Facebook Google+ Twitter

Letnia Ania Dąbrowska

Gwiazda jak na krajowe warunki to nietypowa. Inaczej zaczynała i inaczej swoją karierę poprowadziła. Konsekwentnie gustowna, obdarowuje nas stylowymi piosenkami pop, których można słuchać bez przerwy. A na nowej płycie jest jeszcze piękniej.

 / Fot. Materiały prasowe/ Sony BMGUstalmy jedno – Ania żadnym zbawcą polskiego popu nie jest. Dystans między nią a całą resztą krajowej czołówki (z drobnymi wyjątkami) jest oczywisty. Na tle opolskiej zbieraniny młoda artystka wypada wręcz rewelacyjnie, ale trudno nie przyznać, że choć niezmiennie i systematycznie raczy nas powiewem pewnej świeżości, to idolka z niej żadna.

Jesteś jak sen o spadaniu*


Szybko została okrzyknięta krajową nadzieją na ambitny pop. Zręcznie wyczuwa trendy i komponuje subtelne lecz nie pozbawione pewnej przebojowości piosenki, które doskonale funkcjonują na listach przebojów jak i w domowych pieleszach. Ponad wszystko jednak Dąbrowska to ucieleśnienie marzeń o autorskiej piosence pop znad Wisły. Sama pisze teksty (na nowej płycie ich kosmetyką zajęły się Karolina Kozak i Aga Szypura), komponuje, aranżuje, współprodukuje no i oczywiście sama się wymyśla. Co więcej, w przerwach w pracy pomaga innym zdolnym. Aż dziw, że nie tańczy.

Smutek mam we krwi


 / Fot. Materiały prasowe/ Sony BMGNie tańczy, ani z gwiazdami, ani na lodzie. Ania robi swoje, wychodzi na scenę, wszyscy milkną, ona śpiewa, schodzi ze sceny, a reszta dalej milczy, nie do końca z zachwytu. Nie ukrywajmy, że o Dąbrowskiej głośno robi się tylko przy okazji nowego krążka, lub gdy przymknie się kogoś o identycznych personaliach za posiadanie. Czyli co? Nuda.

Przy całej skali sukcesu artystki, jej oddziaływanie na krajową scenę jest ledwie znikome. Niby czasem napisze przebój Brodce czy Maryli Rodowicz, tylko co z tego skoro w kontekście innym niż wykonawczy Dąbrowska zupełnie nie istnieje. Nie jest jak większość obecnych gwiazd nastawiona na agresywną promocję, wręcz przeciwnie, robi z siebie angielską damę. Subtelna, kobieca, dojrzała, ale jak na gwiazdę pop ciągle mało wyrazista czy w ogóle w wyniku swojej antymedialności słabo przez słuchacza poznana. Dziw więc, że bezsprzecznie na komercyjnym szczycie. Jak słychać, muzyka broni się sama.

Znowu przyszło lato


O ile dwóm poprzednim płytom można było zarzucić pewną schematyczność utworów,  / Fot. Materiały prasowe/ Sony BMGkompozycyjną nieporadność i literacką niewydolność to jednak ja, słuchając „W spodniach czy w sukience” słów krytyki nie znajduję. Ania nagrała bardzo przemyślany i kompletny materiał. Nie jest to płyta przy słuchaniu, której towarzyszą nam jakieś wielkie emocje, bo przecież treści niewiele a i forma choć dla ucha przyjemna to wcale nie przełomowa, ale zaznaczam, emocje choć mniejsze, to jednak zdecydowania są pozytywne. Dąbrowska prezentuje nam bardzo popowy materiał, taki którym dogodzi wszystkim. Zarówno fanom modnego ostatnio flirtowania z retro jak i amatorom ambitniejszego grania wpisującego się momentami w jazzowo – knajpianą konwencję, bliską Annie Marii Jopek, czy z drugiej strony dryfującego w stronę muzyki filmowej. Nie jest to jednak krążek na którym można się „snobować”, nawet pomimo udział Leszka Możdżera. No chyba, że ktoś artystyczny pop utożsamia z Katie Melua.

„W spodniach czy w sukience” to płyta o bardzo użytkowym charakterze, znajdzie swoje miejsce przede wszystkim jako tło codziennych obowiązków, sceneria pod zakupy, czy jako muzyczna oprawa popołudnia z książką. I żeby się dobrze zrozumieć, to jest komplement, zapewniam. Piosenki lekkie, nieangażujące też są potrzebne, a gdy trzymają tak wysoki poziom, to tylko gratulować. Tym bardziej, że odbiorniki radiowe nauczyły nas, że polskie masowe to najczęściej festyniarskie, żenujące i plastikowe. Jak na dołączonym obrazku widać jednak się da i z pomysłem, i wykonaniem. Aniu, nie ma się czego wstydzić. Słowa: „a ja mylę się wciąż” to zdecydowania za daleko posunięta samokrytyka, bo w wypadku nowego krążka o żadnej pomyłce mowy być nie może. A lato? Niech upłynie wam w takt dylematu „W spodniach czy w sukience”, nie tylko paniom.

