Lato to czas wypoczynku i wojaży. Niektórzy zwiedzają nieznane zakątki swojego kraju, a inni wybierają się poza jego granice, np. na Karaiby, aby tam zachwycać się ich pięknem i doświadczać różnych przeżyć. Ja natomiast proponuję zwiedzić wybrzeże Nowego Jorku, a konkretnie Ellis Island. Zapraszam więc w taką niecodzienną podróż… podróż w czasie. To wszystko jest możliwe dzięki Małgorzacie Szejnert i jej książce “Wyspa klucz”.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenosimy się mniej więcej do 1600 roku na wysepkę Kiosh (Wyspę Mew) i poznajemy zamieszkujących ją Indian Lenni Lenape. Na przestrzeni wieków wyspa przechodzi z rąk do rąk. A w roku 1774 zostaje nabyta przez Samuela Ellisa - kupca rybnego. I to właśnie jego nazwisko będzie nosić ta wysepka. Wkrótce zacznie tu przypływać ludność z Europy, aby zacząć nowe życie. Cudowne życie w Ameryce.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Magda Wieczorek 10.08.2009 21:35
Ewa, napisałaś cudowną recenzję. Emigracja to szczególne zjawisko towarzyszące człowiekowi od dawna i zawsze trudne do przeżycia. Współczesny emigrant tez ma swoje piekiełko, chociaż nie jest tak drastycznie narażony na kaprys "selekcjonera" , ale musi pokonać wiele , nawet bardzo wiele. Człowiek to bardzo silna istota. Powiem szczerze nie rozumie wielu "tułaczy"
Grammy 2012: Adele najjaśniejszą gwiazdą gali w Los Angeles
(odsłon: +9109)