Facebook Google+ Twitter

Lewa Polska prawa

  • Ibd Aldi
  • Data dodania: 2006-08-04 13:48

Konstytucja RP dała pracę posłom, senatorom, ministrom i prezydentowi. Co dostała w zamian? Niewdzięczność oraz brak lojalności. Polska Konstytucja leży i płacze, co dzień deptana i łamana przez swoich synów marnotrawnych.

Politycy bezkarnie atakują polską Konstytucję Ustawa zasadnicza, jak jest to w niej zapisane, jest najwyższym obowiązującym prawem. Podlega jej każdy obywatel, bez wyjątku. Nad jej przestrzeganiem czuwa prezydent, a wierność ślubują jej posłowie i senatorowie. O niej uczy się w szkołach i na studiach. Tylko co z tego, skoro nikt jej nie przestrzega.

Legalny upadek demokracji

Rozgraniczenie władzy, równowaga, trójpodział, o tym mówi art. 10 Konstytucji. Ustawodawca tym zapisem miał na celu podzielenie władzy między trzy niezależne od siebie ośrodki: prezydenta i rząd, Sejm i Senat oraz sądy i trybunały. Konstytucja rozgranicza tym samym władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Jest to podstawowy filar demokracji, który ma zapobiec temu, by władza nagle znalazła się w rękach jednego człowieka czy ugrupowania. Obecnie, owszem, podział ten formalnie został zachowany, lecz w rzeczywistości jest jedynie zabawnym mitem. Władzę nad sądami obejmuje człowiek pochodzący z tego samego ugrupowania co premier, który stojąc na czele Rady Ministrów jest jednocześnie szefem partii rządzącej. Kolejna przegniła kolumna trzymająca kraj to prezydent, który nie dość, że również wywodzi się z dominującej w Sejmie partii, to na dodatek jest bratem premiera i szefa tej partii w jednej osobie (sic!). Te zawiłe koneksje mogą prowadzić do przeświadczenia, że ustrój polski jest po prostu monarchią, gdzie władzę w państwie trzyma jedna wielka rodzina. Ktoś złośliwy mógłby nawet porównać system funkcjonujący w Polsce z Kubą, wypominając, że w obu państwach najwyższą władzę sprawują dwaj bracia.

Byłoby to oczywiście nadużyciem, ponieważ art. 13 Konstytucji zakazuje „istnienia partii politycznych [...] odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu”. Na dowód tego eurodeputowany Maciej Giertych (Liga Polskich Rodzin, prywatnie specjalista od fizjologii drzew), miesiąc temu w Parlamencie Europejskim oddał hołd faszystowskiemu dyktatorowi gen. Francisco Franco (prywatnie przyjacielowi Hitlera i Mussoliniego), który podczas wojny domowej w Hiszpanii wybił 100 000 ludzi, (po wojnie jego bojówki zgładziły jeszcze 200 000 osób). Zamiast za kratki (propagowanie ustroju faszystowskiego jest karane) Maciej Giertych trafił na pierwsze strony gazet, a swojego poparcia udzielił mu m.in. Marcin Libicki, poseł – nomen omen – Prawa i Sprawiedliwości.

Wolność słowa? Może kiedyś

Media oczywiście miały prawo cytować Giertycha, bo art. 14 Konstytucji gwarantuje wolność prasy. Co zresztą widać po liczbie procesów wytaczanych mediom przez polityków, oraz karach na nie nakładanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Konstytucja nie ustala jednak monopolu mediów na wolność słowa. „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.” – tyle art. 54, ust. 1 ustawy zasadniczej. Tymczasem Prokuratura Rejonowa w Elblągu prowadzi (prowadziła?) postępowanie w sprawie znieważenia prezydenta RP przez 50-letniego rencistę. Pan Aleksander rozesłał przez Internet (zrobione z tyłu) zdjęcie dwóch kaczek z podpisem: „A teraz pocałujcie mnie w kuper”. Prokuratorzy wykazali się niebywałym intelektem błyskawicznie kojarząc fotografię kaczek z braćmi Kaczyńskimi, wszczynając postępowanie przeciw renciście oraz łamiąc konstytucyjne prawo do wolności słowa i rozpowszechniania informacji.

Minister, dziecko i policyjna pała

Jednak jak się niedawno okazało, nie tylko renciści są represjonowani przez władzę. Roman Giertych na początku czerwca, przeciw grupce uczniów protestujących przed Ministerstwem Edukacji wysłał... oddział policji. Być może nieletnich nie dotyczy art. 57 Konstytucji, który „każdemu zapewnia wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich”.

Roman Giertych - jako minister edukacji - (podobnie zresztą jak jego poprzednicy), nie tylko w tej kwestii jawnie łamie zapisy konstytucyjne. Art. 70 zapewnia bowiem bezpłatną naukę we wszystkich publicznych szkołach wyższych. Tymczasem żeby dostać się na Uniwersytet Warszawski trzeba uiścić opłatę rekrutacyjną w wysokości 80 zł za jeden kierunek. Dotyczy to jedynie studiów dziennych, bo opłata za tryb zaoczny wzrasta do kilku tysięcy złotych(!) za semestr, choć Konstytucja naukę gwarantuje wszystkim i za darmo.

Zresztą na wychowanie dzieci większość polityków ma swoje własne koncepcje. Andrzej Lepper twierdzi, że młodzież kiedyś będzie wdzięczna rodzicom, za to, iż w dzieciństwie była bita. Henryk Urban (PiS) posuwa się jeszcze dalej, zapowiadając, że będzie zabiegał o powrót kar cielesnych do szkół, z chłostą włącznie. W wydawanej przez Forum Młodych PiS gazecie "W prawo zwrot!" napisał: „Nauczycieli należy wyposażyć w odpowiednie kompetencje. Myślę tu o konieczności karania”. Obu panów, ślubujących wierność Konstytucji, nie interesuje fakt, że zakazuje ona stosowania jakichkolwiek kar cielesnych (art. 40).

Ja z gejami się nie witam

Wojciecha Wierzejskiego (LPR) nie interesują natomiast m.in. art. 30 i 32 Konstytucji, które władzom publicznym nakazują równe traktowanie wszystkich obywateli oraz poszanowanie i ochronę ich godności. Wierzejski (w młodości skinhead, do Sejmu wybrany przez niecałe 5000 osób), zasłynął głównie z tego, że dwa lata temu „ze względów higienicznych” odmówił podania ręki uczestnikom Parady Równości, a rok później wzywał do poddania homoseksualistów społecznej i obyczajowej nietolerancji, nazywając ich „nienormalnymi”. Poseł na swojej stronie internetowej opublikował również listę gejów i lesbijek, czym złamał nie tylko Konstytucję, ale i ustawę o ochronie danych osobowych.

Powyższe przykłady bezdyskusyjnie pokazują sposób, w jaki najwyższe polskie prawo jest bezkarnie łamane. Obserwując polską scenę polityczną, można zatem dojść do wniosku, że łamanie Konstytucji stało się czymś naturalnym, że została zapomniana i funkcjonuje już tylko na papierze oraz w książkach do najnowszej historii. Jest jednak organ, który stoi na straży ustawy zasadniczej, to Trybunał Konstytucyjny. Na podstawie art. 79 każdy, czyje konstytucyjne prawa zostały naruszone, może wnieść do niego skargę. Jednak chętni powinni się pospieszyć, bo PiS przygotował już projekt ustawy, według której na obsadę stanowisk w TK wpływ będzie miał... PiS.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

witam dzis postanowiłem odwiedzic wszystkich urzytkowników i pozdrawiac czy zachęcac do tworzenia dalszego twozenia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.