Pozycja materiału w rankingach:
"Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma." Partie polityczne najwyraźniej cierpią na deficyt nowych przywódców. Kaczyński, Pawlak, Tusk, no i "come back" Millera po sześciu latach politycznego niebytu.
Zobacz także:
Artykuły
(67)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.89)
Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska
O mnie: socjolog, reżyser, scenograf, dramaturg, poeta, tłumacz-adaptator, wykładowca uniwersytecki, publicysta, bloger...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Juliusz Bortkiewicz 29.03.2012 15:50
Na początek do Pana Krzysztofa Bienia. Porównanie Millera do Lenina jest wielką obrazą dla Lenina. Lenin niezależnie czy go kochamy czy nie, był zawsze konsekwentny, nigdy nie dostosowywał swoich poglądów do koniunktury. Tego nie da się powiedzieć o Panu Millerze. Ten za odrobinę władzy zawarłby związek partnerski z Kaczyńskim.
A teraz już do autora Pana Jasielskiego. Znakomicie Pan oddał realia polskiej, pożal się Boże lewicy. Przekleństwem tej sfery jest brak charyzmatycznych przywódców. Odgrzewany kotlet w postaci Pana Millera to gwóźdź do trumny SLD. Spłodziłem na podobny millerowaty temat też słów kilka. Zapraszam serdecznie do lektury.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +283)