Facebook Google+ Twitter

Leo prosił, prosił i …wyprosił nowy kontrakt

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-10-03 14:49

Od kilku miesięcy selekcjoner Leo Beenhakker zabiegał o przedłużenie umowy o pracę z kadrą. Chciał pracować do roku 2012. Prezes PZPN Michał Listkiewicz wreszcie ustąpił, ale tylko o… pół kroku. Jak się dowiedzieli się z wiarygodnego źródła dziennikarze dziennika "Polska" – Holender dostał już nowy kontrakt, ale na gorszych warunkach niż pragnął.

Po pierwsze – do 2009 roku, czyli zakończenia eliminacji kolejnych mistrzostw świata (2010, RPA, losowanie grup już 29 października ). Po drugie – z jedną istotną opcją. Jeżeli Polska NIE awansuje do finałów Euro 2008, umowa w ogóle nie wejdzie w życie.

– Nie chcę, żeby moja zawodowa przyszłość zależała od jednego strzału czy interwencji bramkarza – powiedział kilka dni temu Beenhakker, tłumacząc dlaczego domaga się nowej umowy o pracę jeszcze przed zakończeniem obecnych eliminacji. Listkiewicz, dla dobra atmosfery w sztabie reprezentacji przed kluczowymi meczami z Kazachstanem, Belgią i Serbią, długo się nie zastanawiał. Zapewnił Beenhakkera, że polska federacja pragnie korzystać z jego doświadczenia jak najdłużej. Tyle że zastosował mały kruczek – „jeżeli wygrasz, zostajesz”.

– To normalna praktyka w świecie, w podpisywaniu umów z selekcjonerami – komentuje dla dziennika "Polska" Henryk Kasperczak, trener kadry Senegalu. – Każdy szkoleniowiec musi widzieć jakąś dłuższą perspektywę pracy, żeby się zaangażować na sto procent, ale federacje stosują takie klauzule bezpieczeństwa, aby w razie niepowodzenia można się było bezboleśnie rozstać. W mojej umowie jest na przykład warunek, że w Pucharze Narodów Afryki, do którego awansowaliśmy, muszę dotrzeć z drużyną do finału. Wtedy pracuję dalej, do tego na własnych warunkach. Jeżeli sportowego wyniku nie osiągniemy – żegnamy się natychmiast. I Beenhakker i Listkiewicz postępują rozsądnie. Bo w tym biznesie każdy walczy o swoje i musi się asekurować – kończy Kasperczak.

Przy okazji spytaliśmy Kasperczaka, czy byłby zainteresowany zastąpieniem Leo: – Ja i prezes Listkiewicz różnimy się w poglądach na futbol. I na wiele innych spraw również. Zresztą do lutego przyszłego roku pracuję w Senegalu i żadnych zmian nie przewiduję. Ale potwierdzam, że intensywnie pracuję w Radzie Trenerów PZPN. Walczymy właśnie o to, by rangę polskich szkoleniowców zdecydowanie podnieść. Nie przeciw trenerom z zagranicy, ale za szkoleniowcami z Polski. Tak postrzegam interes polskiej piłki – dodał były trener Wisły Kraków.

Paweł Zarzeczny, dziennikarz dziennika "Polska", który wkrótce ukaże się na rynku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.