Facebook Google+ Twitter

Letni taniec, na zawsze!

Z czym najbardziej kojarzy nam się Holandia? Najpewniej z rowerami, tolerancją jak i ulgami prawnymi związanymi z lekkimi narkotykami. Jednak jest jeden festiwal, który sprawia że kraj ten staje się stolicą tańca, teatru i kultury Hip-Hop.

Serce Holandii



Piękne, malownicze miasto, często widywane na ekranach kin. Słynie przede wszystkim z kanałów opływających całe centrum, ale nie zapominajmy też o Czerwonej Ulicy – najczęściej uczęszczana przez turystów. Ułożenie Amsterdamu powoduje, że łatwo można się zgubić wśród wąskich, rozległych uliczek, lecz nie ma się czym martwić, ponieważ ludzie tam są bardzo otwarci i pomocni, poza tym gubiąc się znajdujemy różne ciekawe miejsca, jak na przykład schowane od ulicznego zgiełku teatry, centra kultury i właśnie w jednym z nich odbywa się jeden z największych festiwali tanecznych na świecie. Mowa tu o „Summer Dance Forever”.

Contest’owe Paradiso



Niegdyś kościół, a dziś miejsce największych imprez i wydarzeń związanych z kulturą w Amsterdamie. Niedawno sam Snopp Dogg dawał tam koncert. Jednak jest taki okres, raz do roku, w którym miejsce to zamienia się w światową stolicę tańca i kultury Hip-Hop. W roku 2015 odbyło się to między 11 a 19 sierpnia. SDF(Summer Dance Forever) ma na celu promowanie jak i wspieranie kultury o której ludzie powoli zapominają oraz pokazanie, że taniec ten jest coraz częściej wykorzystywany w teatrze. W ramach festiwalu, odbyły się między innymi zawody taneczne, w których brali udział ludzie na najwyższym poziomie, z takich krajów jak: USA, Argentyna, Brazylia, Hiszpania, Rosja, Francja i wielu innych. Należy też wspomnieć że Polska miała swojego reprezentana (Maciek Sheva Mołdoch), który zaszedł wystarczająco daleko, aby być rozpoznawanym na światowej scenie. Można powiedzieć, że to wydarzenie to także szansa, z której warto skorzystać. Zawody odbywały się przez pięć dni i były rozłożone na cztery kategorie (Hip-Hop, Popping, Breaking, House). Pierwsze dwa dni to eliminacje, w których na każdą kategorię udział brało ponad 200 osób, z czego do następnego etapu przechodziło po 50 z każdej kategorii, a polegał on na tym, by z tej pięćdziesiątki wybrać 12 najlepszych, najciekawszych tancerzy. Przechodzili oni do tzw. bitw tanecznych. System walk na tych zawodach jest zupełnie inny niż na jakichkolwiek innych.. Gdy zostaje już tylko 3 tancerzy, którzy pokonali swoich przeciwników w walkach, ich rywalami stają się Judges (sędziowie). Każdy z nich ma do wyboru jednego z sędziujących, po czym odbywa się walka. Zwykle na tego typu contest’ach ludzie oceniający zmagania tancerzy, reprezentują najwyższy poziom, przez co nie jest łatwo z nimi wygrać. Ogłaszanie wyniku takiej bitwy jest dosyć interesujące. Z początku MC, czyli osoba prowadząca całą imprezę, podchodzi do jednego z uczestników pytając czy uważa, że wygrał. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, podchodzi do drugiego, z tym samym pytaniem. Przeważnie oboje twierdzili, że wygrali. Co zrobić z takim fantem? Mają dwa wyjścia. Pierwsze – kolejna runda, drugie – dać zadecydować dwóm pozostałym sędziom, a jeżeli wyniknie remis, trzeci głos należy do publiki. Wynika z tego, że nawet sędzia może wygrać te zawody.

Opłaca się czy nie?



Z pewnością wielu się zastanawia czy w ogóle warto brać w czymś takim udział i co jest do wygrania. Oczywiście, że warto. Oprócz nagrody pieniężnej w wysokości 500 Euro, zwycięzca z każdej kategorii zgarnia udział w Japońskiej edycji tego festiwalu, gdzie będzie reprezentował swój kraj (lot i nocleg opłacony), lecz najważniejszą nagrodą jest zdobyty szacunek, nie tylko wsród innych tancerzy ale i choreografów, założycieli właśnych szkół tańca (a było ich tam wielu). Dzięki temu osoba, która zwyciężyła dostaje wszelakie propozycje prowadzenia warsztatów tanecznych na całym świecie, bądź udziału w spektalkach tanecznych. Dla przykładu – Jimmy Yudat (zwycięzca zeszłorocznej edycji SDF) obecnie jest w trasie dookoła świata, głównie po to by prowadzić zajęcia dla młodzieży w różnych szkołach tańca. Poza tym często sędziuje zawody trochę mniejszego formatu niż SDF. Połączenie pracy z przyjemnością dla wielu ludzi brzmi jak coś ciężkiego do osiągnięcia, ale jak widać na tym przykładzie – jest możliwe.

