Facebook Google+ Twitter

LGP w skokach: Polak znów najlepszy!

Maciej Kot po raz drugi w karierze zwyciężył na igielicie. Tym razem młody skoczek mógł dopisać sobie sto punktów po zawodach w Hinzenbach (Austria). Polak wciąż zachowuje szanse na końcowe podium w klasyfikacji Letniej Grand Prix.

 / Fot. Sławek/CC BY-SA 2.0Niespełna 70 dni minęło od ostatniej wygranej Kota, kiedy 21 lipca na skoczni w Wiśle przebojem wdarł się do światowej czołówki, zostawiając za swoimi plecami takich tuzów podniebnego narciarstwa jak Simon Ammann czy Wolfgang Loitzl. Co prawda w niedzielę, ani Szwajcar ani Austriak nie pojawili się na rozbiegu skoczni Energie AG-SkisprungArena, jednak nazwiska innych zawodników, których Maciek pozostawił w pokonanym polu mogą podnieść wagę tego zwycięstwa.

Choć tu również można narzekać, jakie ma to znaczenie w kontekście występu traktujących po macoszemu letnie zmagania na skoczniach Austriaków (którzy ze względu na przywilej organizacji zawodów we własnym kraju, zdecydowali wreszcie pokazać się w najmocniejszym zestawieniu), powracającego do formy po kontuzji pleców Severina Freunda czy powoli adaptującego się do nowych przepisów Kamila Stocha. Nic z tych rzeczy. Bohaterowie poprzedniego sezonu zimowego nawet w takich konkursach nie zwykli odpuszczać.

Warunki w północnej Austrii przez cały czas trwania zawodów były wyśmienite. Słoneczna i zaskakująco ciepła (23 st. C) aura sprawiła, że tutejszych kibiców nie trzeba było w inny sposób przekonać, jak spędzić niedzielne popołudnie. Dobrą informacją dla skoczków był nieustannie wiejący w kierunku zeskoku wiatr, niestety, nie dla wszystkich z jednakową prędkością. Dość powiedzieć, że po pierwszej serii na trzecim miejscu znajdował się, mało znany szerokiej publiczności, Rosjanin Alexey Romashov (92 m; ostatecznie rywalizację zakończył na 12. miejscu), a piąty Anders Fannemel ustanowił nowy rekord obiektu (95,5 m).

I choć przy tych wynikach ubogo prezentowały się odległości Kota czy Taku Takeuchiego (odpowiednio 87,5 i 88 metrów), to właśnie ta dwójka otwierała listę wyników po pierwszej rundzie. Trzecią pozycję okupował Severin Freund, a w walce o podium liczyli się również startujący po raz pierwszy w tegorocznej LGP Thomas Morgenstern oraz Gregor Schlierenzauer.

Różnice między poszczególnymi skoczkami rzadko przekraczały próg jednego punktu, choć liderujący Kot wyprzedzał Takeuchiego o 2,6 pkt. Dlatego wizja przeskoczenia za jednym zamachem kilku rywali, a tym samym poprawy swojej pozycji, była jak najbardziej realna w przypadku każdego odbijającego się z progu skoczni. Największy progres względem pierwszej serii zanotowali Lukas Hlava (awans z 16. pozycji na 8.) oraz Kamil Stoch (z 15. miejsca na 9.). Jednak rezultaty zawodników plasujących się na półmetku w ścisłej czołówce nie przyniosły żadnych zmian. Maciej Kot pewnie zwyciężył w zawodach, tymczasem jednoseryjny zwycięzca zeszłotygodniowego konkursu w Ałma-Atcie, Taku Takeuchi został zepchnięty na najniższy stopień podium przez Severina Freunda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.