Facebook Google+ Twitter

Liga Mistrzów. Geniusz Messiego ratuje FC Barcelonę z tarapatów!

FC Barcelona po kapitalnej końcówce odwróciła wynik i uratowała zwycięstwo w pierwszym meczu Ligi Mistrzów 2012/13 po golach niezawodnego Leo Messiego. Spartak Moskwa postawił Katalończykom bardzo wysoko poprzeczkę, ulegając ostatecznie 2:3

Gracze Barcelony gratulują Messiemu po strzeleniu przez niego drugiego gola w meczu ze Spartakiem na CampNou. / Fot. EPA/ALEJANDRO GARCIAJuż w 12. minucie Gerard Piqué musiał opuścić plac gry z powodu skręcenia stawu skokowego, którego doznał przy strzale na początku spotkania. W jego miejsce Tito Vilanova desygnował do gry nowy nabytek Alexa Songa, dla którego był to debiut w barwach "Blaugrany" w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

Zaledwie dwie minuty później Barcelona mogła cieszyć się z prowadzenia, kiedy to Cristian Tello fantastycznym zwodem minął obrońcę i technicznym uderzeniem z lewego narożnika pola karnego pokonał bramkarza Spartaka - Dykańa.

Od tego momentu przewaga "Blaugrany" nie podlegała dyskusji, która bardzo długo utrzymywała się w posiadaniu i rozgrywała akcję na połowie przeciwnika, wymieniając przy tym niezliczoną ilość podań. Wydawało się, że kolejne bramki dla podopiecznych Tito Vilanovy są tylko kwestią czasu.

Niespodziewanie w 29. minucie Spartak wyprowadził jedną z nielicznych swoich akcji. Lewym skrzydłem pomknął Nigeryjczyk Emmanuel Emenike i dośrodkował wzdłuż pola karnego. Do bezpańskiej piłki dopadł Dani Alves, który próbując ją wybić, w niefortunny sposób zaliczył samobójcze trafienie.

Do przerwy było więc 1:1, głównie dzięki doskonałej organizacji gry podopiecznych Unaia Emery'ego, którzy umiejętnie skracali obszar gry, zagęszczając cały środek pola przed polem karnym Dykańa. Barcelona kompletnie nie miała pomysłu, w jaki sposób sforsować tę zaporę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie, żeby się czepiać, ale tytuł na wyrost. Barcelona grała wczoraj słabo i Messi również. Pierwsza jego bramka to na prawdę niewielka zasługa, a druga to wielbłąd obrony gości, którzy pozwolili mikrusowi wygrać pojedynek główkowy. Ja tam geniuszu nie widziałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.