Uliczny Teatr



Poza zawodami odbyły się także spektale teatralne, których głównym celem było udowodnienie, że taniec Hip-Hop jest sztuką, a nie tylko czymś co kojarzy się z ulicą. Pokazy odbyły się pod nazwą „Nights At The Theatre” w pierwsze dwa wieczory festiwalu, zaraz po eliminacjach. Wystąpiły takie grupy jak: Enfants Prodiges (FR), Swaggers (FR), Morning Of Owl (KR), Matryoshki in Jazz (RU), Art Move Concept (FR) I wiele innych. Jak widać, występowały głównie grupy z Francji, ponieważ to tam zrodziło się połączenie tego tańca z teatrem i to tam jest to najczęściej spotykane. Powoli zmierza to w kierunku Europy wschodniej, co można odczuć już w Niemczech. Pozostaje tylko czekać, aż ten trend zawita w Polsce. Ciekawe było też połączenie tańca Hip-Hop z tradyjną muzyką japońską graną na żywo przez grupę Snazzy Dogs. Pokazy można zobaczyć na oficjalnej stronie www.summerdanceforever.com w odpowiedniej zakładce.

Tygodniowe Afrterparty



Nie zabrakło też czegoś dla miłośników nocnego życia i ciągłych imprez. Nie było wieczoru, w którym brakowało by afterparty. Po pokazach, po zawodach, w każdy dzień były organizowane całonocne imprezy tematyczne i w każdy dzieńpanował zupełnie inny klimat, inna muzyka, także każdy mógł pobawić się po swojemu. Znaleźli się i tacy, którzy wzięli udział we wszystkim w czym się dało. Po tygodniu wyglądali jakby byli wyjęci z „The Walking Dead”. Jeżeli zaś żadna z tych imprez nie trafiała w gust, nic straconego. Amsterdam to miasto które żyje 24 godziny na dobę. Zauważyłem też tam coś nowego, czego nie ma u nas w Polsce, a jeśli już to bardzo rzadko. Przed restauracjami, klubami, pubami itp. zawsze była zatrudniona osoba odpowiedzialna za zachęcanie ludzi do skorzystania z danego miejsca. Często byli oni skłonni udzielać zniżek na jedzenie/picie, byle by tylko zaczepione osoby poszły do nich a nie do konkurencji. Można było na tym skorzystać, chociaż kiedy nie jest się ani głodnym ani spragnionym, takie osoby były dla nas upierdliwe. Mimo wszystko nie można ich winić, w końcu to ich praca.

Podsumowując...



Jeżeli kogoś chociaż trochę interesuje kultura Hip-Hop, bądź taniec, z pewnością powinien kiedyś zawitać w Paradiso podczas trwania SDF, nie koniecznie po to by brać udział w zawodach, ale po to by pobyć wsród ludzi, którzy reprezentują tę kulturę. Zobaczyć, że jest ona zupełnie inna, niż media zwykły nam to przedstawiać. Głównym jej założeniem jest hasło „Peace, Love, Unity and Having Fun” i tego trzymali się wszyscy, którzy tam byli. Nie ważne czy ktoś pochodził z drugiego końca świata, czy miał inny kolor skóry, taniec to dla nich najbardziej uniwersalny język, a ta kultra ich wszystkich łączyła w jedną wielką całość. Najlepiej było to widać przed samym budynkiem Paradiso, gdzie w rytm beatboxing’u tańczyły razem osoby, które widziały się po raz pierwszy w życiu. Odbywały się tam także panele dyskusyjne, na wszystkie tematy powiązane z wydarzeniem, tańcem, tą kulturą. Można było nawet porozmawiać z choreografami, którzy zajmowali się spektaklami na „Nights At The Theatre” i dowiedzieć się w jaki sposób i w jak szybkim tempie hip-hop opanowuje deski teatru, oraz zdobyć wiedzę jak samemu dojść do tego by występować na scenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.