Pozycja materiału w rankingach:

Przy okazji pisania komentarza do artykułu pani Jadwigi Kowalczyk - "Biała plama, czyli pijane noworodki", który zresztą gorąco polecam, postanowiłem nieco temat rozszerzyć dorzucając swoje "trzy grosze".
Zobacz także:
Artykuły
(29)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(3.74)
Wiek: 48 | Miejscowość: Żory | Kraj: Polska
O mnie: Udzielam porad prawnych i pomagam poszkodowanym w wypadkach uzyskać należne świadczenia. Już emeryt, ale jeszcze nie znudzony życiem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Damian ☮ Mosz 11.03.2010 09:29
Więc nasza (tej "zdrowej" części społeczeństwa) w tym rola panie @Henryku, aby ozdrowić tą "chora" część społeczeństwa. Nie w sposób radykalny ale stanowić przykładem, że człowiek potrafi, że można inaczej. Patologia społeczna jest swoistą chorobą, nie przeczę. Wiec za leczenie jej muszą wziąć się fachowcy. Tak jak choroby organizmu leczą lekarze a nie kowale. Przede wszystkim ludzi trzeba traktować indywidualnie a nie jak "szarą masę". Tylko dla tego że żyją w takim a nie innym środowisku. Zgadzam się z panem iż pewne środowiska są bardziej kryminogenne, ale nie można tu stosować zbiorowej odpowiedzialności. Chociażby w ocenie i w ferowaniu wyroków, bo można kogoś bardzo skrzywdzić i okaleczyć. A co do recepty to myślę ze jest ich tysiące i nie ma ani jednej. Z tym że największe udziały w takiej naprawie musi mieć zainteresowany też się z panem zgodzę, ale jeszcze raz podkreślę że nasze w ty zadanie aby go zainteresować. A co do kary jak najbardziej karać ale ludzi którzy łamią prawo i popełniają przestępstwa, adekwatnie do winy, indywidualnie. Pozdrawiam.
Henryk Kokot 10.03.2010 21:11
Wrażliwość widzę bierze górę w komentarzach. Zgadzam się, jak najbardziej nawet w takich społecznościach jak opisywałem istnieją jednostki reformowalne, dające nadzieję na wyjście z nałogów, na skuteczną resocjalizację. Problem w tym, jak je wyrwać z tego środowiska, które je niszczy, demoralizuje i coraz bardziej uzależnia. Moje sugestie o eutanazji odebrane zostały przez niektórych czytelników nazbyt dosłownie, to miał być raczej "kij w mrowisko" - podkreślający rangę tematu. Pomimo tylu wypowiedzi, jak do tej pory nikt nie "wypisał" recepty na tę chorobę, którą osobiście próbowałem kilkanaście lat leczyć - bezskutecznie niestety. Jeszcze raz podkreślam, że bez chęci i udziału własnej woli tych jednostek nie widzę szans na powodzenie jakichkolwiek działań. Krótkotrwały odwyk nic tu nie da, jeśli wpadnie się ponownie w to samo środowisko.
@Kłaniam się Panie Damianie. Niejeden "zakapior" wyszedł na prostą - tak, jak się go wpierw wyrwało z tego środowiska i dopiero później naprawiało i uświadamiało, że można żyć inaczej.
Damian ☮ Mosz 10.03.2010 15:56
Myślę iż niejeden "zakapior" posiada większą świadomość niż wielu z nas, a na pewno wrażliwość. Jak czytam niektóre komentarze i materiał tu zamieszczony, to budzi się we mnie niepokój. Jak ludzie, dziennikarze obywatelscy mogą reprezentować takie poglądy i na dodatek bez żenady głosić je na forum publicznym. Podzielam zdanie pana Piotra iż historia zna przykłady ludzi którzy próbowali w podobny sposób rozwiązywać problemy. Temat artykułu jest rzeczywiście ciekawy, ale pewne rozwiązania tu prezentowane są nie do przyjęcia. Osobiście znam kilka osób "zakapiorów" z "nizin" które z pomocą innych, dobrych, światłych i wrażliwych wyszli na prosta i żyją uczciwie. Pozdrawiam.
Jadwiga Kowalczyk 10.03.2010 15:22
Piotrze - jest sprawa do dyskusji, co oznacza "uratowanie jednego człowieka".
Czy -wyleczenie z choroby,
- zaopatrznie inwalidzkie, aby mógł sie poruszac samodzielnie
- wyciagnięcie z narkomanii młodego człowieka, ktory rokuje samodzielne zabieganie o swoja przyszlóść
- czy odzwyczajenie od wódki i posłanie do szkoły zakapiora - aby wszedł na nieco wyższy poziom swiadomosci?
itd. itd.
Niewatpliwie jest wiele osób do uratowania, ale jest tez wiele przypadków tak skrajnych, że żaden ratunek nie jest mozliwy i żadna akcja nie da pozytywnych efektów. Mozna tylko prewencyjnie czuwać nad tym, aby nie krzywdzili nikogo w swoim otoczeniu.
Piotr Żyła 10.03.2010 14:45
I tu, powoli, dochodzimy do kompromisu. W naszym kraju poświęca się czas i pieniądze na znacznie mniej uciążliwe problemy. Uratowanie choćby jednego człowieka jest bezcenne:)
Henryk Kokot 10.03.2010 14:39
Ja reż jestem zwolennikiem prewencji, tyle że to kosztowna i niestety syzyfowa praca w obliczu takich elementów, jakie przytoczyłem. Ta prewencja musiała by dotyczyć całych pokoleń.
Piotr Żyła 10.03.2010 14:31
Przykro mi to powiedzieć, ale o zbliżonej ideologii już kiedyś słyszałem, ale jej szerzenie jest w naszym kraju zakazane. Drodzy Państwo: ludzie to nie szczury!!! Jestem raczej zwolennikiem prewencji i do takiego upadku człowieka, o jakim traktuje ten artykuł, starałbym się nie dopuścić.
Autor usunął profil 10.03.2010 12:42
Podziwiam policjantów, całe życie muszą się babrać w tym brudzie... Jaką muszą mieć odporność psychiczną - tego nikt nie widzi.
Henryk Kokot 10.03.2010 12:16
Najlepszym przykładem na potwierdzenie prezentowanej przeze mnie teorii, są społeczności zamieszkujące baraki socjalne.
Miasta budują takie "ekskluzywne" osiedla, dla eksmitowanych z mieszkań (z różnych zresztą względów) rodzin. Trafia tam iście zabójcza śmietanka towarzyska, która w krótkim czasie wciąga w wir swojego życia, te do tej pory odporne na patologię jednostki.
Dla przykładu podam, że takich Żorach, mających blisko 60 tyś mieszkańców, połowa policyjnych interwencji domowych dotyczy mieszkańców lokali socjalnych, w których mieszka raptem 300 -500 osób. I co najciekawsze Żory nie są w tym odosobnione!
Autor usunął profil 10.03.2010 11:08
Coraz większa ilość ludzi skłania się ku takiemu cyt. "troszeczkę radykalnemu spojrzeniu" . Niestety, mało kto ośmiela się o tym głośno mówić... Brak radykalnych, ostrych decyzji, sprawia, że problem się nawarstwia i to przysłowiowe "g..o" coraz bardziej zaczyna cuchnąć...
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3121)