Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

65044 miejsce

Liga Mistrzów. Dramat w Madrycie, demolka w Manchesterze!

Niespodzianką zakończyły się dwa kolejne mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów. Po raz kolejny z najważniejszym europejskim trofeum pożegnali się Królewscy, zaś AC Milan poniósł klęskę na Old Trafford.

Ricardo Izecson 'Kaka' (L) fights for the ball with Olympique Lyon's Bosnian Miralem Pjanic (C) and Jeremy Toulalan (R) / Fot. PAP/EPA/Alberto MartinPrześmiewcy drwili z ewentualnej klęski wielkiego Realu Madryt na tak wczesnym etapie rozgrywek Champions League, stało się to jednak faktem. Po raz kolejny podopieczni Manuela Pellegriniego nie podołali.

Wszystko zaczęło się jednak po myśli Galaktycznych. W 6. minucie spotkania Real wyrównał jednobramkową stratę ze Stade Gerland. Kolejny raz talentem błysnął fantastyczny Cristiano Ronaldo, który z ostrego kąta wpakował futbolówkę do bramki, między nogami Hugo Llorisa. Od tego momentu wydawało się, iż odprawienie Lyonu będzie tylko kwestią czasu.

Tak się jednak nie stało. Lyon grał mądrze w defensywie i choć Real stwarzał sobie sytuacje, nie potrafił sfinalizować swych akcji bramkami. Najlepszą sytuację miał Higuain, który w sytuacji "sam na sam", minął Llorisa na 20. metrze i mając otwartą drogę do bramki, trafił w ...słupek. Zmarnowana 100-proc. sytuacja Argentyńczyka, który zapewne długo będzie żałował tego niefrasobliwego uderzenia.

W drugiej odsłonie, Real grając ze świadomością remisowego rezultatu w dwumeczu, chciał za wszelką cenę odskoczyć Olimpique Lyon. Galaktyczni wiedzieli, iż jeśli nie strzelą kolejnych bramek, rezultat i awans może wypaczyć przypadkowy gol przyjezdnych. Zdecydowanie więcej sytuacji stwarzali sobie gospodarze tego meczu, bolączką Królewskich była jednak marna skuteczność. W 75. minucie całe Santiago Bernabeu zamilkło. Po dość przypadkowej akcji, do piłki na 11. metrze dopadł Pjanic, który bardzo mocnym uderzeniem nie dał szans Iker'owi Casillas'owi.

Na kwadrans przed zakończeniem spotkania Real znalazł się w dramatycznej sytuacji. Podopieczni Pellegriniego musieli dwukrotnie znaleźć drogę do bramki Llorisa. W grę madryckiego zespołu wdarła się nerwowość, która kompletnie sparaliżowała najbogatszy klub świata. Akcje były nieprzemyślane i niedokończone. Tym samym piłkarze Realu narażali się na groźne kontry Lyonu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.