Facebook Google+ Twitter

Liga Światowa: Serbia i Czarnogóra - Polska 3:2

Polacy wracają na tarczy z wyjazdu do Serbii i Czarnogóry. W kolejnych meczach Ligi Światowej w siatkówce nie odnotowali ani jednego zwycięstwa. W drugim meczu sił starczyło im tylko do połowy tie-breaka.

Już w pierwszej akcji meczu Bjelica posłał ze środka atak tak mocny, jakby piłka miała być gwoździem, który wbija się w łatwo poddające się obróbce drewno. Wyraźnie chciał naszym siatkarzom odebrać ochotę do gry. Ci jednak pokazali, że również potrafią skutecznie atakować. O ile oczywiście nie popełniają błędów. Te trafiły się przy stanie 5:4. Najpierw Zagumny zaspał przy asekuracji, potem Serbowie dwukrotnie popisali się skutecznym blokiem, wreszcie Murek zaatakował w aut i było 9:4.

Celne zbicia przeciwników można było Polakom wybaczyć. Nic jednak nie usprawiedliwia wyrzucania piłek w aut - wszak jest to podwójne oddawanie punktów rywalowi!
Biało-czerwoni poprawili atak dopiero przy stanie 11:5. Znacznie gorzej było z obroną. Walka punkt za punkt przy takiej przewadze Serbów musiała skończyć się ich sukcesem. I skończyła, bo pierwszego seta wygrali do 19.

Prawdziwą zmorą już do końca tego meczu była dla Polaków serbsko-czarnogórska zagrywka. Świderski potrafił jednak zrobić użytek nawet ze słabo wystawionej piłki. Polacy dotrzymywali kroku rywalom i to się opłaciło, bo ci zaczęli w końcu popełniać błędy. Przy stanie 18:16 najpierw Petković źle wystawił piłkę Gericiovi, potem skutecznym blokiem popisali się Polacy, w końcu Milijković posłał piłkę w aut i biało-czerwoni objęli prowadzenie. Drugi punkt przewagi uzyskaliśmy po nieprawdopodobnej wręcz obronie mocnego ataku Gericia i zbiciu Murka (22:20). Ta akcja uskrzydliła naszych siatkarzy na tyle, że doprowadzili do zwycięstwa w drugiej partii 25:22.

Trzecia partia to popis Serbów w polu zagrywki. Cała szóstka strzelała z serwisów jak z armaty. Wyjątkiem był rozgrywający Petković, który zagrywa lżej nawet od Zagumnego.
Zagrywki, zwłaszcza Bjelicy i Gericia, były niemożliwe do przyjęcia. Nic więc dziwnego, że Serbowie objęli w trzeciej partii prowadzenie 21:13. Dzięki serwisom Wlazłego udało się nam odrobić cztery punkty, ale partia padła łupem gospodarzy 25:17.

W czwartym secie Wlazły z Murkiem na dobre postanowili pójść w ślady serbsko-czarnogórskich kolegów. Po zagrywkach Wlazłego objęliśmy prowadzenie 0:3, zaś Murek powędrował w serwisowe pole przy stanie 7:8 i... nie opuścił go aż do drugiej przerwy technicznej!
Zmarnować taką przewagę to wielka sztuka. Nasi siatkarze nie bawili się w artystów i, wygrywając do 16, doprowadzili do tie-breaku.

Sił starczyło im jednak tylko do stanu 8:7 i zmiany stron. Wtedy na zagrywce stanął Vujević i znów siał spustoszenie w naszym przyjęciu. Petković z kolei - jak to zwykł czynić w decydujących momentach - rozgrywał większość piłek do Milijkovicia, który, mimo nie najwyższej jeszcze formy, pokazał, że jest prawdziwym liderem swojego zespołu.

Decydującą partię Serbowie wygrali do 11, zaś w całym meczu okazali się lepsi zwłaszcza w zagrywce. Polacy słabo zagrali w obronie, stąd trudno było im w przegranych partiach gonić rywali. W ataku nieźle spisywali się Wlazły, Murek i Świderski (niemal bezbłędnie zbijał z drugiej linii). Marnowali jednak zbyt dużo zagrywek i to był kolejny element gry, którego nam zabrakło.

Już za tydzień Polacy będą mieli okazję do rewanżu. Z rywalem, z którym przegrali oba mecze, spotkają się w Łodzi.

Serbia i Czarnogóra - Polska 3:2 (19, -22, 17, -16, 11)
Polska: Zagumny, Murek, Wlazły, Pliński, Kadziewicz, Świderski, Ignaczak (libero) oraz Grzyb, Winiarski
Serbia i Czarnogóra: Petković, Boskan, Bjelica, Gerić, Milijković, Vujević, Rojlić (libero) oraz Perić, Janić, Mitrović, Stanković.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.