Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10199 miejsce

Leopold Tyrmand - "Siedem dalekich rejsów"

Wczesna wiosna 1949 roku, Jan Roland Nowak - "człowiek pośród decyzji", spotyka w podróży Ewę Kniaziołęcką, magister historii sztuki z Warszawy. Między dwojgiem nieznajomych, których los rzucił do nadmorskiego Darłowa zaczyna tlić się uczucie.

 / Fot. "Siedem dalekich rejsów"Nowak przyjechał do Darłowa w jasno określonym celu: ma zamiar uciec z opanowanej przez komunistów Polski, zabierając ze sobą przy okazji polisę dostatniego życia, w postaci ołtarzowego tryptyku, będącego arcydziełem sztuki złotniczej późnego średniowiecza. Kniaziołęcka pojawia się w mieście służbowo - ma zapoznać się z zaniedbanym dziedzictwem kościoła świętej Gertrudy. Nikt z bohaterów nie był w stanie przewidzieć, że ospałe, pełne depresyjnego nastroju miasteczko stanie się tłem dla pełnych niedopowiedzeń rozmów, które będą zaczątkiem wielkiej namiętności.

Tyrmand po mistrzowsku konstruuje dialogi i dawkuje napięcie. Atmosfera opisywanych wydarzeń gęstnieje z każdą przewróconą kartką książki. Rozmowy bohaterów pełne są egzystencjalnej ciężkości kojarzącej się z prozą Alberta Camusa. Sposób, w jaki szkicowana jest relacja między kobietą i mężczyzną świadczy o tym, iż autor jest znawcą ludzkiej psychiki.

Paradoksem jest fakt, że gęsta zawiesina narracji, rodzi podczas czytania przesyt. Z jednej strony chciałoby się wiedzieć, co będzie dalej, z drugiej wspomniane już napięcie wywołuje w czytelniku emocje, których nadmiar powoduje konieczność odłożenia książki. Skondensowanie fabuły w bardzo ciasnych ramach trzydniowego romansu, nie ma jednak nic z taniej ckliwości. Można powiedzieć, że dziwnej relacji Ewy i Jana towarzyszy duża doza impertynencji, która podgrzewa jej temperaturę.

Ciekawostką związaną z powstawaniem książki jest to, iż cały nakład wydrukowany przez wydawnictwo "Czytelnik" został skonfiskowany przez cenzurę PRL. Powodem miał być jej rzekomo pornograficzny charakter i - tu uwaga - "promocja inicjatywy prywatnej". Ostatecznie książka ukazała się w 1959 roku w Wielkiej Brytanii i doczekała się adaptacji filmowej. Na jej kanwie powstał film "Naprawdę wczoraj" w reżyserii Jana Rybkowskiego.

Leopold Tyrmand znany jest przede wszystkim z legendarnej powieści "Zły" oraz "Dziennika 1954". Obie pozycje zyskały dużą popularność. "Siedem dalekich rejsów" jest książką mniej znaną, ale wartą uwagi. Autorowi udało się oddać klimat powojennej Polski w dwojaki sposób. Przede wszystkim pokazał rodzący się reżim komunistyczny z perspektywy małego miasta, leżącego na krańcu świata. Co jednak ważniejsze Tyrmand zbiera, niczym w soczewce obraz kondycji psychicznej Polaków w kilka lat po tragedii wojny światowej. Wszystko to ozdobione zostało erotyzmem, który jednak nie jest dosłowny i nachalny.

"Siedem dalekich rejsów" nie jest powieścią łatwą i przyjemną. Wręcz przeciwnie - zawiedzie się ten, kto oczekiwał kolorowego romansu. W prozie Tyrmanda dominują szarości i atmosfera znudzenia rzeczywistością. Każdy, komu nieobce są mroczne klimaty rodem z traktatów egzystencjalistów, znajdzie w tej pozycji wiele natchnienia i namysłu nad miłością i ludzką samotnością. Choć lektura wymaga skupienia i pewnego intelektualnego wysiłku, daje też dużą satysfakcję czytelnikowi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 13.11.2009 00:43

no i takie buty, naturalnie *5

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.11.2009 00:41

Rafale, bardzo profesjonalna recenzja. 5* :-)) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

dzięki. zachęciłeś mnie :) więc masz piątaka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.