Facebook Google+ Twitter

"Letko" wpada do ucha

Czasem zastanawiam się, w czym tkwi problem, że o tak świetnych zespołach, jak właśnie „Letko”, słyszy mała grupa koneserów muzyki. Jest to wina decydentów, czy może tego, że nie jesteśmy otwarci na ambitną muzykę?

Okładka albumu "Many Things" zespołu Letko. / Fot. http://www.letko.fan.pl/Wydaje mi się, że bardziej to pierwsze. I dlatego właśnie cieszę się (i Państwo też powinni), że istnieje serwis Wiadomości24.pl, gdzie możemy dotykać tematów, które przez innych dziennikarzy nie są poruszane i dzielić się z innymi czytelnikami, tym, co w nas wzbudza emocje – zarówno te negatywne, jak i pozytywne. Ostatnio jak najbardziej entuzjastycznie zareagowałem na twórczość kieleckiego zespołu Letko.

Nie wiem, czy to za sprawą szczęścia, czy może faktu, że każdego dnia pochłaniam muzykę "w ogromnych ilościach", ale jakiś czas temu debiutancka płyta wyżej wymienionego zespołu trafiła w moje ręce. „Many Things” (bo taki tytuł nosi ów krążek), przesłuchałem dwa razy i… wrażenia niesamowite (w innym wypadku nie zawracałbym Państwu przecież nim głowy).

Oni sami określają swoją muzykę, jako pogranicze trip hopu, a ja zaryzykuję i stworzę własną szufladkę, do której wrzuciłbym ten album – „Muzyka relaksacyjna”. Mało znam bowiem rzeczy, które byłyby w stanie tak doskonale odprężyć człowieka, jak „letkowa” muzyka. Jestem pewien, że nie będzie przesadą, kiedy powiem, a raczej napiszę, że działa ona kojąco na duszę zmęczonego człowieka, który wrócił z pracy lub szkoły. Ba, jest wspaniałym balsamem dla uszu…

Album "Many Things" od wewnątrz. / Fot. Łukasz MrózPierwotnie zamierzałem opisać krótko każdy utwór z tej płyty, ale po chwili namysłu stwierdziłem, że byłoby to totalną głupotą. Bo jak można odzwierciedlić taką magię? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że za chwilę jakaś osoba, czytając ten tekst, stwierdzi, że kipi on nadmiernym patosem i egzaltacją, ale ja, mówiąc brutalnie, wcale się tym nie zamierzam przejmować, wszak jak mówił sam Winston Churchill: „człowiek, który zgadza się ze wszystkimi, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał”.
Powracając jednak do utworów z „Many Things”, uważam, że warta wyróżnienia jest kompozycja „Better Don’t Go”. Dlaczego? Dla mnie to absolutnie światowy poziom. Wszystkie partie instrumentów są niesamowicie spójne, a wokal też nie pozostawia nic do życzenia. Poza tym piosenka niezwykle mroczna, toteż szczególnego charakteru nabiera w nocy.

Co ja tu się będę rozpisywał… Albumu trzeba posłuchać, a jeśli nie trzeba, to naprawdę warto. Ja z czystym sumieniem Państwu ten produkt polecam.

Adresy warte odwiedzenia:
www.letko.fan.pl
www.myspace.com/wwwmyspacecomletko

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.