* - śródtytuły zaczerpnięte z nazw piosenek Ani z nowego albumu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Ale Gabi Kulke uwielbiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Śliczne zdjęcia.Płyty jeszcze nie słyszałam,muszę przyznać:D Ale tytuł mnie trochę zniechęca...
Chociaż starsze kawałki miała fajne.Tylko mi się wydaje ,ze leci na kasę.Najpierw startowała w wyborach, nie sądzę ,że z potrzeby wprowadzania reform.A teraz to
http://autokult.pl/2008/06/27/ania-dabrowska-wybrala-nissana-micre/ może się mylę ale tak to wygląda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gaba Kulka zaś jest nudna jak flaki z olejem;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

recenzja może być

a zdanie mam podobne do Jagny, płyta jest w porządku, ale dla mnie jest ona kontynuacją poprzedniej, która zrealizowana przy pomocy Smolika, wcale nie jest schematyczna, tylko świetna i udana. A ta nowa jest jej niejako powieleniem. Natomiast Dąbrowską jako artystkę cenię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Letnia Ania Dąbrowska"- to prawda, że letnia. Letnia, bo nie wzbudza we mnie żadnych emocji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Chyba niewielu mówi coś nazwisko Lora Szafran, Beata Molak, Grażyna Łobaszewska, Mieczysław Szcześniak. U nas wciaż "piechotą do lata'..."

generalnie swoje nadzieje pokładam w Julii Marcell i Gabrieli Kulce. To są panie które być może kiedyś zmiotą wszelki samozwańcze królowe w niebyt polskiej branży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"choć niezmiennie i systematycznie raczy nas powiewem pewnej świeżości"
Kolejna jej płyta jest niemal identyczna jak poprzedniczka. Żadna to więc świeżość.

tu bardziej chodziło o to że jak na polską scenę to wciąż jest bardzo świeża, acz choć postęp powolny to jednak dla mnie widoczny.


Chyba powinno być "a reszta dalej milczy, nie do końca w zachwycie"?

ma być jak jest.


"No, no, no. Marcinie, nie zapędzaj się tak. Dąbrowska przypadnie do gustu amatorom popu, którzy żyją w przekonaniu, że o to słuchają soulującej artystki, która gra niezmiernie ambitną muzykę ;-)"

no Marika! ty nie czytasz mnie ze zrozumienie ;) dalej zaznaczyłem, że snobować się nie da na Ani, no i później jest o użytkowym płyty charakterze. A zestawienie z AMJ wynika z tego, że obie są dla mnie ucieleśniane w Polsce z ambitnym popem co jest pewnym przerysowaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"choć niezmiennie i systematycznie raczy nas powiewem pewnej świeżości"
Kolejna jej płyta jest niemal identyczna jak poprzedniczka. Żadna to więc świeżość.

"a reszta dalej milczy, nie do końca z zachwytu."
Chyba powinno być "a reszta dalej milczy, nie do końca w zachwycie"?

"Zarówno fanom modnego ostatnio flirtowania z retro jak i amatorom ambitniejszego grania wpisującego się momentami w jazzowo – knajpianą konwencję, bliską Annie Marii Jopek, czy z drugiej strony dryfującego w stronę muzyki filmowej."
No, no, no. Marcinie, nie zapędzaj się tak. Dąbrowska przypadnie do gustu amatorom popu, którzy żyją w przekonaniu, że o to słuchają soulującej artystki, która gra niezmiernie ambitną muzykę ;-)

De facto jedyną ciekawą piosenką Ani jest "Nigdy więcej nie tańcz ze mną", która niesie pewien powiew świeżości. Reszta jest niestety wtórna, mdła, próbująca - trochę na siłę - być ambitnym popem w stylu retro. Ale to już było, pani Dąbrowska. Czekamy na coś nowego!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że w Polsce jest głośne halo przy okazji Dody, Andrzejewicz, Klich, a przy wartościowych wykonawcach panuje w zasadzie głęboka cisza. Z wykonawcami starszego nieco pokolenia jest podobnie. Chyba niewielu mówi coś nazwisko Lora Szafran, Beata Molak, Grażyna Łobaszewska, Mieczysław Szcześniak. U nas wciaż "piechotą do lata'...

Komentarz został ukrytyrozwiń

W powszechnym obiegu nie śpiewająca Ania, niemal nie istnieje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.