Facebook Google+ Twitter

LGP w skokach: Austria nie pozostawia rywalom złudzeń

Drugi w tym sezonie konkurs wygrała ekipa Austrii. Na skoczni w Hinterzarten okazała się ona lepsza od reprezentacji Japonii i Niemiec.

 / Fot. Tadeusz Mieczyński, CC3.0Na podium sobotnich zawodów mieliśmy okazję zobaczyć tę samą trójkę, która, zaopatrzona w kwiaty i puchary, pozowała do zdjęć fotoreporterom pod skocznią w Courchevel. I podobnie, jak we Francji, między tym właśnie trio toczyła się walka o końcowy triumf. Niestety wczoraj nie byliśmy świadkami ciągłych roszad wśród najlepszych po każdej grupie zawodników, co sprawiało, że konkurs wydawał się być bardzo przewidywalny. Austria, Japonia i Niemcy – to on dyktowały warunki gry.

Tym razem najlepiej swoją pracę domową odrobili Austriacy. Przed zawodami postanowili nie oddać w dziecinny sposób wygranej, jak to zrobili pięć dni wcześniej, dlatego zdecydowali się na małą roszadę w swojej ekipie. Zamiast Davida Zaunera, zdecydowano się na powołanie Gregora Schlierenzauera. A on szansę tę wykorzystał, oddając w swojej grupie jedne z najdłuższych skoków. Wypada tylko wyrazić ubolewanie nad brakiem aktualnego mistrza świata w niedzielnym konkursie, bowiem „Schlieri” został w piątkowych kwalifikacjach zdyskwalifikowany za nieregulaminowy kombinezon.

A miałby z kim walczyć, ponieważ nieoficjalnie najlepszym zawodnikiem sobotniego konkursu został Andreas Wank. Jednak nawet dobre skoki Niemca nie pozwoliły gospodarzom na wyprzedzenie Japończyków. Tylko Wank w swojej grupie był lepszy od reprezentanta Kraju Kwitnącej Wiśni – Yuty Watase.

Pewnym rozczarowaniem była postawa Słoweńców. Tylko na początku rywalizacji, za sprawą fantastycznego skoku Katji Pozun na 100 metr udało im się zabawić w czołówce. Tyle, że był to jedyny dobry akcent w wykonaniu podopiecznych Gorana Janusa. Ogólnie rzecz ujmując, Robert Kraniec i spółka nie podbili dzisiejszym występem serc kibiców. Zamiast walczyć o miejsce na podium, kolejny raz miotali się w środku stawki. Wynik, owszem, był lepszy niż w Courchevel (tam, bowiem, zajęli 9. lokatę), jednak porażka ze świetnie, de facto, skaczącymi Kanadyjczykami, musi być trochę frustrująca. Wszyscy reprezentanci spod znaku klonowego liścia, zarówno panie, jak i (co zaskakujące) panowie, oddawali bardzo dobre próby. Ponadto udało im się uniknąć dyskwalifikacji, co zaprowadziło ich aż na czwartą pozycję.

Do udanych nie zaliczą tego konkursu również Norwegowie. O ile panowie solidnie wykonali swoje obowiązki (na szczególne uznanie zasłużył sobie Andreas Stjernen), o tyle panie niestety były tłem w rywalizacji. Tegoroczne zmagania kobiet w skokach (nie tylko w lecie, ale i w zimie) pokazują dość brutalnie (z pewnym, rzecz jasna wyjątkiem), że doświadczenie wcale nie idzie w parze z wynikami. Dość powiedzieć, że 28-letnia Line Jahr, a także 27-letnia Anette Sagen wyglądały wczoraj jak nowicjuszki, w porównaniu do swoich młodszych koleżanek po fachu. A warto wspomnieć, że ta druga była aż pięciokrotną z rzędu zwyciężczynią Pucharu Kontynentalnego kobiet (lata 2005-2009).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.