Facebook Google+ Twitter

Licea z gimnazjami, podstawówki z przedszkolami? Pomysł MEN

Trwają prace nad połączeniem liceów z gimnazjami i szkół podstawowych z przedszkolami. Ministerstwo Edukacji Narodowej chce w ten sposób rozwiązać problem z brakiem specjalistów w placówkach.

Uczniowie / Fot. Fot. PolskapressePomysł Ministerstwa Edukacji Narodowej polega na tym, że w zespołach placówek mogłyby się znajdować szkoły mieszczące się w odległych budynkach, a nie w tym samym, np. gimnazja wiejskie tworzyłyby zespół z miejskim liceum, podstawówki miałyby przyporządkowane przedszkola.

Zbigniew Włodkowski dla "Rzeczpospolitej" mówi, że jeśli szkoły będą ze sobą współpracować, rozwiąże się problem z brakiem specjalistów w placówkach, łatwiej też będzie zadbać o rozwój zdolnych uczniów.

– Teraz mała szkoła nie może zapewnić pełnego etatu np. dla psychologa albo nauczycieli takich przedmiotów, jak muzyka czy plastyka. W zespole złożonym z kilku szkół czy przedszkoli łatwiej będzie zatrudnić na etacie odpowiedniego specjalistę – dodaje Włodkowski.

Pomysł nie przypadł do gustu samorządowcom. – Gimnazjami zarządzają gminy, a liceami powiaty. MEN przewiduje, że zespołem będzie kierował jeden dyrektor, i nie bardzo wiadomo, komu ma podlegać – mówi Tadeusz Narkun ze Związku Powiatów Polskich.

Sceptycznie nastawiony jest również Marek Pleśniar, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty: – Specyfika działalności przedszkola jest zupełnie inna niż szkoły i placówka powinna mieć własnego dyrektora.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Ola Ol
  • Ola Ol
  • 12.08.2011 23:33

A moze podzielic MEN? Pracownikow posegregowac i co kilka lat zmieniac zasady segregacji, polowe pracownikow wyrzucic, pensje obciac, czasem grupowac pracownikow wg wieku, innym razem wg plci, jeszc ze innym wg pogladow - byloby pracy na wiele lat. Po co nam byly gimnazja? System przejety z krajow amerykansko-anglosaskich, gdy mielismy swoj wlasny, sprawdzony i dobrze funkcjonujacy przez dziesiatki lat. Dziwie sie jedynie, ze MEN w swoich reformatorkich zapedach do tej pory nie polaczyl zlobkow z uniwersytetami. Obie strony mialyby korzysci i uczylyby sie od siebie nawzajem - studenci opieki nad malymi dziecmi, a dzieci wytwarzalyby w sobie zapal do nauki. Po kilku latach moznaby zlobki polaczyc z domami starcow - gdyz obie populacje czesto potrzebuja podobnej opieki. I pieluchy by sie hurtem zwozilo... w roznych rozmairach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdo, Ewo, muszę Was rozczarować - znam wielkie krakowskie szkoły, w których niby jest pedagog i psycholog, ale i tak nie wystarcza mu czasu dla wszystkich potrzebujących.

O tym, jacy specjaliści i w jakim wymiarze pracy zostaną zatrudnieni w danej szkole, decyduje "organ prowadzący", który nie jest skory do mnożenia etatów. Nie mam aktualnych danych, ale w roku szkolnym 2008/2009 w Gminie Kraków obowiązywały następujące zasady zatrudniania pedagogów:
szkoła ponadgimnazjalna
do 299 uczniów - 0,5 etatu
300 - 600 uczniów - 1 etat
601- 1000 uczniów - 1,5 etatu
pow. 1000 uczniów - 2 etaty
gimnazjum
do 299 uczniów - 1 etat
300 - 600 uczniów - 1,5 etatu
601- 1000 uczniów - 2 etaty
pow. 1000 uczniów - 2,5 etatu.
liceum

Jeśli więc połączymy liczące 300 uczniów gimnazjum z liceum, do którego uczęszcza 700 osób, to na 1000 podopiecznych uzyskamy w najlepszym przypadku 3 etaty (1,5 + 1,5). Na jednego pedagoga będzie przypadało 333 uczniów. Wcześniej w tym samym gimnazjum pedagog miał pod opieką 300.
W przypadku połączenia z liceum liczącym 1200 uczniów liczba etatów wzrośnie zaledwie do 3,5, co oznacza blisko 430 uczniów na pedagoga. Gdzie tu korzyść dla dziecka z małej szkoły?

Problemu zatrudnienia przedmiotowców też nie rozwiążemy, skoro szkoły mają siedziby w różnych miejscowościach. Połączenie "na papierze" nie sprawi, że znajdą się bliżej, a zasadniczą kwestią jest zwykle dojazd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo to jest tak, jak mawia moja żona (nauczycielka) ;-) "Tak samo jak każdy prezydent USA musi mieć własną wojnę tak samo każdy minister musi mieć swoją 'reformę'". ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najpierw podzielili, teraz będą łączyć... To niech już wrócą do ośmioklasowej podstawówki - będzie taniej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niedawno byłam w Szwecji, zafascynowały mnie małe szkoły , nazwę je wiejskie, nowocześnie wyposażone , zbudowane dla 150 uczniów, z całym zapleczem kuchennym , medycznym i wszystkimi , którzy mają pomagać nauczycielom w pracy. Marzenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko tu nawet nie chodzi o "spychoterapie", ale wielu rodziców nie wie jak poradzić sobie z problemem. Ewa ma rację w trudnych sprawach musi być współpraca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli pomysł MEN zostanie zrealizowany, będzie jeszcze gorzej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dom to jedno, a szkoła to drugie. Powinna być wzajemna współpraca. Sukcesu bez tego nie będzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie. A potem się dziwimy, że dzieci, młodzież w szkole jest paskudna i w ogóle...Oni często szukają pomocy, a jej nie uzyskują, tam gdzie powinni ją otrzymać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa masz całkowitą rację. A coraz więcej dzieci i młodzieży potrzebuje takich bezpośrednich kontaktów z psychologiem , pedagogiem czy nawet asystentem rodziny. Brak pieniędzy na zajęcia pozalekcyjne, utrudniony kontakt z psychologiem to jedne z przyczyn kłopotów wychowawczych w szkołach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.