Facebook Google+ Twitter

LGP w Wiśle: Letnią Grand Prix 2015 czas zacząć

O godzinie 20.15 rozpocznie się pierwszy w tym sezonie konkurs Letniej Grand Prix. W drużynowej rywalizacji na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle weźmie udział 12 ekip, w tym reprezentacja Polski, która rok temu nie miała sobie równych.

Kamil Stoch / Fot. Alicja Kosman / PZNPierwsi skoczkowie już około godziny 16 zawitali na skocznię im. Adama Małysza. O 20.15 odbędzie się pierwszy akt Letniej Grand Prix 2015. W konkursie drużynowym wystąpi 12 zespołów, a w roli murowanych faworytów do zwycięstwa są oczywiście nasi skoczkowie, którzy od dwóch lat w rywalizacji zespołowej nie mają sobie równych.

Podczas wczorajszych kwalifikacji w czołowej piątce znalazło się aż trzech Polaków (drugi był Piotr Żyła, trzeci Maciej Kot, a piąty Dawid Kubacki). To oni wraz z Kamilem Stochem będą reprezentować naszą drużynę w dzisiejszym konkursie. Choć skoki biało-czerwonych napawają optymizmem, sami zainteresowani ostrożnie wypowiadają się o swoich szansach na triumf.

- W każdym z nas tkwi wielki potencjał, w tej chwili mamy 5-6 zawodników na bardzo wysokim poziomie, co zresztą u niektórych widać było w zawodach Pucharu Kontynentalnego - uważa Kamil Stoch. - Dużo zależy tak naprawdę od mojej głowy, czy od początku do końca uda mi się skakać tak jak trzeba i czy się nie napalę. To są skoki i wszystko może się zdarzyć - przyznał wczoraj Piotr Żyła.

Pogoda w Wiśle dopisuje zarówno zawodnikom, jak i kibicom, którzy powoli udają się w stronę skoczni (zawody rozpoczną się o 20.15, godzinę wcześniej odbędzie się seria próbna). Od samego rana jest słonecznie i, co najważniejsze, nie wieje tak mocno, jak wczoraj podczas treningów oraz kwalifikacji. Jedynym problemem z jakimi, miejmy nadzieję, nie spotkają się nasi zawodnicy, mogą być nowe regulacje, które od początku sezonu letniego wprowadziła Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS). Każdemu zawodnikowi przed skokiem kontroler dokonuje pomiaru zawodnika. W wypadku nieprzepisowego stroju skoczek nie może oddać skoku i tym samym opuszcza skocznię. Gdy zaś kontrola przebiegnie pomyślnie, zawodnik nie wolno zaraz po pomiarze dotknąć kombinezonu.

- Trenowaliśmy ten element, bo wiedzieliśmy jak to będzie wyglądać od początku. Uzbroiliśmy się odpowiednio wcześniej w odpowiednik maszyny. To nie było łatwe, choć to nie był ciężki trening, ale te nawyki, które mają zawodnicy jest dosyć ciężko wyeliminować - tłumaczył trener kadry, Łukasz Kruczek. Podczas wczorajszych kwalifikacji zdyskwalifikowano ośmiu zawodników. Na szczęście wśród tej grupy nie znalazł się ani jeden reprezentant Polski.

Z Wisły dla "Wiadomości24.pl" Dawid Bożek

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.