czystego kapitalizmu z praktyką (życiem) odbywaną w niczym nie skrępowanym socjaliźmie (!). Z drugiej strony bez tych, którzy są idealistami i próbują jednak godzić Tamtą teorię z Tą praktyką (firmy prywatne) mielibyśmy jednak to, co już było...
Trzeba próbować zmieniać "dobre" na lepsze :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Być może na zarządzaniu jest tak, jak było na moich studiach? Wykładowca mówił swoje, głębokie, natchnione i fascynujące rzeczy, wywracał nam wszystkie pojęcia do góry nogami, zmuszał do myślenia - i natchnieni, przekonani, że wszystko wiemy, szliśmy dalej - na ćwiczenia, gdzie nam mówiono, że tak, tak, rozpoznają ten sposób myślenia, ale, proszę pana, rzeczywistość jest inna, od pana oczekują czego innego... i do ludzi, którym próbowaliśmy sprzedać treść wykładu, ale oni już wiedzieli lepiej...
Po jakimś czasie zapomina się, co było na wykładzie. Przecież wszyscy mówią inaczej. Nawet koledzy, współnatchnieni, zaczynają zapominać. Po jakimś czasie to, co wynieśliśmy z wykładu, zamieniało się w ciekawostki. "A wiecie, że tak naprawdę..." lub nawet "A wiecie, że na studiach mówili...".

Komentarz został ukrytyrozwiń

miałem okazję obserwować czasami tych absolwentów i nigdy nie przyszłoby mi nawet do głowy, że czytali to, co zalecał Wech, więc zapewne musiałoby być tak, jak piszesz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do szkół wyższych (ogólnie), to wychodzę z założenia, że wiedza, jaką zdobędziemy zależy wyłącznie od nas - najbardziej tego świadomi powinni być studenci owych szkół. Na uczelniach państwowych, jak się nie uczysz, to sami się z tobą pożegnają, na uczelniach prywatynych - jeżeli już, to ty żegnasz się z nimi....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.