Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

765 miejsce

Life - w oczekiwaniu na nowego Obcego

W 1979 powstał Obcy: Ósmy pasażer Nostromo Ridleya Scotta – legendarny, przełomowy horror science-fiction. Sukces filmu przyczynił się do nakręcenia licznych kontynuacji, zainspirował wiele innych kultowych już filmów grozy.

 / Fot. Screen RantZałoga naukowców i inżynierów przechwytuje w kosmosie zagubioną kapsułę przechowującą próbki z Marsa. Wśród nich znajdują zahibernowaną, jednokomórkową formę życia. Naukowcy w trakcie badań budzą istotę ze snu. Okazuje się, że posiada niesamowitą zdolność szybkiego rozwoju i aklimatyzacji. Jako że mamy do czynienia z horrorem, obcy po osiągnięciu odpowiednich rozmiarów wymyka się spod kontroli i rozpoczyna polowanie na członków załogi.

Współcześnie niewiele powstaje horrorów science-fiction, dlatego każdy film grozy mający miejsce poza Ziemią budzi zainteresowanie. Life zapowiadał się jako interesująca wariacja historii dobrze znanej z filmu Ridleya Scotta – ze sporym budżetem i gwiazdorską obsadą (Jake Gyllenhaal, Rebecca Ferguson, Ryan Reynolds, Hiroyuki Sanada). Twórcy postanowili zainspirować się jeszcze Grawitacją. Jest to bardziej realistyczne podejście do science-fiction – nie uświadczymy żadnej futurystycznej technologii, a bohaterowie przez cały film są w stanie nieważkości. Od strony technicznej film prezentuje się dobrze – klimatyczne zdjęcia, pomysłowa momentami praca kamery, wiarygodne efekty specjalne i momentami dobry soundtrack.

Niestety ani wysoki budżet, ani też świetni aktorzy nie wybronią marnego scenariusza. Life nawet się nie inspiruje Obcym, tylko go kopiuje. Powiela nie tylko pomysł, ale także masę scen i wątków. Nie było by w tym nic złego, gdyby twórcy chcieli zabawić się konwencją- zmienić punkt ciężkości, albo punkt widzenia itd. Film kieruje się schematami które doskonale znamy od lat. Niemal każdy zwrot akcji jest do bólu przewidywalny i panuje nieustanne poczucie deja vu.

Aktorzy grają nieźle na tyle, na ile pozwala im scenariusz. Postacie w jakie się wcielają są płaskie jak kartka papieru. Bohaterów można określić najwyżej jednym zdaniem, nikt nie zapadnie w pamięci. Jest za mało scen w których można lepiej ich poznać, zrozumieć motywacje, albo relacje panujące między nimi. W trakcie wykonywania misji często popełniają absurdalne błędy i zazwyczaj giną z własnej głupoty. Najbardziej jednak rozczarowującą postacią jest sam obcy. Przez cały film obserwujemy szybą ewolucję potwora. Pomysł z transformującą się obcą formą życia nie jest może oryginalny, ale zawsze pozostanie intrygujący. Przybiera on liczne kształty, niestety wszystkie są równie rozczarowujące. W żadnym momencie obcy nie wygląda interesująco, a co dopiero przerażająco. Raz wygląda jak zwykła, przeźroczysta rozgwiazda, raz jak ośmiornica itd., a przez cały ten czas jest całkowicie wygenerowany komputerowo. Jeśli chodzi o właściwości i zachowania to przypomina po prostu uboższą wersję Ósmego pasażera Nostromo.

Film też nie jest też straszny. Twórcy kopiują scenariusz Obcego, ale już nie jego sposób budowania atmosfery grozy. Straszenie zazwyczaj ogranicza się do oklepanych zwrotów akcji i jumpscares’ów. Potwór jest zbyt często eksponowany, żadnego stopniowego odsłaniania wyglądu, ani ukrywania w mroku (co tutaj szczególnie by się przydało, patrząc na jego wygląd).

Life nie jest złym filmem, tylko przeciętnym. Nie budzi silnych emocji, ale tempo jest na tyle szybkie, że nie zdąży nas znużyć. Seans może przypaść go gustu najbardziej znudzonym fanom horrorów science-fiction, którzy nie mogą już się doczekać nadchodzącego Obcego: Przymierze. Film z kategorii "obejrzeć i zapomnieć".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.