Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184062 miejsce

Liga Mistrzów jeszcze nie dla Legii Warszawa

Legia Warszawa po raz drugi przegrała ze Szlachtarem Donieck 2:3 i tym samym pożegnała się z marzeniami o grze w Lidze Mistrzów.

A miało być tak pięknie. Polscy kibice po losowaniu par eliminacyjnych zacierali już ręce, że może w tym roku się uda. Los nas oszczędził i nie trafiliśmy na naszpikowane gwiazdami drużyny takie, jak Arsenal Londyn, Liverpool, AC Milan czy Valencia. Trafiliśmy natomiast na solidnego mistrza Ukrainy - Szachtar Donieck, z naszym reprezentantem Mariuszem Lewandowskim. Ale niestety w sezonie 2006/07 nie będziemy mieli przyjemności oglądać naszych reprezentantów w Lidze Mistrzów.

Wszystkim się tylko wydawało

Wydawało się, że Szachtar Donieck jest do pokonania. Szkoda, że tylko się tak wydawało. Po pierwszym meczu, przegranym 1:0 po wątpliwym rzucie karnym, fani piłki nożnej mogli mieć jeszcze nadzieje, że może na Łazienkowskiej uda się strzelić dwie bramki więcej. Na nadziejach się niestety skończyło.

Już na długo przed meczem rewanżowym forma warszawskiej drużyny nie napawała optymizmem. Dwie przegrane z rzędu w lidze polskiej - z GKS Bełchatów oraz ŁKS Łódź - i dopiero 9. lokata mistrza kraju z dorobkiem 4. punktów po czterech kolejkach.

Legioniści w drugim spotkaniu z ukraińską drużyną musieli postawić wszystko na jedną kartę. I tak właśnie zrobili. Zespół ustawiony był bardzo ofensywnie. Początkowo nie przynosiło to większych efektów, bo polska drużyna dała się zepchnąć do obrony, ale niespodziewanie w 18. minucie Piotr Włodarczyk zdobył bramkę. Wydawało się wtedy, że Legia jest w stanie walczyć o Ligę Mistrzów. Niestety, nadzieję tą po 5 minutach rozwiał Marica, który wyrównał. Po następnych 5 minutach i strzale Fernandinho było już 2:1. Gdyby tego było mało, bramkę do szatni w 3. minucie doliczonego czasu strzelił warszawiakom Marica.

Po przerwie było pewne, że Legia nie zagra w Lidze Mistrzów

W drugiej połowie spotkania na boisku istnieli już jedynie piłkarze z Doniecka. Co prawda pod koniec meczu, w 87. minucie, stracili druga bramkę po uderzeniu Włodarczyka, ale wynikło to raczej z tego, że zawodnicy ukraińscy za bardzo się rozluźnili, zdekoncentrowali, będąc już pewni awansu.

Nie oszukujmy się - w Champions League grają najlepsze drużyny Europy, a Legia, przynajmniej jak na razie, do takowych nie należy. Zdecydowanie bardziej awans należał się Szlachtarowi. Legii brakuje po prostu umiejętności. W zespole nie ma zawodnika, może poza bramkarzem Fabiańskim, który swoim poziomem reprezentowałby Ligę Mistrzów.

Puchar UEFA jak zawsze na pocieszenie

Na pocieszenie, zresztą już od 10 lat, pozostaje puchar UEFA, w którym Legia ma szanse coś osiągnąć. Ale chyba tylko wtedy, gdy przeciwnikami będą drużyny takie, jak pierwszy rywal w eliminacjach do Ligi Mistrzów - FH Hafnarfjoerdur.

Szkoda, bo za pieniądze, które Legia otrzymałaby za grę w najbardziej elitarnych rozgrywkach piłkarskich, można by było zbudować drużynę na następne lata i grać z najlepszymi. Na pewno warto było, a przykładem niech będzie Austria Wiedeń, która w poprzednim sezonie rozegrała w Lidze Mistrzów 6 meczy, wszystkie przegrała, ale zarobiła około 3,6 miliona euro.

Na wyróżnienie, co warto podkreślić, zasługują natomiast kibice stołecznego klubu. Na trybunach zasiadło 11 tys. widzów, którzy niezależnie od sytuacji na boisku wspierali swój klub. W tym wszystkim najbardziej żal jest właśnie ich, ponieważ reprezentują najwyższy, mistrzowski poziom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.