Do Sejmu wpłynął właśnie projekt obywatelski zakładający zastąpienie dotychczasowych, ustawowych dni wolnych od pracy w czasie świąt wyznaniowych, pulą dodatkowych dni urlopowych w tej samej liczbie.
Przy tej okazji trudno nie wspomnieć o wcześniejszym projekcie obywatelskim dotyczącym przywrócenia wolnego w święto Trzech Króli i zapytać o podpisy zebrane po tym projektem. W moim osobistym odczuciu to jakaś totalna bzdura. Czy ktoś np. informował tych ludzi, że wolne w Trzech Króli zostanie uzyskane kosztem dotychczasowej możliwość odbioru dnia wolnego w innym terminie, jeśli takie święto wypada w sobotę? - odpowiada Wojciech Suseł. - Można też wyjść na ulice z pytaniem "czy chcesz płatnego urlopu przez 360 dni w roku" i gwarantuje, że w znacznie krótszym czasie zbierzemy zdecydowanie więcej podpisów. Czy to jednak wystarczy by Sejm debatował nad tym, zamiast nad rzeczywiście istotnymi problemami tego kraju?
Najwyraźniej podobnego zdania są rządzące, koalicyjne kluby poselskie żywo zainteresowane nowym projektem. W przeciwieństwie do projektu Jerzego Kropiwnickiego, za ostatnio zgłoszonym szczególnie mocno przemawiają względy gospodarcze. To przedsięwzięcie stwarza realną szansę pracy dla firm, chcących uniknąć przerw w swoim funkcjonowaniu. Osoby z mniejszości wyznaniowych nie będą w tej sytuacji dyskryminowane, lecz wręcz pożądane przez pracodawców.
Również główny klub opozycyjny nie wyklucza poparcia nowego projektu. Dla dominującego systemu wyznaniowego, katolicyzmu, zasadniczo nic się nie zmienia. Dotychczasowe święta nadal pozostają dla nich dniami wolnymi od pracy, zyskują natomiast dodatkowe prawo wyboru, czy wolnym ustanowić sobie np. święto Trzech Króli czy jakieś inne, pomniejsze. Prawo wyboru, z którego można, a nie koniecznie trzeba skorzystać.
Z oczywistych względów projekt ten cieszy się największym poparciem ze strony lewicy, która onegdaj sama wnosiła podobny projekt (przy okazji dyskusji o wolnym w Trzech Króli) polegający na tym, by jeden dzień dodatkowego urlopu przysługiwał każdemu pracownikowi w dowolnym czasie, bez względu na jego wyznanie.
Pomimo ogólnej przychylności rządzących debata nad nowo zgłoszonym projektem planowana jest dopiero na drugi dzień pierwszego posiedzenia Sejmu po wyborach prezydenckich. Jest to jeden z dwóch podobnych projektów zgłoszonych przez to środowisko w ostatnim czasie. Drugi, zakładający zastąpienie dotychczasowych lekcji religii przedmiotem religioznawstwo, złożony został do MEN.
Ratomir Wilkowski