Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180179 miejsce

Lepszego Roku życzę niezadowolonym

Koniec roku sprzyja podsumowaniom. Pomyślałem, że będę oryginalny i nie dokonam syntezy lub analizy (do wyboru, oraz po uznaniu) mijającego roku. I tu odezwała się finta w fincie: skoro nie powinienem dokonywać podsumowania to na przekór sobie – dokonam.

Nowy Rok, krakowski Rynek Główny; fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Przekorną mam naturę nadzwyczaj. Jestem przez całe życie opozycjonistą – żona twierdzi, że głównie przeciwko sobie! Sporo w tym prawdy. Tak czy inaczej, zachowania przewidywalne są mi obmierzłe. Tyle tylko, że (stosując terminologię szermierczą) zdarza się, iż mój opozycjonizm ma fintę w fincie. Tak będzie w przypadku tego felietonu. Podsumowuję zatem. Rok 2006 zapisuje się w mojej pamięci jako rok zły.

 


 


 

Rok straconych szans

dla naszego kraju. Od kilkunastu lat bowiem nie wydarzyło się w Polsce tyle złego, co w 2006 roku. Zaczęło się karczemnych awantur w łonie zapowiadanej wcześniej koalicji. Liderzy Platformy Obywatelskiej zdegustowani – nikłą, bo nikłą, ale zawsze – porażką wyborczą, nie chcieli przyjąć jej do wiadomości. Z kolei liderzy (czytaj Jarosław Kaczyński) Prawa i Sprawiedliwości postanowili realizować, wcześniej powzięty plan całkowitego zwasalizowania ewentualnego sojusznika i koalicjanta. Skutek był łatwy do przewidzenia.

 

Prawo i Sprawiedliwość utworzyło rząd mniejszościowy, wsparty paktem stabilizacyjnym z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. I w tym momencie kłócić zaczęli się wszyscy ze wszystkimi. Awantury pomiędzy aliantami doprowadziły do zawarcia koalicji PiS, LPR, Samoobrona. Z koalicji wyrzucony został „warchoł” Lepper i jego partia poszukiwanych przez organa ścigania. Lepper „wyrzutek” uznał pozbycie się Samoobrony z koalicji za „chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo”.


Po wymianie parlamentarnych epitetów Jarosław Kaczyński obiecał narodowi, że nigdy nie usiądzie do rozmów z Lepperem. A następnie, czym prędzej uścisnął dłoń wicepremiera i przygarnął go z powrotem do łona. Wziął tym samym odpowiedzialność za swoich koalicjantów. Wziął ale niezbyt ochoczo chce się z owej odpowiedzialności rozliczyć – patrz afery, których autorami są koalicjanci, a także członkowie macierzystego ugrupowania premiera.

 


Rok afer

 

i politycznej nieodpowiedzialności trwał w najlepsze. Wicepremier Zyta Gilowska była wyrzucana z rządu, a następnie nominowana. Lepper krążył jak meteor wokół rządu. Premier Marcinkiewicz dostał „dymę” i rozkaz objęcia urzędu prezydenta Warszawy. Pozostała jedynie „dyma” oraz opinia wspaniałego polityka. Zdumiewa mnie ta opinia. Wystarczy bowiem rozebrać ekspremiera z PR-owskich szat i okaże się, że „król jest nagi”. Czym szczególnym zapisał się Kazimierz Marcinkiewicz? Ano właśnie. Wielka kultura osobista, dobre wychowanie i tyle.


Jak na polityka rządzącej koalicji to bardzo dużo. Żaden z innych polityków nie może się równać z Marcinkiewiczem (mówię tu również o politykach opozycji). Czy jest to jednak powód, żeby całą Polska szukała pracy panu Marcinkiewiczowi? Chyba nie, a już na pewno nie w spółkach skarbu państwa. W dużych organizacjach gospodarczych wymagana jest wiedza i przygotowanie ekonomiczne, których ekspremierowi brak. Brakuje zresztą tej wiedzy i umiejętności całemu tłumowi szefów spółek, których mianował PiS.

Prawo i Sprawiedliwość łamie jednak wyznawane przez siebie zasady i obsadza strategiczne stanowiska swoimi ludźmi – „mierni ale wierni”. Prezes PZU Netzel tego dowodnym przykładem. Prawo ma służyć PiS-owi; jeżeli nie służy to prawo kwalifikuje się do zmiany. Dopóki te zmiany nie zaistnieją, to prawo można łamać. I tak czyni PiS.

