Facebook Google+ Twitter

Liga Europy. Legia w Rzymie przeciera szlak po awans

Osłabieni mistrzowie Polski inaugurują fazę grupową od wyjazdowego meczu z Lazio. Szanse na wyjście z grupy oceniają jako realne.

 / Fot. Piotr Galas/W24Tegoroczna edycja Ligi Europy została odziedziczona w spadku po przegranym dwumeczu ze Steauą. Z początku traktowana jako rozgrywki pocieszenia, cel minimum, dziś staje się szansą na ugruntowanie obecności na europejskich boiskach, nabranie obycia i powtarzalności zachowań zupełnie odmiennych od tych, których doświadcza się w Ekstraklasie. Trener Jan Urban przyznał, że jego zespół przechodził psychologiczne perturbacje. W każdym szczeblu dotychczasowej przygody Legii w pucharach było widać, że mają one swoje przełożenie na podejmowanie złych decyzji, nerwowe operowania piłką i chaos w poruszaniu się po boisku. Przedmeczowe opowieści piłkarzy o wyrachowaniu i chłodnym podejściu można było zwykle włożyć między bajki. Okazywały się pustą retoryką.

Jeżeli presję można stopniować, ta dzisiejsza wydaje się z gatunku do zniesienia. Teraz obciążenia są mniejszego kalibru, trudno powiedzieć, jak źle trzeba było się zaprezentować, żeby zasłużyć na miano skompromitowanych. Nawet, jeśli znaków zapytania co do kadry Legii ubywa wraz z kolejnymi kontuzjami. Wczoraj do listy nieobecnych dołączył Władimer Dwaliszwili. Wiadomo, że nie zagra kontuzjowany Bartosz Bereszyński, który nie może zaliczyć trzech tygodni bez uraz, oraz Jakub Wawrzyniak. Strata tego drugiego jest dotąd mniej odczuwalna, bo Tomasz Brzyski radzi sobie wybornie - w tym sezonie zaliczył już pięć asyst. Sztab szkoleniowy kłopot bogactwa ma ze skrzydłowymi. W świetnej formie był ostatnio rajdowiec Henrik Ojamaa, na listę strzelców wpisywał się Michał Kucharczyk, a i trudno nie skorzystać z szybkości Jakuba Koseckiego.

W swoim debiucie w Lidze Europy przed dwoma laty Legia zaliczyła najlepszą kampanię w pucharach w XXI w. Gdyby odpadła w eliminacjach z Gaziantepsporem czy Spartakiem, w zasadzie trudno byłoby mieć do niej poważniejsze zastrzeżenia. Po noszącym znamiona cudu rewanżu w Moskwie, zatrzaskujące się powoli wrota na kontynent otworzyły się na oścież. W fazie grupowej drużyna Macieja Skorży, która paradoksalnie poza granicami radziła sobie lepiej niż w kraju, zapewniła sobie awans już po czterech seriach spotkań. W 1/16 finału po wyrównanej rywalizacji ustąpiła późniejszemu półfinaliście Sportingowi Lizbona. Na prawdziwego lidera wyrósł wówczas odrodzony Miroslav Radović, strzelec siedmiu bramek.

Nie lepsi niż Steaua?

Tak uważa Urban. Po losowaniu Zbigniew Boniek zastanawiał się na Twitterze, dlaczego Legia nie miałaby dobrać się do wcale nie tak mocnego Lazio, ale prezes PZPN od początku swojej kadencji tryska urzędowym optymizmem. Zdobywca Pucharu Włoch w ubiegłym sezonie zajął siódme miejsce w Serie A, ogrywając m.in. Milan i Inter. Biancocelesti nie dysponują tak spektakularnymi nazwiskami jak czternaście lat temu, gdy pierwszy i ostatni raz sięgnęli po międzynarodowe trofea (Nedved, Stanković, Couto, Negro), ale nie brakuje im osobowości: Miroslav Klose mimo 35 wiosen był najlepszym strzelcem zespołu, Brazylijczyk Hernanes regularnie otrzymuje powołania od Luisa Felipe Scolariego, skrzydłowy Antonio Candreva, podobnie jak testowany jako zmienik Gianluigiego Buffona Federico Marchetti byli w kadrze Włoch na Puchar Konfederacji, a Ederson (ex-Lyon) i Abdoulay Konko (ex-Sevilla) trochę już w pucharach pograli. W oknie transferowym posługujący się trzema paszportami (bośniackim, chorwackim i szwajcarskim) trener Vladimir Petković stracił swojego najbardziej perspektywicznego zawodnika - Libor Kozak wolał grać dla Aston Villi.

Niedzielne derby Rzymu sprawiają, że spotkanie z Legią nie nabiera dla gospodarzy priorytetowego znaczenia. Gdyby wojewoda mazowiecki zobaczył, co dzieje się wtedy na trybunach Stadio Olimpico, wystąpiłby o zakaz rozgrywania meczów piłki nożnej na wszystkich szczeblach i we we wszystkich kategoriach wiekowych. Ale spotkałby się chyba ze zrozumieniem. Jeszcze przed meczem bieżnia polewana jest wodą, bo hurtem lądują na nią środki pirotechniczne, stały element krajobrazu. Przepychanki na ulicach to niechlubna norma, policja ściąga posiłki z okolicznych miejscowości. W 1979 r. w zamieszkach zginął fan Lazio. W 2004 r. mecz został przerwany po tym, jak trybuny obiegła fałszywa plotka o śmierci chłopca przejechanego przez radiowóz. Na mieście doszło do rozrób, w których ucierpiało ponad 150 osób. Tak wieczne miasto dotyka teraźniejszość sygnowała przez społeczny margines.

Do wczoraj na spotkanie z Legią sprzedano niespełna 10 tys. biletów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Otoczka klubu i nieciekawa przeszłość kibicowska to jedno, ale personalnie Lazio, przynajmniej na papierze, wydaje się dysponować mocniejszą drużyną niż Steaua Bukareszt. Tam mówiliśmy o niewykorzystanej szansy, ale czyż niepodobnie wyglądała sytuacja w przypadku Wisły walczącej z Panathinaikosem? W trudnej grupie LE poradził już sobie Lech, teraz trzymamy kciuki za Legię...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.