4243
24
Pozycja materiału w rankingach:
- Gdy Pańska wnuczka poprosi kiedyś: Dziadku, opowiedz mi o pułkowniku Kuklińskim... Co jej Pan powie o tym człowieku? - Powiem, że znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, i że wybrał takie rozwiązanie, do którego był najbardziej przekonany. I że to było niewątpliwie rozwiązanie korzystne dla Polski - mówi Leszek Miller w 15. rocznicę przyznania pułkownikowi honorowego obywatelstwa Krakowa i jego rehabilitacji.
Henryk Pach: "Opatrzność zadziałała od strony zupełnie nieoczekiwanej. Oto przewodniczący SLD, Leszek Miller, zabrał głos, nie bacząc, że to stawia go w niewygodnej pozycji; po prostu zrobił to, co do niego wprawdzie nie należało jako przewodniczącego najliczniejszej partii: subtelnie zastąpił hamletyzującego w mrokach Belwederu Wałęsę". Czy Pan wie, czyje to słowa?Sortuj komentarze:
No cóż. Pan L. Miller jest TYLKO politykiem i jako takiemu przysługują mu zupełnie inne standardy moralne. On nie pochodzi od tej samej małpy co ja. Po prostu
Pułkownik Kukliński niewątpliwie zdradził... Zdradził Amerykanom plany armii sowieckiej, które przewidywały wojnę jądrową na terytorium Polski. Przekazał CIA tysiące dokumentów sporządzonych w języku rosyjskim. Natomiast w niczym nie zdradził przysięgi wojskowej, którą składał, jeszcze w przedwojennej wersji: Bogu i Ojczyźnie, wręcz przeciwnie- chwalebnie ją wypełnił.
Nie było jego winą, że polskie wojsko było w tym czasie zarządzane wbrew interesom narodu polskiego (bo jaki interes mieliśmy w poświecaniu się dla sowieckiego imperializmu, a nawet polski przemysł był projektowany tak, aby zaspokoić potrzeby zbrojeniowe Moskwy) ani że najważniejsze rozkazy przychodziły z Kremla. Na tym własnie o właśnie polegała"złożoność" tej sytuacji.
Sowieckie dokumenty przekazane przez Kuklińskiego Amerykanom miały decydujące znaczenie dla pokojowego upadku ZSRR i uwolnienia Polski z jarzma komunizmu.
Podczas spotkania Gorbaczow-Reagan w Reykjaviku Amerykanie wprowadzili w szok szefa Sztabu Generalnego Armii Sowieckiej, marszałka Siergieja Achromiejewa pokazując mu szczegółowe plany lokalizacyjne oraz schematy konstrukcji najważniejszych sowieckich bunkrów dowodzenia strategicznego na wypadek wybuchu wojny atomowej (tej wojny w której polskie wojsko miało atakować terytoria NATO w pierwszym rzucie z przewidywanymi stratami rzędu 50 %!) Sowieci przekonali się, że Amerykanie mają ich na widelcu i od tej pory zaczeły się ich ustępstwa, a potem pierestrojka.
Płk Kukliński miał oczywiście wybór, mógł nie podjąć szaleńczej misji i żyć jakby nigdy nic w wygodnej willi z sowitą emeryturą. Podobnie jak wielu tych, którzy wtedy milczeli, a dziś wyzywają go od zdrajców.
Najprościej powiedzieć, że sprawa jest bardzo złożona, tylko że nic nam to nie daje. Tytuł artykułu jest taki:
"Leszek Miller: Pułkownik Kukliński wybrał rozwiązanie korzystne dla Polski". Leszek Miller jest politykiem, jakim nie oceniam. Mówi, że Kukliński wybrał korzystne rozwiązanie dla Polski. Tymczasem jego wróg śmiertelny, Wojciech Jaruzelski, uratował Polskę od rozlewu krwi ( to nie moje słowa ani ocena, bo dziesiątki polityków i dziesiątki jeżeli nie setki tysięcy ludzi tak sądzi).
Już nie pytam wobec tego, kto miał rację, bo nikt mi nie udzieli sensownej odpowiedzi w kraju, w którym "trochę w ciąży" być można. Otóż pamiętamy, że minister Milczanowski oskarżył swojego premiera o szpiegostwo. Ani jeden, ani drugi nie siedzi w więzieniu. Mają się obaj całkiem dobrze.
Tam gdzie powszechnie wyznaje się mentalność Kalego, tam odpowiedzi na takie pytania nie otrzymam. Nawet ich nie oczekuję. Pozdrawiam wszystkich zwolenników Jaruzelskiego oraz Kuklińskiego, wszak obaj zrobili dobrze dla Polski.
@ Juliusz Bortkiewicz
"Natomiast szeregowy Kukliński był zwykłym ordynarnym zdrajcą."
Nie chcę polemizować z Pana oceną płk. Kuklińskiego.
Zwróciłem uwagę na wagę słowa "szeregowy".
Zwłaszcza w Pana ustach jest ono mocniejsze, niż "zdrajca"...
Leszek Miller dla małego ochłapu władzy, jak będzie widział własną korzysć pochwali samego Lucyfera, opinia tego człowieka nie może być wiażąca dla kogokolwiek. Natomiast szeregowy Kukliński był zwykłym ordynarnym zdrajcą. Oficer, który ślubował wierność ojczyźnie, niezależnie od jej zabarwienia politycznego i zdradza jej interes na rzecz ówczesnego wroga na inne miano jak zdrajca nie zasługuje. Cała reszta jego "ideologii" to żałosna próba wybielenia własnej osoby. A za tego durnia Millera jest mi po prostu wstyd.
Dajcie spokój!
Czas najwyższy, by ekskomuniści nareszcie odeszli w siną dal przeszłości.
Jakim sposobem/cudem Miller znowu pojawił się na politycznej scenie?
A Oleksy?!? Jego widok przyprawia mnie już o apopleksję... no naprawdę.
Czy wredna przeszłość nie przestanie deptać nam po piętach????????
Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.
Konkursy
DO Roku
Poradniki
Zmiany