Facebook Google+ Twitter

Liga Mistrzów: Chelsea zabraknie w półfinale?

Londyńska ekipa przegrała 1:2 w pierwszym ćwierćfinałowym meczu z Fenerbahce Stambuł, co stawia ją w gorszej sytuacji przed rewanżem. W innym wtorkowym spotkaniu Champions League Liverpool FC zagra z Arsenalem Londyn.

Steven Gerrard walczy o piłkę z Philippe m Senderosem z Arsenalu Londyn podczas ubiegłotygodniowego meczu Ligi Mistrzów. / Fot. PAP EPA GERRY PENNYW ubiegłą sobotę obydwie drużyny zmierzyły się w Premiership na Emirates Stadium, gdzie ponownie padł wynik 1:1 (takim samym rezultatem zakończyła się pierwsza potyczka 1/4 finału). Większe szanse na awans ma zespół kierowany przez Rafaela Beniteza, ponieważ ma zaliczkę w wysokości jednej strzelonej bramki na wyjeździe. "Kanonierzy" będą musieli atakować od samego początku meczu, co może doprowadzić do osłabienia obrony, a co za tym idzie groźnych kontr ze strony "The Reds".

– Jesteśmy pewni siebie, ponieważ gramy na własnym stadionie, lecz nie uważam, żebyśmy byli faworytami – mówi dla liverpoolfc.tv Xabi Alonso, pomocnik gospodarzy. Ma rację. Trudno wskazać ekipę, która awansuje do półfinału, ponieważ obydwie drużyny reprezentują podobny poziom sportowych umiejętności.

Arsene Wenger jest bardzo zadowolony z postawy, jaką w obecnych rozgrywkach prezentują jego zawodnicy.
– W porównaniu do poprzedniego sezonu gramy lepiej. Mamy potencjał, który pozwala na awans do kolejnej rundy Champions League – powiedział Francuz dla arsenal.com. W poprzedniej edycji LM "The Gunners" odpadli w 1/8 finału z PSV Eindhoven.

Benitez doskonale potrafi przygotować swój zespół do gry w Champions League, gdzie od kilku lat LFC znajduje się na topie. Natomiast w lidze angielskiej Liverpool zajmuje obecnie czwartą lokatę ze stratą 14 punktów do prowadzącego Manchesteru United. W bardzo dobrej dyspozycji w europejskich pucharach można dopatrzyć się nieznacznej przewagi rywala Arsenalu.

Gwiazdy Abramowicza polegną?

Chelsea Londyn od kilku lat bezskutecznie próbuje wspiąć się na europejski szczyt, którym jest wygranie Ligi Mistrzów. Masa wydanych pieniędzy nie jest w stanie zagwarantować sportowego sukcesu. Tymczasem w Stambule tamtejsze Fenerbahce bez piłkarzy pokroju Franka Lamparda bądź Didiera Drogby potrafiło wygrać 2:1 z podopiecznymi Avrama Granta.
– Na wyjeździe zagraliśmy dobry mecz, lecz nie miało to przełożenia na końcowy rezultat. Nie byliśmy do końca skoncentrowani – stwierdził trener "The Blues" dla chelseafc.com.

Turcy przed sezonem 2007/2008 mieli rozegrane tylko 24 spotkania w Lidze Mistrzów (licząc od 1992 roku), których bilans nie był korzystny. Odnieśli zaledwie sześć zwycięstw przy dwóch remisach i szesnastu porażkach. Aktualnie są czarnym koniem tych rozgrywek i pokazują, że powinni bać się ich najsilniejsi w Europie.

O wygranie z Chelsea na Stamford Bridge będzie trudno, ponieważ na tym stadionie "The Blues" stracili zaledwie jedną bramkę w tej edycji Champions League. Wynik 1:0 zapewni im awans do półfinału. Nadal w bramce nie zobaczymy Petra Cecha, którego zastępuje Carlo Cudicini. Być może do składu powróci środkowy obrońca Ricardo Carvalho, który razem z Johnem Terrym tworzy świetną parę stoperów.

Niespodzianka w Londynie? Prawdopodobne. Fenerbahce pokazało, że nie boi się nikogo. Przed zawodnikami Zico staje życiowa szansa, której z pewnością nie chcieliby zmarnować, lecz decydująca potyczka z europejskimi gwiazdami (choćby wyżej wymienionymi Lampardem i Drogbą) będzie niezwykle trudna.

Wtorkowe ćwierćfinały Ligi Mistrzów (w nawiasach wyniki pierwszych spotkań):
Chelsea Londyn - Fenerbahce Stambuł (1:2)
Liverpool FC - Arsenal Londyn (1:1)

Początek każdego z nich o godz. 20:45.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Moje typy na awans: Liverpool i Chelsea. To oczywiste jest. "The Blues" nie da się u siebie. Dla Ciebie +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że Chelsea jednak wygra. W Stambule tylko dzięki Demilerowi nie przegrali. Ale on potrafi też zagrac słabo, a wtedy Londyńczycy strzelą kilka bramek. Fenerbahce, moim zdaniem, nie zrobi takiego szumu jak swego zcasu Dynamo Kijów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Liverpool to taka drużyna, dla której 38 meczów w sezonie to za dużo ... ale mecz i rewanż, to naprawdę z każdym są w stanie wygrać.

A co do Fenerbahce, to bym nie przesadzał. Chelsea u siebie powinna wyeliminować Turków. Ćwierćfinał, to i tak bardzo dużo dla Zico i jego zawodników. Jak się wzmocnią, to za rok powalczą o główne trofeum.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fenerbahce nie jest takie słabe. Już od 1. kolejki fazy grupowej - tj. od zwycięstwa 1:0 nad Interem - czułem, że właśnie oni mogą nieźle zamieszać. Ale na równo grającą Chelsea to chyba, mimo wszystko, jeszcze za mało.

Co do Liverpoolu, od kilku lat nie mogę zrozumieć fenomenu tej drużyny. W lidze są wiecznie na 3-4 miejscu, przegrywają masę głupich meczów, a w LM potrafią pokonać każdego. Nawet gdyby nie grali rewanżu u siebie, stawiałbym ich w roli zdecydowanych faworytów drugiego ćwierćfinału.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.