Facebook Google+ Twitter

Lewica walczy

Lewica walczy. Walczy o przetrwanie. Albo lepiej - Napieralski walczy o przetrwanie. Walka będzie trudna, bo lider SLD ma naprzeciwko siebie - pół własnej partii do tego dwóch wielkich oponentów - PO i PiS.

Iście pasjonującą walkę stoczył kilka dni temu w "Faktach po Faktach" Grzegorz Napieralski. Jakże było widać, jak na siłę próbuje przemienić się w męża stanu, ostrego, charyzmatycznego polityka, który rozlicza i wytacza ścieżki rozwoju. Wyglądało to dosyć komicznie, bo Grzegorz Napieralski nie ma zbyt wielkich predyspozycji na takowego polityka.

W owym telewizyjnym wywiadzie było idealnie widać, jaki wpływ na lidera SLD mają PR-owcy. PR szefa SLD jest maksymalnie przejaskrawiony - przerysowana gestykulacja, komicznie wyglądająca groźna mina, podniosłe deklaracje. O ile marketing polityczny w wykonaniu Donalda Tuska jest subtelny, delikatny, acz skuteczny - to marketing Grzegorza Napieralskiego jest bardzo nachalny i w pewnym sensie "perfidny".

Słynne zbieranie grzybów, czy zakupy na targu - to chyba już klasyki. Ale podziałały - mógłby ktoś powiedzieć. Jednak moim zdaniem zwyciężył tutaj syndrom, który nazywam "a niech ma". To często spotykane, w przypadku polityków prowadzących kampanię nachalną. Polega to na tym, że w końcu wyborca oddaje na głos kandydatowi "nachalnemu" na zasadzie, czegoś w rodzaju litości. I to - moim zdaniem - było główną przyczyną wyborczego sukcesu Grzegorza Napieralskiego w wyborach prezydenckich. Jestem też przekonany, że większość wyborców szefa SLD z 2010 roku w gruncie rzeczy nie chciała, żeby został on prezydentem. Gdyby była tylko jedna tura - podejrzewam, że zagłosowaliby na kogoś innego. Zgodnie z tą logiką, nie sądzę aby wyborcy chcieli powierzyć Napieralskiemu fotel premiera. Do których lider Sojuszu ma predyspozycje zerowe. Nie ma, ani politycznego zaplecza, ani zaplecza eksperckiego, ani stałego elektoratu, ani cech charakteru które charakteryzują męża stanu, chociaż w minimalnym stopniu. Z resztą - sam Napieralski - chyba niezbyt chce być premierem.


Problemem lidera SLD jest także to, że praktycznie nikt nie życzy mu zwycięstwa - prócz niezbyt licznej gwardii przybocznych. Nie życzy mu tego zwycięstwa duża część partii, która chce pozbawić Napieralskiego stołka, nie życzy mu tego także ogromna część polityków związanych z lewicą. W dodatku Platforma i PiS w sposób wyborowy skupią Sojusz ze zwolenników. PO na spółkę z Palikotem - od strony lewicy obyczajowe, a PiS - od strony lewicy ekonomicznej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Powiedziałem, że Grzegorz Napieralski nie chce zostać premierem, wicepremierem - tutaj się zgodzę, że tak.

Komentarz został ukrytyrozwiń
e
  • e
  • 26.08.2011 21:21

Dla dobra demokracji lewica powinna być ale nie pod wodzą Napieralskiego i Wiklińskiego , położyli tą partię na łopatki . Kalita ma tak cięty język ,że więcej szkodzi partii niż ją wspiera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, z tezą, że Napieralski nie chce zostać premierem, byłbym skłonny polemizować - jest odwrotnie, czego dowodem są choćby dwa pierwsze akapity z pańskiej analizy. Żeby odwrócić te pół partii, o której pan pisze, na swoją stronę, by uzyskać tę swoistą "legitymizację" ze strony, delikatnie mówiąc, sceptycznie nastawionych wobec Napieralskiego członków partii, musi on wprowadzić SLD do rządu - samemu zostając co najmniej wicepremierem. Innego wyjścia nie ma, SLD mimo że podnosi teraz ostry ton w związku z działaniami gospodarczymi rządku, od co najmniej kilku miesięcy gra na rządy z Platformą. Prawdę mówiąc, innego scenariusza niż koalicja z PO nikt sobie w tej partii nie wyobraża. A gdy (jakimś cudem) SLD w tym rządzie by się jednak w tej kadencji nie znalazło, to po jakichś 1-2 latach po wyborach na lewicy znów pęknie i Napieralski zniknie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
re
  • re
  • 25.08.2011 10:10

Europa juz zrozumiała,że partie lewicowe są reliktem przeszłości.Ile czasu stracimy na dojściu do tego samego przekonania?Chyba po ostatnim występie Napieralskiego nie ma wątpliwości co do charakteru i kierunku tzw."nowej lewicy"
Komuch zostanie komuchem i nic,ani nikt tego nie zmieni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napieralski przytył aby nabrać powagi ale to i tak nie pomoże SLD. Nie zdziwię się jeśli nie przekroczą 5 %.
Mógłby występować w cyrku jako komik śmieszny z tą sztucznością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie R.,
nie neguję meritum owych zarzutów posła Wikińskiego, moje zastrzeżenia budzi forma, która wyglądała dosyć zabawnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
R.
  • R.
  • 24.08.2011 21:36

analiza mocno zabarwiona osobistymi sympatiami... A co do konferencji Wikinskiego to akurat jest bardzo poważny temat i dotyczy tego ze TVP wyemitowała spot wyborczy PO łamiąc własne zasady, łamiąc przepisy prawa mówiące o równym traktowaniu komitetów. Po prostu kolesie załatwili... PO pokazała akurat w tym przypadku bute w myśl zasady: "my jesteśmy poza prawem".

Komentarz został ukrytyrozwiń
puchacz
  • puchacz
  • 24.08.2011 21:27

zgadzam sie napieralski walczy o przetrwanie odejscie wartościowych posłów stagnacja marazm no nie ma sie czym chwalić sld to partia na przetrwanie tak jak i pis z jednowładztwem absolutnym prezesa chyba ze inni przejmą władze po wyborach

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.