Facebook Google+ Twitter

Liga NHL. Dogrywka w Dallas. Gwiazdy spłonęły

Dogrywką zakończył się mecz pomiędzy Dallas Stars a Calgary Flames. Goście okazali się w niej skuteczniejsi, dzięki czemu zanotowali pierwsze zwycięstwo w sezonie. Niecodzienny wynik w Los Angeles. Hat trick Kessela.

 / Fot. www.nhl.comPonad 17 tys. kibiców w Airlines Center przybyło, aby dopingować swoją drużynę w konfrontacji z przyjezdnymi z Kanady. Po trzech spotkaniach "Płomienie" z Calgary nie miały na koncie zwycięstwa, stąd też duże nadzieje fanów "Gwiazd" na zwycięstwo ich pupili. Niestety dla nich te nadzieje okazały się płonne. Calgary nie tylko stawiło nadspodziewany opór, ale ostatecznie wyszło zwycięsko z tej batalii.

Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy. Ich największy gwiazdor Mike Modano w piątej minucie skierował krążek do bramki Mikki Kiprusoffa. Kiedy wydawało się, że Stars wygrają pierwsze starcie kapitan gości Jerome Iginla pokonał na 22 sekundy przed końcem Marty Turco.

Druga część gry nie przyniosła żadnej ze stron zdecydowanej przewagi tak w grze jak i w wyniku. Jednak
gospodarzom udało sie strzelić jedną bramkę. Dokonał tego w połowie tercji (10min) skrzydłowy Niklas Hagman.
Mający nóż na gardle gracze "Płomieni" trzecią tercję rozpoczęli z impetem i wiarą w pierwsze zwycięstwo w sezonie. Takie podejście do sprawy okazało się słuszne. W 51 minucie Matthew Lombardi doprowadził do wyrównania. Żadnej ze stron nie udało sie już zmienić tego rezultatu do końcowej syreny. O zwycięstwie gości zadecydowała dogrywka i ponownie Matthew Lombardi, który już na początku dodatkowego czasu gry (3min) umieścił krążek w bramce Dallas.


Pierwsza porażka u siebie Red Wings


Z kolei hokeiści Detroit doznali pierwszej porażki na własnym lodowisku w tym sezonie. Ich pogromcami okazali się dość niespodziewanie najsłabsi w Central Division (2pkt do wczoraj) Chicago Blackhawks.
Pierwsz tercja kompletnie uśpiła czujność gospodarzy. Udało im sie bowiem między 8 a 10 minutą tej części gry dwukrotnie pokonać Nikołaja Chabibulina. Dokonali tego najpierw Henrik Zetterberg, a w chwilę później Kris Draper. Taki przebieg wydarzeń w Joe Louis Arena optymistycznie nastroił także ponad 17 tys. widzów. Ten optymizm okazał się jednak zgubny.

Ku zaskoczeniu wszystkich w drugiej tercji "Czarne Jastrzębie" doprowadziły do wyrównania i to w samej końcówce. Najpierw w 18 minucie krążek do bramki Dominika Haska skierował Patrick Sharp, a po 60 sekundach wyrównał Brent Seabrook.

Wszyscy, którzy liczyli na to, że w trzeciej tercji "Czerwone Skrzydła" poderwą się zawiedli się srodze. W konsternację widzów wprawiła 10 minuta trzeciej odsłony, bowiem czeski napastnik w barwach Chicago Robert Lang pokonał swego kolegę z reprezentacji stojącego między słupkami bramki gospodarzy. Mimo usilnych starań Detroit wynik meczu nie uległ zmianie i pierwsza porażka na własnej tafli stała sie faktem.

Phil Kessel show


Niecodziennym wynikiem zakończyło się spotkanie w Staples Center, gdzie Los Angeles Kings podejmowali Boston Briuns. Dzięki hat trickowi Phila Kessela przyjezdni wygrali.... 8:6.
Pierwsza odsłona zupełnie nie zwiastowała takiego gradu bramek. Dopiero w 17 minucie padł pierwszy gol, którego autorem był wspomniany już Phil Kessel. Jeszcze w tej tercji gospodarze wyrównali za sprawą trafienia Brada Stuarta (13sekund przed końcem). Drugą tercje przyjezdni wygrali w stosunku 3:2. Między 5 a 9 minutą "Niedźwiadki" strzeliły trzy kolejne gole, których autorami byli: Glen Murray (5min), w 6 minucie Aaron Ward i ponownie Phil Kessel, tym razem w 9 min. Gospodarzy nie zraził ten festiwal bramek dla Bostonu i jeszcze w tej samej tercji udało im się wrócić do gry. Pomogły im w tym trafienia Brady Murray'a w 18 minucie i w ostatnich 60 sekundach Słoweńca Anze Kopitara.

Na początku trzeciej tercji swojego hat tricka skompletował Phil Kessel, bowiem już w drugiej minucie pokonał stojącego w bramce Kings Jonathana Berniera. Odpowiedź gospodarzy nadeszła już trzy minuty później za sprawą Michaela Cammalleri. W 9 minucie był już remis, gdyż swoje drugie trafienie zanotował Anze Kopitar. Taki przebieg wydarzeń wyraźnie rozeźlił graczy Bostonu. W 50 minucie trafił Marc Savard, a po nim uczynili to jeszcze Milan Lucic (56 min) i Chuck Kobasew na minute przed końcem. Gospodarzom nie udało się już odrobić strat. Zdobyli sie jeszcze na jedną bramkę, której autorem na 5 sekund przed końcem był Patrick O'Sullivan. Mimo obejrzenia, aż 14 bramek kibice opuszczali Staples Center zawiedzeni, bowiem "Królom" udało sie zdobyć ich tylko 6. Kolejna porażka pozostawiła Los Angeles na ostatnim miejscu w Pacific Division.

Wyniki i strzelcy bramek 12 października (piątek) 2007:

Washington - NY Rangers 1:3
Wsh: A.Oviechkin
NYR: S.Gomez, M.Straka, M.Rozsival

Chicago - Detroit 3:2
Chi: P.Sharp, B.Seabrook, R.Lang
Det: H.Zetterberg, K.Draper

Colorado - St.Louis 1:4
Col: P.Stastny
SLB: D.Hinote 2, B.Boyce, J.McClement

Calgary - Dallas 3:2, dogrywka
Cal: M.Lombardi 2, J.Iginla
Dal: M.Modano, N.Hagman

Vancouver - Edmonton 5:2
Van: H.Sedin, R.Rypien, A.Burrows, B.Morrison, M.Naslund
Edm: S.Souray, R.Torres

Boston - Los Angeles 8:6
Bos: P.Kessel 3, G.Murray, A.Ward, M.Savard, M.Lucic, C.Kobasew
LAK: A.Kopitar 2, B.Stuart, B.Murray, M.Cammalleri, P.O'Sullivan

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.