Facebook Google+ Twitter

LG namawia dzieci do pracy

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-09-19 09:21

Zagranicznym inwestorom coraz trudniej znaleźć w Polsce pracowników Koreańczycy z fabryk LG Electronics pod Wrocławiem chcą zatrudnić przy taśmie produkcyjnej nastolatków. Choć firma miała być rajem dla dolnośląskich pracowników, dorosłych coraz trudniej przekonać, by pracowali tam za bardzo małe pieniądze.

Oferta pracy i bezrobotni na Dolnym Śląsku według zawodów. / Fot. Słowo Polskie Gazeta WrocławskaPierwsze ogłoszenia LG dał w ubiegłym tygodniu. Pracę w fabryce lodówek lub telewizorów może dostać każdy, kto ukończył 16 lat i nie jest pełnoletni. Musi być absolwentem gimnazjum i mieć zgodę rodziców. – To zgodne z prawem. Chcemy przyuczyć młodych ludzi do zawodu, by zostali u nas na stałe – tłumaczy Joanna Prasznic z LG Electronics. Nastolatkowie są zatrudniani na zasadzie pracy tymczasowej. Przez trzy dni w tygodniu będą uczyć się w szkole, a przez kolejne dwa pracować u nas – wyjaśnia Prasznic.

LG chce zatrudniać nastolatków. Związkowcy nie chcą na to pozwolić. Na razie jednak Koreańczykom nie udało się przekonać do siebie młodych Dolnoślązaków. Dotąd na ogłoszenie nie odpowiedział nikt.

Od rana do nocy


O planach dotyczących zatrudniania nastolatków związkowcy z zakładowej Solidarności dowiedzieli się od nas.
– Jesteśmy zaskoczeni. Na pewno się na to nie zgodzimy. Szesnaście lat to stanowczo za mało, by pracować w takiej fabryce i w tak trudnych warunkach – denerwuje się Bożena Kochan, szefowa Solidarności w LG Electronics.
– Podejrzewam, że wcale nie chodzi o przygotowanie przyszłej kadry. Po prostu firmie brakuje dorosłych ludzi do pracy. Nic dziwnego. Koreańczykom trudno zrozumieć, że mamy zupełnie inne zwyczaje. Chcieliby, żebyśmy pracowali od rana do nocy, a w domu tylko spali. Nie zgadzamy się na to, bo chcemy mieć też życie rodzinne – dodaje.

Dopiero niedawno pracownikom LG Electronics udało się wywalczyć stałe pensje dla wszystkich. Ci, którzy pracują tu już rok, dostają 1600 złotych brutto, czyli 1100 złotych na rękę. Nowi – o sto złotych mniej. – Teraz będziemy walczyli o podwyżki, bo za tak małe pieniądze pracować nie chcemy – mówią związkowcy.

Setki wakatów


Nie jest tajemnicą, że Koreańczycy z podwrocławskich fabryk nie od dziś mają wielkie problemy ze zdobyciem pracowników. W ciągu czterech najbliższych lat we wszystkich dziewięciu fabrykach wybudowanych w Oferta pracy i bezrobotni na Dolnym Śląsku według zawodów. / Fot. Słowo Polskie Gazeta WrocławskaBiskupicach Podgórnych chcą zatrudnić w sumie aż 12 tysięcy ludzi. W chwili otwarcia zakładów przyznawali, że mogą mieć z tym spore kłopoty. Już wtedy brakowało kilkuset rąk do pracy. Ale o podwyżkach Koreańczycy nie chcieli słyszeć. – Na razie ich nie planujemy. Zobaczymy, co będzie działo się na rynku pracy – mówił Chang Ho Choi, prezes LG Philips LCD.

Już w kwietniu pracownicy LG zorganizowali bunt, domagając się lepszego traktowania. Chcieli nie tylko podwyżek. Żądali, by firma uruchomiła w halach produkcyjnych punkty medyczne oraz by kobiety i mężczyźni mogli przebierać się po pracy w osobnych szatniach. Koreańczycy też mieli pretensje do Polaków. Nie spodobały im się protesty. Pięć osób wyrzucili z pracy. Trzy z nich walczą teraz z koncernem w sądzie.

W lipcu w jednej z działających w Biskupicach Podgórnych koreańskich fabryk dostarczających podzespoły dla LG inspektorzy zastali 21 Azjatów, którzy nie mieli pozwolenia na pracę w Polsce. Ale szefowie zakładu upierali się, że to tylko wycieczka zwiedzająca fabrykę.

Z kolei po kontroli w LG Philips stwierdzono, że zasady bezpieczeństwa nie były jasne, a część instrukcji dla pracowników przygotowano po angielsku, choć nie wszyscy znali ten język. Kontrolę przeprowadzono tu po tym, jak w kwietniu w firmie zginął jej 31-letni pracownik. Przygniotła go uszkodzona maszyna, którą zamierzał naprawić.

Dobrze ze szkołą


Specjaliści od rynku pracy i inni przedsiębiorcy przyznają, że na dolnośląskim rynku coraz trudniej o pracowników.
– Jest ciężko, ale z drugiej strony sytuacja nie jest tak zła, żeby firmy musiały sięgać po nastolatków – mówi Zdzisław Kaliciak z Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy.
– Nie ma co ukrywać, że pracowników znaleźć coraz trudniej. Ale radzimy sobie z tym. A o zatrudnianiu młodzieży nie ma mowy, zależy nam na odpowiednio przygotowanych dorosłych pracownikach – mówi Grzegorz Górski z Toyoty, która ma swoje fabryki w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach.

Tymczasem według Anny Chłodeckiej, szefowej Centrum Kształcenia Praktycznego z Wrocławia, zatrudnianie młodocianych jest dobre, pod warunkiem, że fabryka podejmuje współpracę ze szkołą. – Mamy umowy m.in. z Boschem i DeLavalem, gdzie praktykują nasi uczniowie – mówi Anna Chłodecka.


Łukasz Pałka, Michał Gigołła - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
M.K.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.