Facebook Google+ Twitter

Liga NBA: Na Wschodzie bez zmian

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2007-05-25 17:16

Detroit Pistons pokonali we własnej hali Cleveland Cavaliers w drugim meczu finału Konferencji Wschodniej 79:76 i prowadzą już 2-0 w rywalizacji do czterech zwycięstw.

Koszykarz Detroit Pistons Richard Hamilton (P) blokuje LeBrona Jamesa (L) z Cleveland Cavaliers podczas drugiego meczu finałowego Konferencji Wschodniej ligi NBA, 24 bm. Pistons wygrali 79:76 i prowadzą w rywalizacji do czterech zwycięstw 2-0. (gj) / Fot. PAP/EPA/ROB WIDDISWczorajszy mecz zakończył się tym samym wynikiem, co mecz pierwszy, rozegrany we wtorek. Spotkanie miało także podobny przebieg. Po pierwszej połowie prowadziła drużyna z Cleveland (tym razem aż 50:38), zaś „Tłoki” zapewniły sobie zwycięstwo w samej końcówce meczu.

Początek meczu należał do gospodarzy, którzy po pierwszej kwarcie prowadzili 20:16. Druga odsłona to jednak huraganowy atak Cleveland, który doprowadził do ich 12 - punktowej przewagi w połowie meczu. W tym czasie wyróżnił się gwiazdor Cavaliers, LeBron James, który w pierwszych dwóch kwartach zdołał rzucić 14 punktów. 10 „oczek” dorzucił Anderson Varejao.

O tym, że historia lubi się powtarzać, koszykarze Cavaliers mogli się przekonać w drugiej połowie meczu. Pistons postawili w niej na twardą defensywę, skupiając się w dużej mierze na Jamesie. Efektem była zaledwie 5 - punktowa zdobycz LeBrona (w trzeciej kwarcie „Król” nie trafił ani razu!) i wyjście na prowadzenie zespołu gospodarzy. W połowie czwartej kwarty wydawało się, że Pistons nie będą mieli problemu z wygraniem spotkania, prowadzili nawet 74:69. Jednak po akcjach Sashy Pavlovicia i Varejao, „Kawalerzyści” zdołali odrobić straty i wyszli na prowadzenie 75:74.

Przy stanie 76:75 dla gości, na 24 sekundy przed końcem spotkania, kluczowe punkty zdobył Rasheed Wallace, zdobywca 16 punktów i 11 zbiórek dla Pistons. W drużynie Cleveland ciężar gry w końcówce wziął na siebie James (w sumie 19 punktów i 7 asyst), po długiej akcji wszedł pod kosz i kryty przez Richarda Hamiltona, spudłował na 7 sekund przed końcową syreną. To najbardziej kontrowersyjna akcja meczu. Sporo obserwatorów twierdzi, że Hamilton faulował. Sędziowie przewinienia jednak się nie dopatrzyli. Piłkę po niecelnym rzucie zebrał Larry Hughes, jemu także nie udało się trafić do kosza. Cleveland miało jeszcze jedną okazję do objęcia prowadzenia, jednak dobitka Varejao okazała się nieskuteczna.

To był koniec meczu. Po zbiórce Wallace’a sędziowie przewinieniem technicznym ukarali trenera Cavs, Mike’a Browna, który po nieudanej akcji LeBrona awanturował się i domagał się odgwizdania faulu. Po rzutach wolnych mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 79:76. Po raz pierwszy od wprowadzenia zegara odmierzającego czas na rozegranie akcji, dwa mecze w play - off wygrała drużyna, która nie rzuciła w nich 80 punktów.

Po meczu powiedzieli:
- Najgorzej idzie nam w trzeciej kwarcie. To dziwne, ale tak dzieje się od początku sezonu - powiedział LeBron James

- Sędziowie otrzymują za swoją pracę sporo pieniędzy, więc skoro twierdzą, że faulu nie było, to pewnie rzeczywiście nie było - trener Cavs, Mike Brown, o kluczowej akcji meczu

- Wydaje mi się, że był kontakt między mną a Hamiltonem. To nie może być jednak żadna wymówka. W kolejnych meczach musimy zagrać lepiej - LeBron James o tej samej akcji.

- Mieliśmy sporo szczęścia. Dobrze, że doświadczeni sędziowie zapanowali nad wydarzeniami w końcówce i nie ponieśli się emocjom – Flip Saunders, trener Pistons.


Źródło: nba.com

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

No tak, wszystko na to wskazuje. Chociaż ja sądzę, że o ile na Zachodzie sytuacja jest raczej klarowna (nie wydaje mi się, żeby Spurs mieli nie sprostać Jazz, zwłaszcza, że tam także jest już 2-0), to na Wschodzie może być ciekawie, jeżeli Cavs wygrają mecz nr 3. Wystarczy przypomnieć ich ubiegłoroczne pojedynki z Pistons w play - off i doprowadzenie ze stanu 0-2 do 3-2. To, co działo się później, to oczywiście już inna historia, tym niemniej, może być naprawdę interesująco.

Co nie zmienia mojego przekonania, że ligę wygrają (jednak) Spurs. Aha, no i MVP zdobędzie Duncan ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakoś nie przepadam za Detroit i Suprs, ale pewnie jedna z tych drużyn wygra całą zabawę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.