Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35513 miejsce

LiD - czyli inaczej lewica rynkowa!

Prawa ludzi zależą od rynku. Prawa te nie mogą ograniczać interesów biznesu do swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej. Lewica rynkowa przeciwstawia się ingerencji w rynek i opowiada się za równością szans w wyścigu szczurów.

Władysław Frasyniuk (z prawej) z Partii Demokratycznej podczas Konwencji Programowej Lewicy i Demokratów, która odbyła się 9 wrzesnia w siedzibie SLD w Warszawie. / Fot. PAPW Polsce niestety z powodu braku funduszy lewica społeczna od wielu lat pozostaje poza parlamentem. Najwięcej zaś do powiedzenia mają rożnej maści socjalliberałowie, którzy mają więcej wspólnego z neoliberałami aniżeli z lewicą. Stąd możliwe stają się wyborcze mariaże Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Partią Demokratyczną, która powstała na gruzach Unii Wolności. Dla socjalistów i socjaldemokratów taki związek nie jest możliwy, gdyż jest całkowicie ideologicznie sprzeczny z wartościami lewicowymi. Z tej strony bowiem można zapytać jak lewica może popierać neoliberalizm? Jednak dla socjalliberałów takie połączenie jest rzeczą całkowicie normalną.

Oni sami często określają się jako centrolewica. Jest to bardzo wygodna nazwa , albowiem dzięki temu nie są postrzegani jako ugrupowania o roszczeniowym charakterze. Dlatego też działacze LiD chętnie pokazują się na paradach równości, brakuje ich jednak na protestach pracowniczych.

Odejście od lewicowego programu większości ugrupowań określających się jako centrolewicowe nie jest niczym nowym w UE. Na to zjawisko szczególną uwagę zwraca w swojej książce "Zysk ponad ludzi" - prof. Noam Chomsky. Jego zdaniem zdecydowana większość partii centrolewicowych w UE popiera neoliberalny program.

Myślę, że bardziej do nazwy socjalliberałowie, pasuje określenie lewica rynkowa. Oznacza to, że dbają oni o to, aby ich lewicowe poglądy nie ingerowały w interesy rynku. Dbają o to aby biznes miał całkowitą swobodę działalności gospodarczej. Lewica rynkowa troszczy się nie tylko o to, aby ograniczyć wpływ państwa na działalność biznesu, ale też nic nie robi, aby zwiększyć znaczenie związków zawodowych w ochronie praw pracowniczych, czym zasadniczo rożni się od socjaldemokratów. W ramach tzw. pragmatyzmu lewica rynkowa zrezygnowała z haseł socjalnych na rzecz dążenia do równości szans. W ramach dostosowania się lewicy rynkowej do wymogów kapitalizmu korporacyjnego takie ugrupowania jak LiD rezygnują z obrony praw ludzi bezrobotnych, czy też pracowników.

W programie LiD, co prawda mówi o sprawach socjalnych, jednak rzekoma troska o warunki życia ludzi ubogich oraz pracowników pojawia się dopiero na szarym końcu. Ta troska jest w moim przekonaniu tylko rzekoma - gdyż ludzie reprezentujący LiD nic nie zrobili, aby przedsiębiorcom nie opłaciło się łamać się praw pracowniczych. Zaostrzenie kar i traktowanie jak przestępców - tych przedsiębiorców którzy lekceważą orzeczenia Sądów pracy to zasługa obecnego prezydenta. LiD też nic nie zrobił, aby poprawić warunki życia bezrobotnych poprzez wprowadzenia chociażby ubezpieczenia od bezrobocia. W programie tego ugrupowania też na próżno można szukać postulatów domagających się zaprzestania subsydiowania oraz stosowania ulg podatkowych dla globalnych koncernów.

