Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

133659 miejsce

Liga Europejska bez żalu żegna słaby Ajax

Juventus nie przegrał z Ajaxem od 36 lat. A pewne rzeczy się nie zmieniają.

W pierwszym meczu Juventus wygrał 2:1 po golach Amauriego.

Obie ekipy przystąpiły do meczu rewanżowego osłabione. Absencje zabolały chyba bardziej Ajax, gdyż ich najlepszy snajper, Luis Suárez (24 gole w 24 meczach Eredivisie), nie mógł tego wieczora śmigać po murawie. Po przeciwnej stronie nie grał za to Buffon, co obniża wartość Starej Damy o kilkanaście procent. Włosi grali swoim firmowym ustawieniem 3-5-2 przechodzącym w 3-4-1-2 z Diego w środku.

O dziwo, Juventus nie rozpoczął "Obrony Częstochowy" od pierwszych minut, a to już coś. Jednakże Włochom od początku się nie spieszyło. Sparowany strzał Marchisio z 3. minuty nie zapowiadał tragedii.

Pierwszą połowę Ajaxu sponsorowały literki N i B. Niedokładność oraz brak - pomysłu i wiary. Holendrzy nie radzili sobie z ustawianiami ani w obronie, ani w ataku. A to już gorzej, zwłaszcza jak ma się do odrobienia straty z pierwszego meczu. Na siłę grali wysokie piłki nie widząc, że to skutku nie przynosi. Lewy obrońca, Jan Vertonghen, pobił rekord nieprzyjętych piłek i wydumanych zagrań. Nieopierzeni Holendrzy nie stworzyli ani jednej klarownej sytuacji, licząc chyba na błędy rezerwowego bramkarza Włochów. Ale takie błędy trzeba wymuszać.

Juventus przejął po kilku chwilach inicjatywę, która leżała na połowie Ajaxu, zupełnie nieużywana. Kontrolował grę, z pobłażliwością patrząc na błędy Verthonghena i spółki.

Najciekawiej było w 32. minucie, gdy to 2 razy piłkę z linii bramkowej wybijali obrońcy z Amsterdamu. Efektownie i skutecznie. Choć między nami, gdyby na boisko wbiegł nieupilnowany borsuk, to on zyskałby miano Wydarzenia Wieczoru. Stara Dama nie chciała karcić młodszych kolegów i wolno garnęła się do nielicznych kontr.

Po przerwie prawie nic się nie zmieniło. Prawie, bo błędy Ajaxu przestały bawić, a Juventusowi odechciało się wyprowadzania kontr.

Martin Jol za to postanowił postraszyć Turyńczyków wprowadzając na boisko 19-letniego Koreańczyka Suka i równie ogranego Emanuelsona. Bez skutku.

Mecz typowany na "widowisko wieczoru" od pierwszych minut zapowiadał się na bezbramkowe starcie.

Wnioski końcowe: Ajax słabo, Juve też bez wyrazu, ale o jedną bramkę lepszy i to on przechodzi dalej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.