Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

162766 miejsce

Liga Mistrzów: Giganci wygrywają, z jednym wyjątkiem

Mimo że bramek było jak na lekarstwo, drugi dzień zmagań w tegorocznej Champions League był bardzo emocjonujący. Podczas gdy udany powrót do elity zaliczyli europejscy potentaci, rozczarował obrońca trofeum - Manchester United.

Środa miała upłynąć pod znakiem powrotu do Ligi Mistrzów dwóch wielkich klubów: Juventusu Turyn i Bayernu Monachium. Była też dniem powrotu na boisko Cristiano Ronaldo i bezpośredniego starcia dwóch Polaków - Marka Saganowskiego i Artura Boruca.

Im strzelać zakazano


Środowy wieczór na Old Traford nie należał do gospodarzy. Manchester osłabiony brakiem kilku kluczowych piłkarzy, nie potrafił pokonać hiszpańskiego Villarreeal. Podopieczni Sir Alexa Fergusona razili nieskutecznością, a i w defensywie nie stanowili szczelnego monolitu. Nie pomogło nawet wejście Cristiano Ronaldo i Hiszpanie wrócili do kraju z cennym remisem.

W drugim meczu grupy E padł także bezbramkowy remis. To, że kibice na Celtic Park nie zobaczyli gola, mogą "zawdzięczać" Georgiosowi Samarasowi, marnującemu każdą kolejną nadarzającą się okazję. Niewiele pracy miał także polski bramkarz "The Boys", więc i z zapowiadanego pojedynku Boruc - Saganowski wyszły nici. "Sagan" co prawda od początku meczu przebywał na boisku, ale był bezbarwny, tak jak reszta jego drużyny.

MU - Villarreal 0:0
Celtic - Aalborg 0:0

Męczarnie Bayernu


Bayern Monachium, wracający do elitarnej Champions League, pokonał na wyjeździe Steauę Bukareszt ledwie 1:0. Zwycięskie trafienie podopieczni Jurgena Klinsmanna zdobyli na początku meczu, kiedy celne dośrodkowanie z rzutu wolnego Schweinsteigera na gola zamienił Daniel van Buyten. W strugach deszczu gospodarze próbowali zaskoczyć niepewnego bramkarza Bayernu - Michaela Rensinga, ale już do końca meczu wynik na świetlnej tablicy nie uległ zmianie.

Ciekawie było w Lyonie, gdzie gospodarze nieoczekiwanie do przerwy przegrywali z Fiorentiną aż 2:0. Doskonała gra Adriana Mutu i zabójcza skuteczność Alberto Gilardino uciszyła fanów na Stade Gerland. Gospodarze na szczęście podnieśli się w drugiej połowie i odrobili straty za sprawą Karima Beznemy. Przy pierwszym golu młody Francuz asystował, a przy drugim sam wpakował piłkę do siatki, ratując 1 pkt dla swojej ekipy.

Steaua - Bayern 0:1 (15' van Buyten)
Lyon - Fiorentina 2:2 (73' Frédéric Piquionne,
85' Karim Benzema - 12' Gilardino, 42' Gilardino)

Pieniądze to nie wszystko


Na Stadionie Smoka w Porto mieliśmy ujrzeć dwa ciekawe zespoły. Z jednej strony naszpikowane młodymi i utalentowanym piłkarzami Porto, z drugiej bogate i czekające wielkiego sukcesu Fenerbahce Stambuł. Luis Aragones, szkoleniowiec przyjezdnych, musiał jednak srogo się rozczarować oglądając swój zespół wczorajszego wieczoru. Porto było drużyną zdecydowanie lepszą i zasłużenie wygrało, zaś turecką ekipę stać było jedynie na honorowego gola Davida Guizy.

W drugim meczu tej grupy Arsenal Londyn zremisował na wyjeździe z Dynamo Kijów 1:1. Wszystko, co najlepsze w tym ,spotkaniu, działo się w drugiej połowie. Najpierw po wątpliwym karnym na prowadzenie wyszli gospodarze, a kiedy sensacja wisiała w powietrzu, w 88. minucie honor "Kanonierów" uratował William Gallas z pięciu metrów pakując piłkę do siatki.

Porto - Fenerbahce 3:1 (11' Lisandro Lopez, 17' Lucho Gonzalez, 90+2' Lino - 29' Daniel Güiza)
Dynamo Kijów - Arsenal Londyn 1:1 (63' Bangoura - 88' William Gallas)

Del Piero i wszystko jasne


Kapitan Juve cieszy się po zdobyciu zwycięskiej bramki. / Fot. PAP/EPA/MARCO GIGLIOSwój dzień miał wczoraj Alessandro Del Piero, a jeśli Del Piero to i Juventus. Mimo że łatwo nie było. "Stara Dama" broniła się wczoraj całą drużyną przed atakami Zenitu Sankt Petersburg i nie miała wiele do zaoferowania w ofensywie. Podczas gdy kwestią czasu wydawała się bramka dla Rosjan, zaś powrót Juve do Ligi Mistrzów wielkim niewypałem niemożliwego dokonał właśnie 34-letni kapitan Juve. Ustawił piłkę 40 metrów od bramki i w tylko sobie znany sposób pokonał Vyacheslava Malafeeva. Radość Juve nie miała końca, gorycz porażki dobrze grających Rosjan była wielka, a o wszystkim zadecydował jeden przepiękny strzał.

Real Madryt gościł u siebie absolutnego nowicjusza Champions League - BATE Borysów. Rumuni dzielnie bronili się na Santiago Bernabeu, ale różnicy klas nie byli w stanie zniwelować jedynie zaangażowaniem. Choć Real nie zachwycił, cel osiągnął i po I kolejce przewodzi grupie H.

Juventus - Zenit 1:0 (76' Alessandro Del Piero)
Real - BATE 2:0 (11' Sergio Ramos, 57' Ruud van Nistelrooy)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.