Facebook Google+ Twitter

Liga Światowa: Chiny - Polska 1:3

Polacy odnieśli piąte z rzędu zwycięstwo w tegorocznej edycji Ligi Światowej. Tym razem nie pozostawili złudzeń reprezentacji Chin. Mimo kłopotów w pierwszej partii, w pozostałych trzech Chińczycy nie mieli szans.

Mecz Polaków przyciągnął niespełna 5 tysięcy ludzi na mogącą pomieścić 10 tysięcy halę w Chengdu. Obowiązkowe na azjatyckich trybunach dmuchane pałki były obecne także podczas meczu biało-czerwonych.

W pierwszej szóstce nie wystąpił powracający po rekonwalescencji kolana Mariusz Wlazły. Jego miejsce w ataku zajął Robert Prygiel, którego transfer do Radomia stoi pod znakiem zapytania.

W pierwszej partii Polacy szybko uzyskali 2-punktowe prowadzenie (4:2), jednak Chińczycy doprowadzi do remisu (6:6). Na pierwszą przerwę techniczną biało-czerwoni zeszli z jednym punktem przewagi. Zaraz po przerwie dwa błędy Chińczyków w ataku spowodowały, że trener Chin poprosił o pierwszy w tym spotkaniu czas przy 3-punktowej przewadze Polaków (10:7). Reprezentanci "kraju środka" zniwelowali nieco przewagę, ale bezpieczny dystans pozwalał wicemistrzom świata na spokojne kontrolowanie przebiegu wydarzeń, aż do drugiej przerwy technicznej (16:14). Paweł Zagumny dzielił i rządził pod siatką co sprawiało, że skrzydłowi mieli ułatwione zadanie w ataku. Tuż po przerwie dwa punkty Chińczyków doprowadziły do remisu. Przy stanie 19:18 dla Chińczyków trener Lozano poprosił o czas, a zawodnicy zwracali uwagę sędziom na błędy przejścia linii 3-ego metra przez graczy gospodarzy. As serwisowy Y.C.Fanga powiększył przewagę Chińczyków, która utrzymała się do stanu 22:20. Błąd gospodarzy i blok Polaków sprawił, że na tablicy wyników widniał rezultat 22:22. Emocjonująca końcówka toczona na przewagi skończyła się blokiem Chińczyków, którzy zwyciężyli w tej partii 28:26

Drugi set rozpoczął się od wysokiego prowadzenia Polaków (5:1). Na boisku w miejsce Roberta Prygla od początku partii pojawił się Mariusz Wlazły. Szybko wzięty czas przez trenera Chin - Zhou Jianana nie pomógł jego reprezentacji i na przerwę techniczną schodziliśmy przy stanie 8:2. Chińscy zawodnicy nie byli w stanie przebić się przez szczelny, biało-czerwony blok. O dominacji drużyny Raula Lozano świadczy wynik 16:6 na drugiej przerwie technicznej. Set bez historii zakończył się zepsutym serwisem Chińczyka i rezultatem 25:14.

Początek trzeciego seta był podobny do drugiej partii. Polacy szybko uzyskali przewagę, grając pewnie zarówno w ataku, jak i bloku. Chińczycy nie znajdowali sposobu na konsekwentnie grających gości, czego wyrazem była stale powiększająca się przewaga. Krótka seria błędów podopiecznych Raula Lozano dała nadzieję gospodarzom, jednak ten przestój nie odmienił losów tego seta. 16:12 na drugiej przerwie technicznej, spokojna gra Polaków i 25:18 na koniec tej partii.

8:2 na przerwie technicznej w czwartym secie nie pozostawiło złudzeń, kto w tym spotkaniu będzie górą. Polacy grali kapitalnie w bloku, kontrach, nie popełniali głupich błędów i akcja za akcją punktowali gospodarzy. Na parkiecie grała własciwie jedna drużyna - podopieczni Raula Lozano. Tak pozostało do końca spotkania. Ostatni punkt, biało-czerwoni, grający w jednolitych czerwonych strojach, zdobyli po dotknięciu siatki chińskiego zawodnika.

Rewanżowe spotkanie w niedzielę o godz. 9:00 polskiego czasu.

Chiny - Polska 1:3 (28:26, 14:25, 18:25, 17:25)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.