Facebook Google+ Twitter

Liga Światowa: polscy siatkarze pokonani przez Kubę

Polscy siatkarze nie zdołali wygrać ani jednego seta w pierwszym meczu z Kubańczykami, rozegranym w Łodzi. Przegrana 0:3 praktycznie przekreśla ich szanse na awans do Final Six tegorocznej Ligi Światowej.

Blok Kubańczyków Robertlandy'ego Simona (L) i Rolando Cepeda (C) przed zbijającym piłkę graczem reprezentacji Polski Bartoszem Kurekiem (P) w meczu Ligi Światowej siatkarzy / Fot. PAP/Grzegorz MichałowskiPo krótkim urlopie w wyjściowej szóstce znów pojawili się Piotr Gruszka i Marcin Możdzonek. Na parkiecie nie wystąpił za to Mariusz Wlazły, który już przed tygodniem, w rozegranych we Wrocławiu pojedynkach z Argentyńczykami, uskarżał się na ból łokcia. Daniel Castellani zdecydował, że w tej sytuacji na ataku zagrają Gruszka i Jakub Jarosz. Niezdolny do gry jest również Michał Winiarski, który zmaga się z kontuzją kolana i prawdopodobnie nie wystąpi także w meczach z Niemcami.

Walka o Argentynę

Przed rozpoczęciem tegorocznej Ligi Światowej Castellani żartował, że prosił swoich zawodników, aby zabrali go do ojczyzny. Final Six rozegrany zostanie bowiem w Cordobie. Aby spełnić marzenie selekcjonera, nasi siatkarze do zakończenia fazy grupowej nie mogli
pozwolić sobie na wpadkę.

Dzisiejsi rywale, Kubańczycy, przegrali dotychczas tylko raz - właśnie z Polakami. Spotkania w łódzkiej Atlas Arenie miały zatem kluczowe znaczenie dla układu tabeli grupy D. - Zdajemy sobie z tego sprawę i jesteśmy gotowi podjąć walkę o awans. Nie gramy jeszcze tak jakbyśmy chcieli, ale cieszymy się bardzo z tej formy jaką obecnie prezentujemy - przyznał Castellani.

Set dla rywali

Kwadrans przed rozpoczęciem pierwszego meczu w Atlas Arenie widać było sporo wolnych miejsc, ale z każdą chwilą przybywało ubranych w narodowe barwy kibiców. Spotkanie lepiej rozpoczęli Kubańczycy, którzy szybko objęli dwupunktowe prowadzenie. Wówczas Bartoszowi Kurkowi udało się przebić przez blok rywali, lecz po jego ataku w antenkę podopieczni Orlando Samuelsa Blackwooda zapisali na swoim koncie kolejne oczko. Trzypunktowa różnica utrzymała się na pierwszej przerwie technicznej. Po wznowieniu gry przeciwnicy powiększyli prowadzenie o kolejne dwa punkty i trener Castellani po raz pierwszy wezwał swoich zawodników. W drugiej fazie seta goście utrzymywali bezpieczną kilkupunktową przewagę (11:16). Dopiero dzięki dwóm asom serwisowym Michała Ruciaka Polacy zmniejszyli różnicę do jednego oczka (15:16), a po nieudanym ataku Leala, na tablicy pojawił się remis po 17. Kiedy Kubańczycy znów odskoczyli na dwa punkty (18:20), na parkiecie pojawił się Jakub Jarosz, a chwilę później Kurka zmienił Michał Bąkiewicz. W końcówce partii dwa asy zaserwował Simon. Daniel Castellani wprowadził wówczas do gry Daniela Plińskiego i Zbigniewa Bartmana, lecz to goście zwyciężyli do 21 i objęli prowadzenie w spotkaniu.

Na początku drugiej partii znów lepiej prezentowali się rywale (1:3). Biało-czerwoni rzucili się do odrabiania strat i udało im się doprowadzić do wyrównania po 7, a po asie serwisowym Ruciaka wyszli na prowadzenie 8:7. Po przerwie technicznej gra toczyła się punkt za punkt. Przy stanie 12:10 dla rywali, na boisku ponownie pojawił się Bartman, lecz to Kubańczycy dołożyli do swojego dorobku następne oczko. Nowy przyjmujący warszawskiej Politechniki doskonale jednak wprowadził się do gry, zdobywając dla naszego zespołu kolejne dwa punkty. Po drugiej przerwie technicznej, po nieudanej zagrywce Pawła Zagumnego, biało-czerwoni szybko stracili jednopunktowe prowadzenie. Rywale niespodziewanie zaczęli kontrolować przebieg gry i błyskawicznie odskoczyli na trzy oczka (16:19). W końcówce seta Polacy zdołali jeszcze doprowadzić do wyrównania po 22. Ostatnie akcje należały jednak niestety do Kubańczyków, którzy po nieudanym ataku Ruciaka, prowadzili w meczu już 2:0.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.