Facebook Google+ Twitter

Liga Mistrzów. Między butami a brzegiem pucharu

Został miesiąc, pięć spotkań i po wszystkim. Poznamy nowych europejskich władców, futbolowych bogów. Liga Mistrzów wkracza w decydującą fazę. Kibice z każdego z czterech klubów liczą na to, że to właśnie oni będą 28 maja otwierać szampany.

Christoph Metzelder (R) z Schalke i Wayne Rooney z Manchesteru podczas meczu półfinału UEFA Champions League. / Fot. EPA/FEDERICO GAMBARINIWszyscy rozegrali po 10 spotkań. Jednak nie liczą się już piękne bramki i wspaniałe zwycięstwa w poprzednich fazach rozgrywek. Półfinały rządzą się swoimi prawami. Na tym etapie nie ma już faworytów i słabeuszy. Zostali właściwie sami najlepsi. Patrząc na nazwy tych, którzy wywalczyli sobie miejsce w najlepszej czwórce trudno w to wątpić. Manchester United, Real Madryt czy FC Barcelona to marki znane na całym świecie. Oczywiście, jak w każdej dobrej opowieści, mamy także kopciuszka, nieobliczalną rewelację, czyli Schalke Gelsenkirchen. Wytypowania faworyta nie podjęłaby się chyba nawet ośmiornica Paul.

Po nich można spodziewać się najwięcej. Nawet niezainteresowani futbolem nie mogą uciec od zachwytów nad ich stylem, gracją i wspaniałymi zwycięstwami. FC Barcelona jest obecnie o ile nie najlepszym, to na pewno najbardziej znanym klubem na świecie. Dla największej gwiazdy drużyny, Leo Messiego, nie starcza już nawet komplementów, dlatego komentatorzy silą się na coraz to nowe i bardziej oryginalne sformułowania.

Hitem polskiego Internetu stał się fragment spotkania z Arsenalem, w którym komentator nazywa młodego Argentyńczyka „nadczłowiekiem” i „nadpiłkarzem”. Jeśli dodamy do tego aktualnych mistrzów świata, Hiszpanów - Davida Villę, Xaviego Hernandeza i CarlesaPuyola, to nic dziwnego, że bukmacherzy z bet365 uznali Barcę za faworyta i dzięki jej zwycięstwu w Lidze Mistrzów można powiększyć swój wkład dwukrotnie.

Przełom kwietnia i maja będzie stał pod znakiem aż czterech spotkań pomiędzy Barceloną a Realem Madryt. Słynne Gran Derbi będą miały niebagatelny wpływ na los rywalizacji w trzech rozgrywkach. Najpierw zadecydowały o tym, że Real Madryt stracił niemalże szanse na mistrzostwo Hiszpanii, później dały temu klubowi Puchar Króla, a już wkrótce ich zwycięzca będzie mógł rezerwować bilety do Londynu, gdzie rozegrany zostanie finał Ligi Mistrzów.

Real, który pokazał w finale krajowego pucharu, że stać go na wygrywanie z potężną Barceloną nie jest bez szans. Zwłaszcza, że ma na swojej ławce najlepszego trenera ostatnich lat – JoseMourinho, którego pseudonim „The Special One” świadczy o jego ogromnym talencie do autopromocji. Fakt, że jest obecnie większą gwiazdą niż jego piłkarze jest tym bardziej zadziwiający, że ma w swojej drużynie takie tuzy jak Cristiano Ronaldo, IkerCasillas czy - powracający po kontuzji - Kaka.

Pikanterii tej rywalizacji dodaje fakt, że w zeszłym sezonie to właśnie na stadionie Barcelony Mourinho uzyskał awans do finału Ligi Mistrzów, prowadząc Inter Mediolan. Na tych, którzy wytypują zwycięstwo tej drużyny, czeka już o wiele poważniejszy zarobek, bo kurs u bukmacherów bet365 wynosi ponad 4.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.