Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43280 miejsce

"Les Misérables", prawie pół roku od premiery

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-02-27 10:57

Wbrew pozorom, niełatwo jest pisać o sztuce, która wzbudza powszechny zachwyt. Jesteśmy wtedy skazani na powtarzanie obiegowych opinii na temat wspaniałego scenariusza, muzyki, świetnej reżyserii i gry uczestników widowiska.

Pierwowzór loga musicalu – mała Cosette / Fot. Emile Bayard (1837-1891), wikipedia ,CCRzeczywiście Teatr Roma od lat, bez najmniejszych kompleksów, produkuje hity na europejską miarę. Reżyser Wojciech Kępczyński nie miał łatwego zadania, bo polscy aktorzy śpiewający zazwyczaj nie mają kwalifikacji potrzebnych w musicalu tej miary, co Koty, "Miss Sajgon", czy Les Miserables. Na szczęście, surowe eliminacje pozwoliły wyłowić z masy kandydatów obsadę, która dała nadzieję na sukces. Rzetelna praca przyniosła znakomite rezultaty. Mijają kolejne miesiące od warszawskiej premiery "Nędzników" wg powieści Wiktora Hugo w polskiej wersji językowej, a sala teatralna nadal jest wypełniona kompletami widzów.

Widziałem ekranizacje tej powieści i adaptacje sceniczne, ale formuła musicalu najpełniej odzwierciedla emocje zawarte w opisanych losach biednych ludzi. W każdej inscenizacji usiłowano przemycić jakąś ideologię związaną z ich zbrojnym buntem, ale przebrzmiały one wraz z kolejną premierą Les Misérables w następnym kraju na świecie. Polska nie była ostatnim krajem, w którym nie grano tego muzycznego widowiska, ale dzięki uporowi Wojciecha Kępczyńskiego to cywilizacyjne zapóźnienie udało się przynajmniej w dziedzinie musicalu, zniwelować. Z jakim skutkiem?... Świadczą o tym tłumy ludzi spieszących razem na wieczorny spektakl do Teatru Roma.

Przekraczając próg posesji pamiętającej historyczne zjazdy, posiedzenia partyjnych komitetów oraz wielkie bale sylwestrowe elit kulturalnych i sfer rządowych, zdajemy sobie sprawę, że sala i scena pochodzą z dawno minionych lat. Komfort La Scali, czy Covent Garden też jest wyolbrzymiony, bo w porównaniu z gmachem opery w Sydney są to równie wiekowe i przestarzałe budowle... Czyżby? Przecież teatr pierwotnie mieścił się na jednym wozie Tespisa, który jechał po traktach i gościńcach całego antycznego świata. Przez tysiąclecia fenomen teatru nie zmienił się, chociaż ewoluowała jego forma i treść. Z czasem powstały nowe jego odmiany, a na bazie tych procesów ukształtowała się poetyka musicalu. Jego niezwykła popularność na Zachodzie wywindowała go na szczyty. W Polsce też znaleźli się ludzie chcący próbować szczęścia w tej bardzo trudnej dziedzinie sztuki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Przepiękny spektakl, widziałam cztery razy i nie zamierzam poprzestać :-) Szkoda tylko, że nie wszystkich grających tam aktorów można nazwać artystami musicalowymi....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zwykle bardzo wnikliwe omówienie. Też o tym spektaklu pisałem w W24. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brzmi interesująco. Muszę się wybrać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna relacja zachęcająca do wizyty w Teatrze Muzycznym Roma. Szkoda że mam tak daleko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.