Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6785 miejsce

Libia a (s)prawa kobiet

W obecnych wydarzeniach w Libii można doszukiwać się wielu wątków kobiecych. Należą do nich feminizacja armii, status kobiety na Bliskim Wschodzie oraz seksturystyka.

W mediach od dawna panuje zjawisko, które, parafrazując nazwę XIX-wiecznego syndromu doszukiwania się elementów walki o niepodległość we wszystkich przejawach rzeczywistości, brzmiącą „słoń a sprawa polska”, można by nazwać „słoń a (s)prawa kobiet". Każdy przejaw rzeczywistości jest dobry, aby doszukać się w nim jakiejś ukrytej walki kobiet o swoje święte prawa, jakiś feministek, jakiegoś feminizmu czy patriarchatu. Strach otworzyć lodówkę, bo, co prawda Lenina w niej już nie ma, ale, nie wiadomo, czy nie wyskoczy z niej feministka ze swoimi licznymi pretensjami.

Nie inaczej niż wokół innych spraw, wokół wojny przeciw Libii dziennikarze doszukali się już kilku tematów związanych ze „sprawą kobiet”. Były prawa kobiet w wykonaniu socjalisty i chorobliwego antyislamisty Kaddafiego, były one też w wykonaniu „młodego pokolenia Libijczyków”, którego jako młodego (oraz z pewnością „wykształconego i z wielkich ośrodków”) do Feministycznej Prawdy z pewnością nie trzeba nawet przekonywać, bo w przyrodzony sposób bije mu ona prosto z serca. Było również sporo artykułów o roli kobiet w napaści na Libię, a także o ich roli po drugiej stronie konfliktu – w ochronie Kaddafiego.

Wszystkie te informacje słusznie mogą czytelnika odrzucać swoją mdłą monotematycznością, gdyby jednak media zajmowały się wałkowaną przez siebie problematyką trochę rzadziej, ale za to głębiej, w temacie Libii mogłyby dojść do paru ciekawych wniosków. Niestety, nie raczyły tego uczynić, więc musimy je w tym wyręczyć.

Po pierwsze kwestia Libii powinna raz na zawsze obalić przesąd, że kobiety nie odbywają służby wojskowej, ani nie są posyłane na front z powodu swojej nieporadności w roli obrończyń kraju. Co prawda, już wcześniej z teorią odpuszczania kobietom służby wojskowej na podstawie ich nieprzydatności do niej było coś nie tak, gdyż teoria ta nie tłumaczyła, czemu żadna „patriarchalna władza wyzyskująca kobiety” nie eksploatowała 18-letnich dziewcząt w zastępczej służbie wychowawczej jako nianiek czy przedszkolanek albo w zastępczej służbie medycznej jako pielęgniarek; jednak dzisiaj widać już jak na dłoni, że kobiety uchylały się od służby wojskowej nie dlatego, że się do niej mniej nadawały, lecz ze zwykłego lenistwa i tchórzostwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.