Przewodniczący Olejniczak zapowiedział że twarzą kampanii wyborczej LiD będą nowe i szanowane osoby. Przyjrzyjmy się więc tym "kryształowym postaciom" Jako że od 21 lat jestem działaczem "Solidarności" rozpocznę od samego Frasyniuka. Władysław Frasyniuk, były prominentny działacz dolnośląskiej "Solidarności", a potem, żeby było śmiesznie, i przewodniczący Unii Wolności, i dalej przewodniczący Partii Demokratycznej. Jest to typowy przykład karierowicza, który wykorzystał związek zawodowy jako trampolinę do zrobienia politycznej i biznesowej kariery. Frasyniuk pod wpływem wyborczej klęski UW przeżył swoistą transformację z neoliberała w socjalliberała. Mnie, jako związkowca, zawsze interesowało to jak związkowiec może zostać neoliberałem?

Kolejną ciekawą postacią jest Jan Lityński - były wiceprzewodniczący UW oraz poseł. Kiedy w latach 1989-1991 był przewodniczącym Komisji Polityki Społecznej, opowiadał się za tym, aby funkcje państwa w dziedzinie polityki społecznej przejęły organizacje pozarządowe. Nie ważne było to, że te organizacje w tym czasie nie były przygotowane na świadczenie pomocy tak wielkiej rzeszy ludzi. Dla Lityńskiego ważniejsza od ludzi stała się neoliberalna ideologia. To pewnie przyczyniło się do drastycznego ograniczenia pomocy państwa dla ludzi bezrobotnych. Nie znam zresztą kraju, w którym organizacje społeczne mogą w sposób skuteczny zastąpić państwo w realizacji polityki społecznej. Organizacje te mogą co najwyżej wspomagać państwo, nie zaś je zastępować. Przekonania Lityńskiego w tym zakresie do złudzenia przypominają poglądy przedstawicieli globalnych koncernów.

Na czele tej listy cenionych postaci okrągłego stołu, stoi nie kto inny jak Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent RP jest znanym i cenionym karierowiczem, i salonowcem oraz czołową postacią LiD. Do jego niewątpliwych zasług jako człowieka "lewicy" jest poparcie kandydatury Leszka Balcerowicza na stanowiska prezesa NBP, co zresztą było zgodne z oczekiwaniami światowych rynków finansowych.

Jestem przekonany, że Aleksander Kwaśniewski jako prezydent świetnie się sprawdził w roli bywalca wielkich salonów i reprezentanta elit, nie zaś zwykłych obywateli, co w dobie korporacyjnej globalizacji jest pewną normą. Dzięki temu, chociaż nie posiada tytułu naukowego, może podobnie jak Wałęsa za ciężkie pieniądze robić wykłady na temat globalizacji w innych krajach.

Warto też podkreślić że LiD nie negując zasad korporacyjnego kapitalizmu, opowiada się za równością szans w prowadzeniu wyścigu szczurów. Celem tutaj nie jest więc zmiana patologicznego systemu, ale dostosowanie się do jego wymogów. To odróżnia właśnie socjalliberałów od socjaldemokratów.

Myślę, że przedstawiciele LiD bardzo dobrze potrafili przystosować swój program do wymogów korporacyjnego kapitalizmu, tak aby w tych nowych realiach politycznych i gospodarczych móc zrobić błyskotliwą karierę. Ceną tego była całkowita rezygnacja z tych lewicowych postulatów, które okazały by się szkodliwe dla osiągnięcia kariery politycznej lub też biznesowej. Dlatego też działalność lewicy rynkowej ma tak niewiele wspólnego z samą lewicowością.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Plus za trafna diagnozę "lewicowości" LiDu.
Jasne , ze to partia oportunistów i karierowiczów. Doskonale pamiętam tych młodych oślizgłych karierowiczów w typie Szmajdzińskiego czy Kwaśniewskiego zapisujących się do PZPR już na pierwszym roku studiów. Widziałem ich codziennie, bo mój wydział był w tym samym gmachu co Wydział Dziennikarstwa i Nauk Społecznych na UW. Teraz to podobno socjaldemokraci. Śmiech pusty ogarnia. To stado towarzyszy Szmaciaków a nie żadna lewica.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeju, komu ja plusuję...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.