Facebook Google+ Twitter

Leo Beenhakker: Nie zostanę dłużej niż do 2010

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2009-02-02 12:06

O przyszłości selekcjonera i reprezentacji Polski, z Leo Beenhakkerem rozmawiają Rafał Romaniuk i Piotr Wierzbicki. - To będzie zajęcie dla młodszego trenera - mówi selekcjoner reprezentacji Polski w wywiadzie dla "Polski", odpowiadając na pytanie, czy wyobraża sobie pracę w reprezentacji Polski do mistrzostw Europy w 2012 roku.

Leo Beenhakker / Fot. Wojciech Barczyński/POLSKAWyjaśnijmy na początku pewne drażliwe kwestie. Najpierw do reprezentacji powoływał Pan gremialnie piłkarzy Górnika Zabrze, a ostatnio Polonii Warszawa. Może się to wydawać trochę podejrzane?

Przez całą moją karierę jestem krytykowany za wybór piłkarzy. Za wyjściową jedenastkę, zmiany w czasie meczów czy taktykę. Nikt jednak nie ma prawa zarzucić mi, że wybieram zawodników do składu z innych powodów niż sportowe. Ale widzę, że w tym kraju czasem jest to jednak możliwe. To jest bardzo głupie, by myśleć, że są ważniejsze argumenty, aby powoływać piłkarzy Górnika Zabrze czy Polonii Warszawa. To jest chore, by podejrzewać mnie, że powołuję Jodłowca, czy Majewskiego, bo pan Józef [Wojciechowski , właściciel Polonii - red.] zapytał mnie raz, czy nie objąłbym jego drużyny. Taki tok myślenia jest dla mnie nie do przyjęcia.

Ale dziennikarze mają chyba prawo zadawać pytania?

Tak, tylko dlaczego najpierw pojawia się jakaś niesprawdzona historia w gazecie, a dopiero kilka miesięcy później zadajecie pytania? Poza tym nie były to pytania, tylko sugestie.

Kolejna paląca sprawa - Feyenoord Rotterdam, bo czytamy na ten temat sprzeczne komunikaty.


Od kogo pochodziły te komunikaty?

Od Pana. W "Rzeczpospolitej" powiedział Pan, że gdyby władze tego klubu zgłosiły się z ofertą pracy dla Pana, rozważyłby ją z pełną powagą.


Posłuchajcie, historia z Feyenoordem ma już chyba ze trzy tygodnie, odkąd pojawiła się w Holandii. Pierwsza sprawa, to kwestia tłumaczenia i zrozumienia. Druga - to styl, w jakim pracują media. Czasem żałuję, że sam nie jestem dziennikarzem, bo to wy kreujecie całe napięcie. I to się właśnie stało w przypadku Feyenoordu. Ktoś najpierw napisał w komentarzu, że byłoby to dobre rozwiązanie, gdyby władze klubu zadzwoniły do mnie. Potem podłapali ten temat inni, a ja muszę się usprawiedliwiać, nieważne, jak głupia jest ta historia. Tak jak ta z Polonią. Za chwilę zaczynamy zgrupowanie w Portugalii, a ja ciągle muszę odpowiadać na te same pytania. Nie chcę już więcej słyszeć o tym Feyenoordzie.

Czyli to, co Pan mówił w innych gazetach, to nieprawda?

Nie chcę tracić więcej czasu na tę kwestię.

Cały wywiad przeczytasz na stronach Polskatimes.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.