 


Idea zawłaszczania całego państwa

 

przez PiS, a w zasadzie przez Jarosława Kaczyńskiego realizowana jest z niebywałym rozmachem. Wszystkie centralne urzędy obsadzone są ludźmi PiS. Wszystkie większe firmy również. Ustawy, które są niekonstytucyjne przechodzą dzięki oportunizmowi koalicjantów. A jeżeli nie przechodzą w „pierwszym czytaniu”, to marszałek Jurek zarządza maraton głosowania pod tytułem: aż do skutku. Jeżeli ma to jakikolwiek związek z demokracją, to ja jestem eskimosem z murzyńskim wyczuciem bluesa. Jedynym pozytywem mijającego roku jest niezły stan gospodarki. Premier Kaczyński przyznał sobie wyłączne prawo do gospodarczego sukcesu. Dosyć to kontrowersyjna teza – nawet jak na Jarosława Kaczyńskiego.

Po pierwsze

 


o żadnym sukcesie mowy nie ma.

 

Wzrost gospodarczy na poziomie 5,5% w porównaniu z 8% Słowacji, dwucyfrowym wzrostem państw bałtyckich jest niczym. Słoweńcy dziś wprowadzają euro, podczas gdy my możemy o euro jedynie marzyć!

Po drugie zasługi rządu Marcinkiewicza i Kaczyńskiego w rozwoju gospodarki są raczej iluzoryczne i polegają bardziej na zaniechaniu niż na działaniu. Na sukces, a raczej sukcesik gospodarczy wpłynęła dobra koniunktura gospodarcza i miliardy euro uzyskane od Unii Europejskiej. Wpłynęła także polityka stabilizacyjna przeprowadzona w latach 2001-2003. 200 tysięcy nowych miejsc pracy to efekt napływu unijnych pieniędzy. Dodajmy do tego miliony euro napływające od miliona Polaków, którzy wyjechali do pracy za granicę.

Efekty działań gospodarczych rządów PiS poznamy za kilka lat. I zapewniam nie będą one satysfakcjonujące.

 


Za co więc można pochwalić koalicję?

 

Za to, że nieustannie dostarczają nam powodów do śmiechu. A to biorąc przykład z afrykańskich szamanów wznoszą sejmowe modły o deszcz. A to proponują mianowanie Jezusa Królem Polski. A to mianują kompletnego ignoranta ministrem. Czy to mało? Jeżeli chodzi o mnie to jednak mało. Dlatego też z całą odpowiedzialnością powiem: to był zły rok. Mam więc poważny powód, żeby życzyć sobie i wszystkim moim Rodakom: Lepszego Roku!

 

 

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

W kontekście podsumowań minionego...

Jedno z wytchnień literackich w czasach licealnych, czyli "Ferdydurke"... ;-)
- "Daj mi teraz marzyć, daj - i już nikt nie wie, co jest realne, a czego w ogóle nie ma, gdzie prawda, gdzie złuda, co się czuje, czego się nie czuje, gdzie naturalność, a gdzie sztuczność, zgrywa i to, co powinno być, miesza się z tym, co nieubłagane jest, i jedno i drugie dyskwalifikuje, jedno drugiemu odbiera wszelką rację bytu, o, wielka szkoło nierzeczywistości".

Czyli - będzie lepiej...!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to przekornie:
- dodatkowe pieniądze dla tzw. Polski B, czyli wschodniej (negocjacje w Brukseli)- +
- rozwiązanie WSI - jednak +
- powołanie CBA - też +, przecież zmieni się rząd (kiedyś, jak tego pragniecie), a twór zostanie
- weto w sprawie porozumienia UE-Rosja - wielki +, UE na chwilkę przejrzała, by zobaczyć, że w Rosji rządzi mafia
- kontynuacja polityki nie ingerowania (nie mieszania) w gospodarce (stąd ta wchyodząco-wychodząca Gilowska) - +
Dla mnie megaminusem jest tak naprawdę Lepper w rządzie. Bo zauważ, że nawet Giertychowi zdarza się w potoku idiotycznych pomysłów jeden czy dwa dobre, a poza tym odwołuje się do mechanizmu demokratycznego - referendum.
Zatem, Andrzeju, krytykować zawsze najłatwiej. Jak już wcześniej bywało, brakuje mi tu choćby próby nawiązanie do tego, co dobre, lub choćby pragmatycznie korzystne. Bo że za SLD było lepiej, tego "ciemny lud" nie musi wcale kupić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie - nie trzeba być przecherą, ani - jak w moim wypadku - siedzącym na kanapie złosliwym babskiem, co to patrzy i ma za złe - aby oceniać miniony rok inaczej. Był on, zgodnie z wypowiedzią pana premiera najlepszy z ostatnich - i to nie ulega watpliwości. Najlepszy dla panów Kaczyńskich, którzy wreszcie do władzy się dorwali i sprawują tę władzę zgodnie ze swymi wyobrażeniami. Rządzą, dopóki dzielą. A że do dzielenia i skłócania niewiele już zostało, zapewne niedługo zacznie się proces odwrotny i tak jak Pan nam wszystkim i sobie życzy - nadejdą lepsze czasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.