Facebook Google+ Twitter

Leszek Miller: Polska bieda ma coraz częściej twarz dziecka

Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej był gościem "Faktów po faktach". Leszek Miller rozprawiał o turystyce politycznej, polskim górnictwie, reakcji na spot za 7 milionów PLN, oraz o uchwale w sprawie kanonizacji Jana Pawła II.

 / Fot. By Adrian Grycuk (Own work) [CC-BY-SA-3.0-pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia CommonsLosowanie numerów list kandydatów w wyborach do Parlamentu Europejskiego, przyniosło Sojuszowi Lewicy Demokratycznej "trójkę" z czego Leszek Miller wydaje się być zadowolony. Pokusił się nawet o pewnego rodzaju poszukiwanie zasadności dla liczby, jakby wzorem nauk pitagorejczyków: "Ja się urodziłem trzeciego, mam imieniny trzeciego, trzeciego podejmowałem ważne decyzje dotyczące mnie i mojej żony, więc z punktu widzenia moich osobistych uwikłań w cyfrę 3, nie ulega wątpliwości, że to jest znakomita pozycja. Natomiast jeżeli chodzi o interesy mojej formacji, to przed nami: 1 i 2. [Solidarna Polska i Ruch Narodowy - przyp. aut.] To jest, to są ugrupowania eurosceptyczne, a my jesteśmy pierwszym, które jest ugrupowaniem poważnym i proeuropejskim." Tak więc, lider SLD jest pewien, że magia liczb będzie sprzyjać reprezentowanym przez niego trzem literom.

Gość "Faktów po faktach" dopiero co wrócił z przedwyborczej wizyty na Śląsku. Prowadzący rozmowę Grzegorz Kajdanowicz napomknął, że premier Tusk przebywał we Francji, na co Leszek Miller ze znawstwem: "Turystyka polityczna, która ma sprawiać wrażenie niezwykłej aktywności." Polega to zyskiwaniu poklasku milionów obywateli, uwieczniania budujących obrazków najczęściej pozbawionych treści, ściskaniu się i wygłaszaniu płomiennych haseł. Wszystko w odniesieniu do zapowiadanej wcześniej ważnej misji. Donald Tusk ma na ten przykład projekt unii energetycznej, chociaż lider SLD przypomina, że to nic nowego, gdyż już w 2006r. zaistniała wspólnota energetyczna, ale dokument, który to potwierdza jest w jego opinii uznany za "pusty." Nie odmawia autorom słuszności w drodze do celu, ale wskazuje na pragmatyzm. Kiedy rzecz dotyczy wspólnego nabywania gazu, to Tusk otrzymuje lekcje od Angeli Merkel, która mówi, że zakupów nie dokonuje rząd, ale firmy kierujące się pożądaną jakością towaru. Kolejny przykład szeroko rozumianej "turystyki politycznej": "Wczoraj z rozrzewnieniem widziałem François Hollande'a, który mówił naszemu premierowi, że oczywiście jest zaangażowany. No, ale rozumiem, że François Hollande liczy na to, że kupimy elektrownię atomową, którą Francuzi chcą nam sprzedać od dawna. Bagatela. 70, może 80 miliardów złotych, więc Holland był wyjątkowo uprzejmy" - ironia Leszka Millera nie jest znaczona manierą starożytnych mędrców. To już jego własny znak firmowy, uczciwie wypracowany, charakterystyczny niczym ruch biodrem Elvisa Presleya.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.