Facebook Google+ Twitter

Lewandowski - napastnik pilnie poszukiwany

Skoro po Roberta Lewandowskiego stoją w kolejce największe piłkarskie firmy, to nie należy się dziwić, jeśli w najbliższym sezonie zostanie w Dortmundzie. Nawet gdyby było to małżeństwo nie z miłości, a z rozsądku.

Robert Lewandowski / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiSpekulacje... Podobno rzucają promień światła za kotarę sceny niedostępnej dla zwykłej publiczności. Tam, gdzie rozgrywają się brudne gry świata futbolu, coraz intensywniej żyjącego tym kto, gdzie i za ile, niż samą naturą widowiska, esencją gry.

Wierząc mediom, mielibyśmy Lewandowskiego w Chelsea, gdzie pod okiem szczęśliwego Jose Mourinho stworzy duet napastników z Dembą Ba i pomoże wrócić The Blues na szczyt Premier League. Albo w Juventusie, który drugi raz z rzędu będzie bronił tytułu, ale co do skuteczności jego pierwszej linii można mieć litanię zastrzeżeń. Do tego na zbawiciela już jakiś czas temu wybrał mającego za sobą mizerny sezon Fernando Llorente. Albo w Manchesterze United u Davida Moyesa, tworzącego nowy rozdział klubu. Czyż Robin van Persie nie potrzebuje wsparcia? W końcu strzeliła mu trzydziestka. Czy może u sąsiadów z niebieskiej części Manchesteru? Oczywiście wtedy Edin Dżeko musiałby szukać sobie nowego pracodawcy. I najnowsza wersja - Barcelona. Ale ta po finalizacji transferu Neymara chyba będzie poszukiwała stopera...

Można tak bez końca.

Borussia niby sama jest sobie winna. Wystarczyło w odpowiednim czasie prolongować nowy kontrakt. Honorarium rzędu 1,5 mln euro rocznie za napastnika, który strzela cztery bramki Realowi w półfinale Ligi Mistrzów i trafia w dwunastu kolejnych meczach Bundesligi, to kwota nieadekwatna, nawet dla klubu szczycącego się oglądaniem każdego centa. Przypuszczalnie, nie trzeba było nawet naginać komina płacowego ustalonego w Dortmundzie na 5 mln euro, by zadowolić drugą stronę (mówiło się o 3 mln).

Wraz z lawinowo rosnącymi komentarzami, bo kibice oczywiście wiedzą lepiej od samego zainteresowanego, jaką koszulkę powinien przywdziać, proporcjonalnie nastaje zmęczenie głównym rozgrywającym tej developing story, motorem napędowym i hamulcowym jednocześnie, Cezarym Kucharskim. Wbrew powszechnemu krytykanctwu, odwala on kawał dobrej roboty dla swojego klienta. Od pół roku nie ma tygodnia, w którym na czołówki gazet nie trafił news z wicekrólem strzelców Bundesligi w roli głównej. O jego przenosinach dyskutuje się w bezmyślnych programach śniadaniowych, do czerwoności rozgrzewa się Twitter, rozpisują się strony szumnie nazywające się portalami.

"Możesz być najlepszym piłkarzem, ale to nie oznacza, że będziesz grać w najlepszej lidze" - głosi powitalne motto na stronie firmy Kucharskiego CK Sport Managment. Oferuje ona profesjonalne prowadzenie kariery piłkarzy, ze szczegółową troską o najdrobniejszy aspekt jego kariery, od ułożenia sobie relacji z dziennikarzami po dietetykę. Co by nie mówić, każdy kolejny krok dortmundzkiej "9" był krokiem we właściwym kierunku. Znicz-Lech-Borussia - każdy z zespołów dużo dał Lewandowskiego, każdemu dużo dał i Lewandowski.

Gdy jego menadżer obwieścił w TVN24, że obiekt pożądania pół Europy wkrótce podpisze kontrakt z Bayernem, stało się jasne, że tam raczej nie trafi. Po pierwsze: to świetny sposób podbijania stawki w grze, której granice są dynamiczne. Po drugie: drogę blokuje mu transakcja z Mario Goetze (co bardziej podejrzliwi mówią, że monachijczycy nie po to płacili 37 mln euro, żeby zagrał w finale). Dla BVB oddanie dwóch kluczowych zawodników do Monachium byłoby transferowym samobójstwem i złym precedensem dla tych, którzy nie zamierzali zmieniać klubu. W Bawarii, jak chyba nigdzie indziej wiedzą, że zemsta (za dwuletnią abstynencję na krajowym podwórku) to danie, które najlepiej smakuje na zimno: podbierzemy najpoważniejszemu rywalowi najcenniejszy klejnot, korzystając ze stosunkowo niewysokiej sumy odstępnego. Zyskamy kosztem jego szkody.

Czy to takie dziwne, że Lewandowskiego przymierza się do tylu klubów, które mają 25-30 mln powodów wartych jedno euro (jakby to powiedział Patrick Barclay), by sprowadzić go do siebie? Fakt faktem, że spośród wąskiego grona najwybitniejszych jednostek snajperskich, na dziś poza orbitą najmożniejszych pozostaje tylko Edinson Cavani. Niejasna jest przyszłość Luisa Suareza i Carlosa Teveza, w kontekście przeprowadzki Wayne'a Rooneya pada wyłącznie nazwa PSG. Z drugiej strony znaczy to, że potencjalnych luk, jakie mógłby zapewnić Polak, jest naprawdę niewiele.

Wiadomo, że Hans-Joachim Watzke ani Juergen Klopp nie palą się z oddaniem swojego najlepszego strzelca. Skoro do tej pory nie ruszył się on z Westfalli, żadna z ofert nie była z tych nie do odrzucenia. Ani dla Borussii, ani dla Lewandowskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.