
To wiadomość dość krzepiąca, można bowiem z niej wnosić, że chce się przyjrzeć całemu potencjałowi polskiej piłki, a więc również młodemu pokoleniu piłkarzy. Była to też kolejna okazja, by spotkać się z polskimi dziennikarzami i przedstawić credo działalności. Beenhakker chce też przyjrzeć się bazie, jaką ma do dyspozycji polskiej piłkarstwo, ze szczególnym uwzględnieniem Wronek, w których tak często za kadencji Pawła Janasa gościła polska kadra.
Podczas konferencji prasowej w Poznaniu trener powiedział, że prowadzi rozmowy z ewentualnymi współpracownikami. Holender podkreślił, że decyzje w sprawie sztabu będzie podejmował osobiście.
– Chcę, żeby byli to bardzo oddani ludzie. Skoro od piłkarzy wymagamy poświęceń, to od najbliższych współpracowników też muszę wymagać tego samego i to 24 godziny na dobę. Dlatego poprosiłem prezesa Listkiewicza, żebym miał swobodny dobór współpracowników. W końcu to przede wszystkim ja będę odpowiedzialny za wynik - powiedział selekcjoner.
Później odniósł się do celów, jakie się przed nim stawia.
– Podstawowy to awans do mistrzostw Europy 2008. Mamy silną grupę, ale zapewniam was, że to samo mówią Serbowie, Portugalczycy i Belgowie - dodał Beenhakker, który od razu ostro zabrał się do pracy.
– Otrzymałem około 30 płyt DVD z meczami Polaków, z eliminacji mistrzostw świata, towarzyskimi i z mundialu. Obserwowałem przede wszystkim tych zawodników, którzy występują w ligach zagranicznych. Nie będę się wypowiadał, którzy zrobili na mnie większe wrażenie, a którzy rozczarowali. Sam z każdym z osobna porozmawiam.
Zdaniem Holendra na grę polskiej reprezentacji można patrzeć z dwóch perspektyw - pesymistycznej i optymistycznej.
– Oglądałem mecze z kwalifikacji mistrzostw świata. Polacy grali bardzo dobrze, wiele spotkań rozegrali naprawdę na wysokim poziomie. Nie wiem, dlaczego nie potrafili tego przenieść na grę w finałach. To już jednak inna historia. Generalnie jednak na tę drużynę patrzę z optymistycznej perspektywy.
Selekcjoner wizytował stadion Lecha, na którym wczoraj polscy juniorzy grali z Austrią. -
– Jestem pod wrażeniem tego obiektu. Myślę, że ten stadion zmierza ku standardom europejskim.
Zadeklarował się także jako zwolennik starań o organizację finałów mistrzostw Europy (wspólnie z Ukrainą) w 2012 roku.
– To dla mnie wprawdzie odległy czas, a liczą się dla mnie przede wszystkim najbliższe mistrzostwa Europy, ale gdziekolwiek będę, postaram się wspierać waszą inicjatywę.
Don Leo, jak go często nazywają holenderscy kibice (ten przydomek zyskał podczas pracy w Realu Madryt) potwierdził, że zamieszka na stałe w Polsce.
– Gdy byłem trenerem Trynidadu, w okresie od 1 maja 2005 do mistrzostw świata spędziłem trzy tygodnie w Holandii. Nie inaczej będzie podczas mojej pracy w Polsce. Postaram się nauczyć języka polskiego. W Hiszpanii spędziłem kilka lat i znam teraz hiszpański perfekt.
Pod koniec tygodnia Beenhakker wyjeżdża na kilka dni do Trynidadu, gdzie odbierze odznaczenie państwowe od prezydenta kraju. Do Polski wróci tuż przed inauguracją rozgrywek Orange Ekstraklasy.
– W każdy weekend będę się starał obejrzeć jak najwięcej meczów ligowych - zadeklarował Holender.
(ag)
PT