Facebook Google+ Twitter

Liga Hiszpańska. Zmiana lidera: Madryt przed Barceloną

8. kolejka ligi hiszpańskiej, przyniosła nieoczekiwaną zamianę miejsc na szczycie Primera Division. Do kuriozum doszło podczas spotkania Dumy Katalonii.

W sobotni wieczór, dwie największe hiszpańskie drużyny - Real Madryt oraz FC Barcelona - walczyły ze swoimi przeciwnikami o kolejne punkty. Nikt jednak nie spodziewał się, że już tego wieczora, dojdzie do zamiany miejsc w ligowej hierarchii.

Klub ze stolicy Hiszpanii, czekał ciężki wyjazd do budowanej za petrodolary Malagi, w składzie której występuje m.in. były gracz Królewskich Ruud van Nisterlooy czy reprezentant Hiszpanii Santi Cazorla. Ze względu na potencjał drużyny z Andaluzji, spodziewano się, że wicemistrz Hiszpanii ułatwionego zadania mieć nie będzie. Jednak goście, postanowili zakończyć to spotkanie w pierwszej odsłonie meczu i od 11. minuty do 38., wbili gospodarzom aż cztery gole, a klasycznym hattrickiem, popisał się czołowy strzelec Królewskich - Cristiano Ronaldo. Portugalczykowi potrzeba było zaledwie czternastu minut, by trzykrotnie pokonać bramkarza Malagi. Jedną bramkę, strzelił będący ostatnio w niesamowitej formie strzeleckiej Gonzalo Higuain. Argentyńczyk odkąd wrócił do składu, strzela niemal w każdym meczu przynajmniej jedną bramkę.

Po zmianie stron, mecz nieco stracił tempo, co dało się zauważyć też po postawie Królewskich, którzy zaczęli bardziej dopuszczać do gry gospodarzy, choć wynik po pierwszej połowie wskazywał że mecz jest już raczej rozstrzygnięty. Na posterunku, w każdej z sytuacji dla graczy Malagi, był jednak dobrze dysponowany tego dnia kapitan Realu, Iker Casillas.

Gdy Madryt zakończył swoje spotkanie i usadowił się na fotelu lidera, na swoim stadionie, FC Barcelona podejmowała Sevillę, czyli jedną z bardziej znanych drużyn ostatnich lat w Primera Division. Katalończycy postanowili zagrać wciąż szlifowanym systemem 3-4-3 i bez takich graczy jak Pique czy Puyol, którzy nadal nie są w pełni sił (Puyol na rozgrzewce zaczął narzekać na uraz, dlatego Guardiola postanowił nie ryzykować zdrowia kapitana - przyp. autora).

Mecz od początku przebiegał pod dyktando gospodarzy. Katalończycy dominowali na boisku pod względem posiadania piłki i rzadko kiedy, wypuszczali Sevillę na własną połowę murawy. Barcelona starała się kilkoma zagraniami pokonać broniącego w tym meczu Javiego Varasa, jednak bramkarz przyjezdnych, bronił jak w transie i obronił m.in. najlepszą okazję w pierwszej części spotkania Villi, któremu zabrakło zwyczajnie w świecie szczęścia w tej sytuacji.

Druga połowa, to już kompletna dominacja FC Barcelony, która pozwoliła Sevilli wyjść zaledwie 2-3 razy na swoją połowę i to bez żadnych konsekwencji. W ten sposób, Victor Valdes, poprawił swój dotychczasowy rekord niestracenia gola w kolejnych minutach spotkania i wynosi już on 607 minut.

Barcelona wciąż dążyła do tego, by jej atak przyniósł upragnionego przez nią i jej kibiców gola, jednak w przeciwieństwie do pierwszej połowy, dominacja w środku pola i w posiadaniu piłki, nie przekładała się na dobrą grę. Jeśli ktoś oglądał Messiego w meczu z Pilznem, w sobotę mógł stwierdzić że Argentyńczyk gra altruistycznie, lecz aż za bardzo. W Lidze Mistrzów, z sytuacji które miała "10" Barcelony, Messi strzelałby bez zastanowienia - w sobotnią noc, Lionel wolał podawać partnerom, lecz te podania albo były za mocne albo zwyczajnie bez pomyślunku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.