Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12218 miejsce

Liga Mistrzów. Porażka Skry po horrorze!

Niestety, Skra Bełchatów nie zagra w wielkim finale Ligi Mistrzów w siatkówce mężczyzn. Bełchatowianie przegrali z Dynamem Kazań 2:3.

Zawodnicy obu zespołów zapowiadały walkę o każdą piłkę. Wczoraj niepewny był występ Mariusza Wlazłego, as Skry jednak znalazł się w pierwszej szóstce. Warto zauważyć, że hala w Łodzi była wypełniona do ostatniego miejsca i wszyscy czekali na wielkie świętowanie.

Pierwszy set


Mecz rozpoczął się od ataku Piotra Gruszki w antenkę, a chwilę później ten sam zawodnik nadział się na blok. Dopiero trzecia próba reprezentanta Polski dała punkt naszej drużynie. Po kolejnym ataku „Gruchy” w aut i asie serwisowym Siergieja Tietiuchina, Skra przegrywała 1:5. Gdy Clayton Stanley uderzył bezpośrednio w taśmę, przegrywaliśmy już tylko dwoma oczkami. Po błędzie w przyjęciu Wladislawa Babiczewa i plasie Stephana Antigi, bełchatowianie doprowadzili do stanu po 7.

Mecz PGE Skra Bełchatów Dinamo Tattransgaz Kazań. / Fot. Grzegorz Michałowski/PAPW kolejnych akcjach zawodnicy Mistrza Polski popisywali się świetnymi obronami, a kontrataki wykorzystywał Mariusz Wlazły. Po pierwszej przerwie technicznej, przy stanie 10:7 dla Skry, Victor Sidelnikow poprosił o czas dla swojej drużyny. Rosjanie bardzo dużo ryzykowali na zagrywce i po asie Claytona Stanley przegrywali już tylko jednym punktem. Po autowym ataku Wlazłego, na tablicy widniał wynik 15:15, a na drugiej przerwie technicznej to Dynam prowadziło, dzięki atakowi Aleksandra Bogumołowa z przechodzącej piłki.

Potem obserwowaliśmy grę punkt za punkt. Po uderzeniu Piotra Gruszki w aut, Mistrzowie Rosji wyszli na prowadzenie 20:18. By poprawić przyjęcie zagrywki, Gruszkę zmienił Michał Bąkiewicz. Gdy na blok nadział się Stephane Antiga, bełchatowianie przegrywali 21:24. Seta zakończył skutecznym atakiem Clayton Stanley.

Drugi set


Druga partia zaczęła się od punktu zdobytego przez Andrija Jegorczewa. W odpowiedzi ze środka skutecznie zaatakował Janne Heikkinen. Jednak po bezpośrednim uderzeniu Wlazłego w aut i asie serwisowym Tietiuchina, Skra przegrywała już 2:5. Na boisko ponownie wszedł Bąkiewicz. Rosjanie bardzo dobrze grali środkiem. Po zepsuciu zagrywki przez Daniela Plińskiego, siatkarze zeszli na pierwsza przerwę techniczną przy prowadzeniu Rosjan 8:5.

Po czasie dobrym atakiem popisał się Bąkiewicz, lecz bełchatowianie nie potrafili zmniejszyć straty. Po kolejnym asie serwisowym Tietiuchina było już 8:12. Znakomicie grę Dynama prowadził Amerykański rozgrywający Lloy Ball, gdyż Skra nie zdołała ani razu zblokować swojego rywala. Zawodnicy Kazania grali dobrze w każdym elemencie i po ataku Stanleya prowadzili 16:11.

W zespole Mistrza Polski szwankowało przede wszystkim przyjęcie, które uniemożliwiało grę kombinacyjną. Bełchatowianie nie mogli przedrzeć się przez szczelny blok i przegrywali już 13:21. Popełniali mnóstwo błędów własnych, a bardzo słabo grał Janne Heikkinen. Po autowym ataku Bartosza Neroja z drugiej piłki, przegraliśmy tę partię 16:25.

Trzeci set


Trzecia odsłona rozpoczęła się od prowadzenia gości 2:1. Asa serwisowego zdobył Pliński, a chwilę później tym samym zagraniem popisał się Wlazły i Skra prowadziła 4:3. Następnie pierwszy punkt w tym spotkaniu blokiem zdobył Heikkinen, a kolejnego asa posłał Wlazły i wygrywaliśmy 7:3. Dynamo jednak szybko zniwelowało straty i na pierwszej przerwie technicznej przegrywało już tylko dwoma punktami.

