W czwartkowym spotkaniu grupy F finałowego turnieju Ligi Światowej Brazylia pokonała USA 3:1, rewanżując się więc udanie za mecz decydujący o złotym medalu Igrzysk Olimpijskich. Canarinhos tym samym wywalczyli już awans do półfinału LŚ.
We wcześniejszym starciu tej samej grupy, Rosjanie nie mieli większych problemów z pokonaniem Kubańczyków. Wygrali 3:0, również gwarantując sobie miejsce w meczach decydujących o wejściu do ścisłego finału.
Deklasacja Brazylijczyków
Brazylijczycy spotkanie z Amerykanami rozpoczęli z kilkoma istotnymi zmianami w pierwszej „szóstce” w porównaniu z wcześniejszym spotkaniem z Kubą. O dziwo, to USA, dla której trzeci dzień pobytu w Polsce miał być najtrudniejszym ze względów aklimatyzacyjnych, spisywało się lepiej w premierowej odsłonie. Po wyrównanym początku, „koncert” w polu zagrywki i w ataku dał Clayton Stanley. Dzięki jego kapitalnej postawie, mistrzowie olimpijscy uzyskali kilkupunktową przewagę, na co bezsilni byli canarinhos, zdeklasowani w tej części do 14.
Początkowa dobra passa USA i zwrot sytuacji
Druga i trzecia partia wyglądały stosunkowo podobnie, z tą różnicą, że na początku wcześniejszej z nich wyraźne prowadzenie uzyskali podopieczni Bernardo Rezende. Na przerwie technicznej wygrywali 8:3, lecz znów dał znać o sobie Stanley, ponadto mocny serwis dołożył Matthew Anderson, zatrzymani zostali atakujący canarinhos i z wysokiej różnicy nie zostało praktycznie nic.
Wysiłek jankesów nie przyniósł jednak korzyści, gdyż od tego momentu ciężar gry na swoje barki wziął niezawodny Giba. Kapitan Brazylii także w trzecim secie pokazał pełnię swoich możliwości, zbijając z każdego miejsca na siatce. Jak to w meczu tak wyrównanych drużyn bywa, o zwycięstwie decydowały niuanse. Kontry lepiej wychodziły mistrzom świata i to okazało się kluczem do sukcesu.
Bez walki
Czwartą odsłonę Amerykanie oddali praktycznie bez walki. Od jej pierwszych akcji dominowali przeciwnicy, górujący w każdym elemencie. Co prawda Alan Knipe wymienił niemal całą „szóstkę”, to nawet tak drastyczne zabiegi nie zmieniły obrazu gry.
Brazylia – USA 3:1 (15:25, 25:22, 25:22, 25:15)
Brazylia: Bruno Rezende, Giba, Lucas, Theo, Murilo, Sidao, Sergio (libero) oraz Marlon, Vissotto
USA: Thornton, Anderson, Lee, Stanley, Priddy, Millar, Lambourne (libero) oraz Hansen, Lotman, Rooney, Patak, Holmes