Facebook Google+ Twitter

„Let's Dance” Mandaryny. Gość specjalny i product placement

Spece od reklamy powinni uczyć się fachu od producentów „Let's Dance” Mandaryny Wiśniewskiej. Pierwsza lekcja brzmi – "zakrywamy tak, żebyś miał świadomość, że to ty jesteś odkrywcą tego, co chcemy zareklamować".

fot. AKPA Według zapowiedzi producentów, program ma pokazać, że każdego można nauczyć tańczyć (brawo za świetny pomysł), ale w samym programie, oprócz paru wygibasów, to ja tańca nie widziałem. Sam program był dziwnie zmontowany – żadnej akcji, napięcia ani myśli przewodniej. Muzyka swoje, tancerze swoje. W momencie, kiedy myślałem, że coś zaczyna się w końcu dziać (występ gwiazdy), ujrzałem napisy końcowe. Bardzo kiepski debiut.

Gość specjalny, czyli VIP

Zastanowiły mnie natomiast dwie sprawy. Pierwsza to gość specjalny – VIP. Nie wiem, jak dokonuje się wyboru gwiazd w Polsacie, ale wystawienie piłkarza Tomasza Iwana, jako główną atrakcję nowego programu, uważam za nienajlepsze posunięcie. Potwierdza to trochę moje obserwacje zasad, jakie są w Polsacie – " skomentuj trochę u nas mecze, a my zrobimy ci promocję, byle jaką, ale zawsze". Więcej atrakcji do programu, wprowadziłaby zapewne Renata Beger, chyba, że nakręcony już z nią odcinek okazał się jeszcze bardziej kiepski niż ten z Iwanem.

Prawie jak reklama – product placement

Druga sprawa to product placement, a właściwie próby jego uniknięcia (lub – to byłaby sensacja – podwójne oszustwo i świadome jego wprowadzanie). W pewnym momencie, Tomasz Iwan pokazany został w dresie z logiem „pewnego producenta artykułów sportowych”. Logo zostało tak nieudolnie zakryte (rozmazane), że wszyscy mogli od razu rozpoznać charakterystyczny kształt. Każdy, kto normalnie zignorowałby ten znaczek, teraz wie, że ulubionym dresem Tomasza Iwana jest Puma.

fot. Maciej Budzich Czy to było świadome wykorzystanie swego rodzaju "atraktora uwagi" (podobnie jak np. sterczące sutki w damskich manekinach na wystawach sklepowych), czy nowy wymiar product placementu – "zakrywamy, tak żebyś miał świadomość, że to ty jesteś odkrywcą tego, co chcemy zareklamować" – pozostawiam waszej ocenie.

red. as



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

kuurek_m
  • kuurek_m
  • 06.09.2006 12:36

Istnieje coś takiego jak Kodeks Dobrych Praktyk Wydawców Prasowych (jak lekko zniekształciłam nazwe to przepraszam) tyle,że jak sama nazwa wskazuje, odnosi sie tylko do rynku prasowego i powoli (bo to dosc świeża sprawa) reguluje prawnie kwestie m.in placementu, etyki dziennikarskiej, praw autorskich...Tyle,że w odniesieniu do TV to ma sie nijak do rzeczywistosci- ale może jest rozwiązanie-przełączyć stację lub po prostu wyłączyć tv.

Komentarz został ukrytyrozwiń
katie
  • katie
  • 05.09.2006 22:56

kamila to polecam ci do pracy przyklad PP w "Nigdy w zyciu" i "Ja wam pokaze" - promuja tam namietnie soki z Marwita i radio Zet :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
kamila
  • kamila
  • 31.08.2006 01:56

pytam się, bo piszę pracę o PP m.in. w oparciu o "Na Wspólnej"

Komentarz został ukrytyrozwiń
kamila
  • kamila
  • 31.08.2006 01:54

mediafun: o co chodzi z link24 w "na wspólnej"?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.08.2006 06:27

Ogólnie chyba cały Polsat trafi na wartości... Piął się jakoś tam w górę, a teraz na łeb na szyję ;-P

Komentarz został ukrytyrozwiń
rz.
  • rz.
  • 20.08.2006 23:21

No cóż, kultura i sport stają się ozdobą dla promowania produktu. Chociaż użycie słowa 'kultura' w odniesieniu do Mandaryny jest mocno przesadzone, ale nie zmienia to faktu, że proceder ten nasila się w niezbezpiecznie dużym tempie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a pamietacie nabijanie się z product placementu w Truman Show? Podam jeszcze jeden przykład polsatowego product placementu - w filmie "pierwsza miłość" główni aktorzy siedzą przy stole, jedzą obiad, nagle mąż mówi do żony:
- kochanie - zrobiłaś dziś świetnego kurczaka
- to nie moja zasługa, kochanie, to zasługa nowego sosu Uncle Bens - śródziemnomorskiego
tak było, poważnie, i przez dalszą część sceny słoik z sosem stał tle,
przykładów jest więcej (link24 w "na wspólnej" itp) Product placement ma to to siebie, że trzeba go używać bardzo, bardzo rozważnie, widz, szczególnie młody, mający pojęcie o różnych chwytach marketingowych, bez problemu wyłapie ściemę, z łatwo może sie zdarzyć tak, że na pomysł pójdzie kupa kasy a produkt zostanie ośmieszony.
Z obowiązku ( :-))MediaFuna szukałem tego sosu zaraz po emisji filmu - smak śródziemnomorski przypominam - ale w ciągu kilku tygodni nie mogłem go znaleźc na pólkach sklepowych

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jest to pierwszy przypadek product placement związany z osobą Mandaryny. W jednym z jej teledysków pokazana jest pewna herbatka, co było celowym zabiegiem marketingowym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo:) - podzielam wszystkie uwagi. Zmusiłem się do obejrzenia tego programu i powiem jedno: żenada.
Co zaś do reklamy na dresie kopacza piłki noznej. Jeden z moich znajomych (sprawozdawca sportowy) dostał od przedstawiciela koncernu tytoniowego 200 dolarów za wypowiedzenie w trakcie transmisji z meczu nazwy papierosów. Zrobił to w taki oto sposób: źle kopnięta piłka trafiła w reklamę z napisem .... (tu nazwa papierosów). W programie z Mandaryną ktoś też się pomylił!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.