Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

147733 miejsce

Liga Światowa nie dla Polaków

Polscy siatkarze nie znajdą się w finałowej szóstce Ligi Światowej. Nie otrzymają też dzikiej karty, na którą tak bardzo liczyli. Szczęście biało-czerwonym i polskim kibicom odebrali Finowie, którzy bez skrupułów wypunktowali naszą ekipę.

 / Fot. PAP Adam CiereszkoDziś, o godzinie 20, polscy siatkarze rozegrają swój ostatni mecz w tegorocznej edycji Ligi Światowej. Ich przeciwnikami ponownie będą Finowie. Finowie, którzy z impetem odebrali nam prawo znalezienia się w gronie najlepszych drużyn na świecie. Ale to właśnie Finowie zasłużyli na dziką kartę i awans do finału. Gdyby po przegranych meczach z Finlandią, jakimś cudem, to polska ekipa otrzymała dziką kartę, to byłoby po prostu niesprawiedliwe. Finowie zrobili ogromny postęp. Trenowali ciężej niż dotychczas, a efekty ich pracy widać gołym okiem. Jedyną wpadkę jaką zaliczyli, jest porażka z Wenezuelą. Ale to szybko zniknie w niepamięci, a wszyscy wspominać będą zacięty i co najważniejsze, zwycięski pojedynek z Brazylią.

Przed środowym meczem z reprezentacją Finlandii, już chyba tylko najbardziej zagorzali kibice liczyli jeszcze na cud i na dziką kartę. Jak informował Polski Związek Piłki Siatkowej, decyzją FIVB Dziką kartę otrzyma drużyna, która zajmując drugie miejsce w grupie zgromadzi na swoim koncie najwięcej punktów, a w przypadku równej ilości punktów decydować będzie tzw. wskaźnik małych punktów. Dlatego po drugiej porażce z Finami wiadome było, że ta karta nie trafi do Polski. Może i słusznie. Bo nasza odmłodzona reprezentacja ma jeszcze czas na sukcesy. Jarosz, Gromadowski, Bartman, Ruciak czy Nowakowski, będą zdobywać medale dla biało-czerwonych za dwa, trzy lata. I jeśli ich talent, pracowitość, waleczność zostanie dobrze wykorzystana, to Polska nie będzie już tylko wicemistrzem świata.

Być może polska ekipa miałaby większe szanse na finałową szóstkę, gdyby trener Daniel Castellani powołał do kadry Pawła Zagumnego. Siła ataku Gromadowskiego, Kurka czy Bartmana, połączona z odrzucającym od siatki serwisem Jarosza, punktowymi blokami Możdżonka i Nowakowskiego, niesamowitymi obronami Ignaczaka i najlepszym na świecie rozegraniem Zagumnego, byłaby bronią do pokonania nie tylko Finów, ale i Brazylijczyków. Ale trener Castellani sprawdził w akcji jeszcze niedoświadczonego Grzegorza Łomacza, którzy może nie był rewelacją turnieju, ale zagrał na tyle dobrze, aby wygryźć z kadry Pawła Woickiego.
Dziś polscy siatkarze pożegnają się z Ligą Światową. Kibice za ich grę podziękują im brawami. Bo to, co mogli oglądać i emocje jakie dostarczyli im siatkarze, pozostaną niezapomniane i na pewno są warte i braw, i pozdzieranych od dopingu gardeł. Siatkarze również będą bić brawo swoim kibicom za to, że w każdej hali, w której grali, trybuny były koloru biało-czerwonego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Rafał, to nie lepiej ustalić, że oprócz zwycięzców grup awansuje najlepszy z drugich miejsc? Cała idea dzikiej karty, wręczanie jej w zależności od widzimisie decydentów jest chore. Niech będą przejrzyste zasady, a najlepsi zagrają w turnieju finałowym :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no i nie bedzie dzikiej karty, otrzyma ją NAJLEPSZY zespół z drugich miejsc

Komentarz został ukrytyrozwiń

Liga Światowa to impreza czysto towarzyska, z resztą po składzie biało-czerwonych widać, że potraktowana została jako chęć wypróbowania kilku nowych zawodników. Szkoda, że nie udało się zająć drugiego miejsca w grupie, ale nie zasłużyliśmy na awans do turnieju finałowego. Po raz kolejny mówię też "NIE" dzikim kartą, albo zespół wywalczy awans na boisku, albo nie awansuje dalej, proste. Dzikie karty psują sport...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.