Facebook Google+ Twitter

Limuzyny i chillout - rozmowa z Michałem z zespołu Seledyn

Tę chłodną, trochę islandzką muzykę formacji Seledyn znalazłem na profilu MySpace. Była tak interesująca, że postanowiłem porozmawiać o niej z Michałem Chróścielewskim - członkiem zespołu. Rozmawialiśmy o muzyce, ale nie tylko.

Panie Michale, jak to jest, że gdzieś tam w Suwałkach istnieje zespół, który gra muzykę na najwyższym światowym poziomie?
- Jeśli chodzi o animację kultury, czy też samą urbanistykę, Suwałki nie należą do światowej czołówki (śmiech). Najwyższy światowy poziom obecnie prezentuje Burj Dubai [najwyższy na świecie wieżowiec, budowany wciąż, od 2005 roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich - przyp. P.B.]. Ale Suwalszczyzna i jej krajobrazy oraz duch tego miejsca, są bez wątpienia szczególne i magiczne. A jeśli chodzi o naszą muzykę to zdecydowanie gruba przesada, że gramy na najwyższym poziomie. Nie można nas równać z ludźmi, którzy poświęcili całe życie muzyce, tudzież z zawodowymi zespołami. Jesteśmy amatorami i zdecydowanie tak nas należy postrzegać.

Ale inspirują Was zawodowcy. I to z najwyższej półki, co widać na Waszym profilu My Space. A gdzie jeszcze znajdujecie natchnienie, oprócz tego, że w muzyce innych zespołów? Czy wena twórcza, jak przysłowiowe pieniądze, też leży na ulicy i wystarczy po nią tylko się schylić?
- Wszystko zależy od człowieka, od tego czy odczuwa on potrzebę ekspresji własnego "Ja". Dla nas chęć tworzenia dźwięków wydaje sie czymś naturalnym. Inspiracją jest życie - wszystko co przeżywamy, czego doświadczamy ma wpływ na to, co z nas potem wypływa. Wydaje mi się, że każdy człowiek jest zdolny do takiej ekspresji.

A ciekawe czy ktoś byłby zdolny zaryzykować zrobienie takiego eksperymentu: Wydania Waszej muzyki na płycie pod nazwą Sigur Ros... Myślę, że mało kto po kupieniu krążka zorientowałby się, że słucha zespołu z Suwałk, a nie z Islandii...
- Porównań naszej muzyki do Sigur Ros jeszcze nie słyszałem (śmiech). Myślę, że styl Sigur Ros jest na tyle rozpoznawalny, że każdy by się zorientował, że muzyka, którą włożył do odtwarzacza, nie pochodzi z Islandii.

No tak. Wasza muzyka pochodzi z Polski. Ale często zastanawiam się jak brzmi naprawdę polska muzyka - szukam jej charakterystycznego szlifu. Nie znajduję go w rodzimych podróbkach brit-popu. Szybciej w muzyce folkowej. Albo właśnie w takim chilloucie, soulu, jaki Wy gracie. Czy można powiedzieć bez zażenowania: "Oto muzyka z Polski" i pokazać Wasze nagrania? Czy istnieje coś takiego jak polska muzyka?

- To dobre pytanie. Dla mnie tak naprawdę polska muzyka kojarzy się głównie z Republiką oraz wczesnym T.Love. Wydaje mi się, że te zespoły potrafiły lepić inspiracje z naszej rodzimej gliny. Większość zespołów z lat 80. po prostu kopiowała muzyczne rozwiązania z Zachodu. Zobacz, że to, co rzucano tak oszczędnie na nasz "rynek muzyczny", pobudzało zgłodniałych muzyki ludzi, i to w sposób niesamowity. Zespoły takie jak Boney M, Modern Talking, Fancy, czy Sabrina słuchane były w każdym domu. Pamiętam jak utwór "Lambada" był puszczany w radiu kilkanaście razy dziennie, aby każdy mógł go sobie nagrać na magnetofon... Z powodu odcięcia od kultury w czasach PRL-u rzeczywiście trudno jest polskiej muzyce prezentować dziś własną tożsamość. Kopiowanie przynosiło doraźne skutki, mało kto silił się na oryginalność. Myślę jednak, że w niedługim czasie coraz więcej będziemy zauważać zespołów charakterystycznie polskich. Mamy bogate dziedzictwo, prędzej czy później to musi wypłynąć. My swoimi dźwiękami odzwierciedlamy coś suwalskiego. To bardzo subiektywne, ale spotkaliśmy sie juz z podobnymi odczuciami u innych naszych znajomych.
Screen ze strony www.myspace.com/seledyn / Fot. Piotr Balkus
A radiostacje? Chyba nie przepadają za takim chilloutowym graniem...
- Do stacji radiowych mam obojętny stosunek. Rzadko słucham radia, przeważnie kiedy przygotowuje kanapki do pracy. No cóż, akurat o tej porze, gdy to robię, rzadko można trafić na coś ciekawego, ale czasem Beirut można usłyszeć (śmiech) [Beirut - popularny zespół grający tzw. "muzykę świata" - przyp. P.B.]

A jak Wam się żyje na polskim biegunie zimna - w Suwałkach?
- Uwielbiam tu mieszkać. Cisza, spokój, lasy, woda. Jestem bardzo przywiązany do tego miasta, chociaż pozostaje ono na uboczu. Wiele miejsc w świecie widziałem, ale Suwalszczyzna jest dla mnie miejscem w którym chce żyć. Często podróżuję i zawsze powrót tutaj sprawia mi wielką radość.

A marzyłeś o podróżowaniu limuzyną? O sławie i pieniądzach z muzyki?
- Tak. Kiedy miałem 18 lat. No może poza limuzynami - to takie bardzo amerykański i na nasze suwalskie ulice na pewno te auta nie pasują (śmiech). Zarabiać pieniądze na tym, co się lubi, itd.? Oczywiście, była słodka naiwność. Kiedy jednak pojawiły się pierwsze pieniądze zarobione nie na muzyce, to sam akt twórczy nabrał dopiero właściwej wartości. Przestał być obciążony jakimikolwiek oczekiwaniami. Uważam, że w ten sposób jest zdecydowanie łatwiej tworzyć muzykę. Członkowie Seledynu nie muszą grać na weselach, aby zarabiać na chleb. Nasza muzyka powstaje wyłącznie z czystej idei, po prostu wylewa się z nas. Cieszymy się, że jest.

Jest w Was, czy gdzieś obok Was?
- I w nas, i obok nas. Wypełnia się i wylewa, ponownie napełnia i znów wylewa. Jest chmurami i deszczem. Jest wszędzie.

- I niech będzie wszędzie, gdzie tylko zapragniecie by była. Dziękuję za rozmowę.
- Ja również.

W skład zespołu oprócz Michała wchodzą Monika, Krzysztof i Leszek. Zespół właśnie pracuje nad materiałem na swoją debiutancką płytę. Ich utworów można posłuchać na http://www.myspace.com/seledyn

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wywiad jak wywiad, ale widać, że ten Chróścielewski coś w głowie ma.
+ za "odkrywanie" nowych kapel.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.