Facebook Google+ Twitter

Lifehouse wraca na scenę. Będzie płyta i koncerty

Zespół z Jasonem Wade na wokalu przygotowuje prezent pod choinkę dla swoich fanów. Od wypuszczenia ostatniego krążka "Smoke & Mirrors" minęły już dwa lata. Czy miniony czas zaowocuje powiewem świeżości? Dowiemy się 11 grudnia.

 / Fot. Chuggernaut, CC3.0Mamy świetną wiadomość dla wielbicieli łagodnego głosu Jasona Wade'a i twórczości kalifornijskiego kwartetu Lifehouse. Już jutro oficjalnie ukaże się szóste w ich karierze wydawnictwo studyjne pt. "Almeria". Wokalista zespołu dość tajemniczo wypowiada się o brzmieniu płyty. "Wszyscy mieliśmy potrzebę zmiany, którą trudno wyrazić słowami. Zwyczajnie wiedzieliśmy, że musimy spróbować czegoś nowego. Poczuliśmy, iż nasze granie wymaga ewolucji. Zamiast forsować jakąś ideę na siłę, postanowiliśmy zaczekać i zobaczyć, co się wydarzy. Ten album jest bardzo spontaniczny, nieprzemyślany. To swego rodzaju uwolnienie".

Wade zaznacza, że w powstawaniu nowego krążka można wyróżnić dwa etapy. Pierwszym były luźne spotkania członków zespołu na tygodniu. Panowie umawiali się około czwartej po południu na spontaniczne jam sessions. "To było niemal, jak powrót do przeszłości, kiedy grywaliśmy w garażach naszych rodziców" - wyjaśnia wokalista. "Sądziliśmy, że tworzymy porządny rockowy album nawiązujący do lat 70".

Trwało to do początku bieżącego roku. Wtedy Lifehouse nagrali singla z Natashą Bedingfield pt. "Between The Raindrops". Był on nieco bardziej zaplanowany. Od miesiąca można go obejrzeć na YouTube.



Lider zespołu określa najnowszy krążek jako połączenie muzycznych doświadczeń. Według Billboard.com ma on być mniej "pop-rockowy" i skłaniać się w stronę eksperymentów, w "Nobody Listen" nawiązując trochę do Muse, zaś w "Gotta Be Tonight" do muzyki gospel.

Pod względem tekstów nie widać wielkiej zmiany. Wciąż nie są trudne do udźwignięcia. Ujawnione piosenki oscylują wokół tematu miłości. Wade twierdzi, że tym razem znacznie łatwiej mu się pisało. "Po stworzeniu "Between The Raindrops" poczułem przypływ twórczej energii. Zapisywałem myśli i piosenka od razu ożywała. Nigdy wcześniej nie tworzyłem podobnie. Proces pisania piosenek naprawdę ewoluuje" - zaznacza.

Zespół Lifehouse pochodzi z Malibu w Kalifornii. Zaczynał jako chrześcijańska kapela pod nazwą "Blyss". Ma na koncie m.in. ścieżkę dźwiękową do "Shreka". Jednym z ich najsłynniejszych przebojów jest "Everything". Utwór został wykorzystany w przejmującej dramie na temat walki Jezusa z Szatanem o człowieka. Nagranie bywa prezentowane podczas chrześcijańskiego kursu Alfa.

Na nadchodzący rok 2013 planowana jest trasa koncertowa promująca najnowsze dzieło Lifehouse. Niestety, póki co nic nie wskazuje, jakoby zespół miał odwiedzić Polskę. A szkoda.

źródła informacji: lifehouse.com, SKH Music
Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.