Do gry w końcu włączył się Heikkinen i to po ataku Fina prowadziliśmy 10:8. Bełchatowianie grali dobrze w obronie i na kontrze, co dało aż sześciopunktową przewagę. Świetnie atakował Mariusz Wlazły, a niesamowite piłki w obronie wyjmował Michał Bąkiewicz. Rosjanie zaczęli mylić się na zagrywce i właśnie po błędzie Kosariewa w tym elemencie, siatkarze zeszli na drugą przerwę techniczną przy prowadzeniu Skry 16:10.

Po czasie w końcu blokiem został zatrzymany Stanley, a Antiga zaserwował asa. Następnie Skra popełniła parę błędów własnych co zmusiło Daniela Castellaniego o poproszenie o przerwę. Po niej bełchatowianie wrócili do swojej gry. Po ataku Wlazłego prowadzili 22:18. Po asie serwisowym Heikkinena wszyscy na hali wiedzieli, że gospodarze tego seta nie przegrają. Partię zakończył skutecznym obiciem bloku Stephane Antiga.

Czwarty set


Ta odsłona rozpoczęła się od skutecznego bloku na Aleksandrze Bogomołowie. Chwilę później asem serwisowym popisał się Clayton Stanley. Grę w ataku Skry ciągnął przede wszystkim Mariusz Wlazły i to po jego dwóch atakach gospodarze prowadzili 4:3. Następnie fantastycznym pojedynczym blokiem Bąkiewicz zatrzymał Stanleya. Niespodziewanie Lloya Balla zmienił Pawel Zaytsew.

W końcu zaczął funkcjonować blok, wynikiem czego było prowadzenie bełchatowian na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Zawodnicy Kazania zaczęli popełniać bardzo dużo błędów w polu serwisowym, w przeciwieństwie do Skry. Po skutecznym ataku Mariusza Wlazłego z lewego skrzydła, gospodarze prowadzili 13:9. W przyjęciu pomylił się Siergiej Tietiuchin i było już 15:10. Na boisko powrócił Lloy Ball.

Po znakomitym obiciu bloku przez Stephana Antige, Skra prowadziła 18:12. Od tego momentu zespoły prowadziły grę punkt za punkt. Po kilku błędach bełchatowian, Dynamo zmniejszyło stratę to trzech oczek. Po ataku w aut Stanleya, Mistrzowie Polski prowadzili już 23:18. Seta skuteczną kiwką zakończył Maciej Dobrowolski.

Piąty set


Tie-break rozpoczął się od skutecznego Tietiuchina oraz asa serwisowego Stanleya. Gdy Wlazły uderzył w antenkę, Skra przegrywała 0:3 i o czas poprosił Daniel Castellani. Po przerwie punkt w końcu zdobył Antiga, lecz gdy zablokowany został Wlazły było już 2:5. Kazań nie potrafił jednak zwiększyć przewagi. Gdy kolejny raz na blok nadział się „Szampon” przegrywaliśmy 4:8.

Po zmianie stron w aut uderzył Jegorczew. Gdy jednak w siatkę uderzył Wlazły było 5:10. Ogromną rolę w tej partii odgrywał Clayton Stanley. Gdy na blok nadział się Bakiewicz było jasne, że Skra nie zagra w finale. Przy 7:14 Kosariew popełnił dwa błędy w ataku, a chwilę później zablokowany został Tietiuchin. O czas poprosił trener Rosjan. Po przerwie bełchatowianie wygrali kolejną kontrę i było już tylko 12:14. Istniała szansa na 13. punkt, ale Mariusz Wlazły uderzył w aut i Skra przegrała spotkanie.

Nie da się ukryć, że bełchatowianie mieli ogromną szansę na awans do finału. Zagrają jednak tylko w meczu o trzecie miejsce. Przyczyn porażki jest kilka. Słabe przyjęcie, brak bloku w pierwszych dwóch partiach oraz nieskuteczność Mariusza Wlazłego w najważniejszych momentach meczu. Rosjanie zagrali lepiej zagrywką i to oni zmierzą się w finale ze zwycięzcą meczu Sisley Treviso - Copra Piacenza.

PGE Skra Bełchatów – Dynamo Tat Transgaz Kazań 2:3
(21:25, 16:25, 25:18, 25:18, 12:15)

Składy:

Skra: Dobrowolski, Heikkinen, Pliński, Gruszka, Antiga, Wlazły, Lewis (L) oraz Bąkiewicz, Neroj i Wnuk
Trener: Daniel Castellani

Dynamo: Ball, Jegorczew, Bogumołow, Tietiuchin, Kosriew, Stanley, Babiczew (L) oraz Bowduj, Gierasimow, Zaytsew, Apalikow i Jermakow
Trener: Victor Sidelnikow


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Czasem i tak bywa.
Plus za dobrą relację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kurczę, szkoda!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus :) Fajna relacja, no i szkoda, że się Skrze nie udało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.