Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

166193 miejsce

Liga Światowa: Serbia jak Brazylia

Reprezentacja Serbii pokonała dość łatwo i niespodziewanie, ekipę Stanów Zjednoczonych 3:0. Pojedynek bliźniaczo przypominał wcześniejsze starcie Brazylii z Rosją.

Kadr z meczu Serbia-USA. / Fot. PAP/ ANTONIO LACERDABył to mecz inaugurujący rozgrywki w Grupie F. W grupie, w której oprócz tych ekip jest nasza reprezentacja. Przed spotkaniem większe szanse dawano Amerykanom, ale kolejny raz okazało się, że nie można rozdawać punktów przed rozpoczęciem meczu.

1. set

Pierwszy punkt zdobył były klubowy kolega Łukasza Kadziewicza, Ryan Millar. W odpowiedzi, również ze środka, zaatakował skutecznie Marko Podraščanin. Po skutecznym bloku na Riley'u Salmonie, Serbia wyszła na prowadzenie 4:3. Mistrzowie olimpijscy z Sydney nie potrafili jednak odskoczyć na kilka punktów.

Po ataku Claytona Stanley'a piłka odbiła się od Marko Samardžića i wróciła na stronę Amerykanów. Ci byli tym tak zaskoczeni, że nie zdołali podbić tej piłki. W ten właśnie sposób libero reprezentacji Serbii zdobył punkt, co nie zdarza się zbyt często zawodnikom na jego pozycji.

Po pierwszej przerwie technicznej zablokowany został Nikola Kovačević i USA wyszło na prowadzenie (10:8). Bardzo dobrze ich grę prowadził Lloy Ball. Po ataku ze środka Millara, siatkarze zeszli na drugą przerwę techniczną przy prowadzeniu zawodników zza oceanu, 16:14.

Po czasie David Lee zablokował Podraščanina, a chwilę później na potrójny blok nadział się Ivan Miljković. Bojan Janić zmienił Nikole Kovačevića. Serbowie nie złożyli jednak broni i po skutecznych kontratakach wykończonych przez Milijkovića, przegrywali już tylko 18:19. Hugh McCutcheon poprosił o czas.

Po przerwie zablokowany został William Priddy i mieliśmy remis. Amerykanie zaczęli popełniać błędy i Serbia wyszła na prowadzenie 23:21. Gdy wydawało się, że podopieczni Igora Kolakoviċa spokojnie wygrają tę partię, reprezentacja USA znów doprowadziła do remisu. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali Serbowie i wygrali tego seta 25:23.

2. partia

Ta odsłona rozpoczęła się od zepsutych zagrywek z obu stron. Po ataku Ivana Milijkovića Serbia prowadziła 5:3. Ten sam zawodnik oraz Miloš Nikić popsuli swoje ataki i mieliśmy remis 6:6. Na pierwszej przerwie technicznej Serbowie mieli jednak dwupunktową przewagę.

Duże problemy miał były gracz AZS-u Częstochowa, Riley Salmon - zarówno w przyjęciu jak i w ataku. Zmieniony został więc przez Seana Rooneya. Chwilę później zablokowany został Clayton Stanley i USA przegrywało już 8:12. W grze Serbów można było zauważyć spore rozluźnienie.

Bardzo dobrze grał Janić, który pozostał na parkiecie po tym jak zmienił w poprzedniej partii Kovačevića. Po ataku w aut Stanleya było już 11:16 na drugiej przerwie technicznej. W końcu Serbowie zablokowali Williama Priddy'ego i prowadzili 20:14.

Podopiecznym Igora Kolakoviċa wychodziło praktycznie wszystko. Bardzo dobrze grał Nikola Grbić i Ivan Milijković. Spokojnie doprowadzili do końca tego seta, którego wygrali 25:19.

3. odsłona

Już na początku tej partii obserwowaliśmy najdłuższą jak dotychczas akcje w tym meczu, którą zwycięsko zakończyli Amerykanie. Na boisko wrócił Salmon, ale nie było to chyba dobre posunięcie, gdyż zablokowany został przez Grbića i było 5:3 dla Serbii.

Reprezentanci Stanów Zjednoczonych szybko doprowadzili do remisu, a po chwili wyszli na prowadzenie (7:6) po ataku z drugiej linii Williama Priddy'ego. Lloy Ball grał jednak zbyt często do swojego przyjmującego i w końcu nadział się on na pojedynczy blok Novicy Bjelicy.

Serbowie świetnie bronili i kontratakowali. Po jednej z takich kontr prowadzili już 10:7. Rozluźnieni zawodnicy tej drużyny prowadzili spokojną, pewną grę. Świetnym atakiem popisał się nawet rozgrywający, Nikola Grbić. Żółtą kartką ukarany został Riley Salmon, który dyskutował z sędzią, a chwilę później zablokowany został Priddy i było już 15:8.

Na tym poziomie zniwelowanie takiej przewagi graniczy z cudem. Rozbici Amerykanie nie mogli się przebić przez blok rywali. Nie pomogły nawet motywacje doświadczonego Lloya Balla na przerwach. Ostatecznie Serbowie wygrali 25:17 i całe spotkanie 3:0.

Ten pojedynek był bliźniaczo podobny to meczu Brazylia - Rosja. Jedynie w pierwszej partii obserwowaliśmy wyrównaną grę. W zwycięskiej ekipie bardzo dobrze spisali się młodzi zawodnicy: Marko Podraščanin czy Miloš Nikić. Nie gorzej zagrały "stare wygi": Nikola Grbić i Ivan Milijković. W zespole USA zawiedli wszyscy, a w szczególności Riley Salmon. Czy to oznacza, że jutro łatwo pokonamy reprezentantów Stanów Zjednoczonych? Nic bardziej mylnego. Amerykanie będą chcieli za wszelką cenę wygrać ten mecz. Tak jak i my.

Serbia - USA 3:0
(25:23, 25:19, 25:17)

Składy:

Serbia: Nikola Grbić, Marko Podraščanin, Novica Bjelica, Miloš Nikić, Nikola Kovačević, Ivan Milijković, Marko Samardžić (libero) oraz Bojan Janić i Dejan Bojović.
Trener: Igor Kolaković

USA: Lloy Ball, Ryan Millar, David Lee, William Priddy, Riley Salmon, Clayton Stanley, Richard Lambourne (libero) oraz Tom Hoff, Sean Rooney, Scott Touzinsky i Gabe Gardner.
Trener: Hugh McCutcheon

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.